023.Ocena bloga Exuguum


Przepraszam, że autorka bloga znów musiała trochę czekać na ocenę, ale wakacje mają swoje prawa – zbliżający się trzeci rok studiów i konieczność napisania licencjatu też, oczywiście. Ale już jestem z nową siłą, więc zasiadam wygodnie z laptopem na kolanach, włączam sobie płytkę z koncertu z okazji 25 rocznicy londyńskiej premiery „Nędzników” i ruszam do pracy.
Swoją drogą Alfie Boe to chyba mój ulubiony z Valjeanów. A już na pewno jedyny, który potrafi mnie, Broz-Tito, wzruszyć. Jego wykonanie „Bring him home” ma moc, mówię wam.
Ale, ale, koniec tych pogaduch „z życia oceniającej”. Lumaris, czas na Twój blog.

Wjazd do miasta 10/10
Exuguum – nic mi to nie mówi. Kompletnie, ani trochę. Czasami lubię być zaskakiwana, ale lepiej się zastanowić, czy to jest dobry adres. Gapię się na niego i gapię – jedno słowo, bez zbędnych myślników, podkreślników i różnych innych – w sumie nietrudne do zapamiętania. Jest pierwszy plus.
Ohoho, belka wita mnie jakimś nieznanym mi tekstem – w obcym języku. Wygląda to na francuski, ale głowy nie dam. Chociaż nie, dam. To francuski jak byk  (ma się w końcu tych znajomych, co francuski znają, to i owo się widziało). Biorąc pod uwagę to, że sam adres także brzmi obco, nie ma potrzeby odejmowania punktów za jakąś niezgodność językową, która mnie osobiście, bardzo, bardzo drażni.
Kolory pastelowe, na blogu jasno i przyjemnie. To dziwne, że na nic nie kręcę nosem.
Reasumując – pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne.

Architektura 14/15
Jedyne „ale” jakie mam, brzmi tak: powtarza się tekst z belki. Nagłówek właściwie jako taki nie istnieje, lecz cenię prostotę – ten napis i miniaturowa wieża Eiffla w zupełności wystarczą. Przynajmniej francuski klimat jest zachowany.
Aż się zaczęłam zastanawiać, skąd tu tyle francuszczyzny? Jakieś osobiste uwielbienie, czy po prostu opowiadania są jakoś związane z Francją?
Tło wewnętrzne to zieleń. Pistacja  właściwie – to lepiej brzmi. Chociaż, jako się rzekło, słabo znam się na tych nowomodnych kolorach oraz ich licznych odcieniach. Tło wewnętrzne jest białe, a tekst czarny. Czcionka to Times New Roman, średni rozmiar. Nie powinno być problemów z czytaniem – to na plus.
Trochę z lewej zawadzają te etykiety o różnym rozmiarze czcionek – czy to rzeczywiście konieczny element?  Wydaje mi się, że blog by przeżył bez nich.

Zwiedzanie 37/46
Do opisu na blogu wybiorę cztery opowiadania, poszczególne podpunkty takie jak błędy – będą na ich podstawie, natomiast bohaterów postaram się opisać bardziej ogólnie, jako taki ogólny obraz kreacji postaci w Twoim wykonaniu.
Mam nadzieję, że to nie będzie trudna operacja. Nie powinnaś się też lękać pochopnych osądów. Ach, aż by się chciało powiedzieć: „trust me. I’m a doctor” – ta popkultura kiedyś mnie zniszczy…
Gott mit uns!
A)Historia 25/30
Nadzieja
Narracja pierwszoosobowa. Kobieta nie potrafiąca zapanować nad własnym życiem, pisarka. Wyczuwam jakiś dramat przeszłości.
Maszyna? Maszyna? Jednak jest interesująco.
Podobają mi się Twoje odwołania do kultury. Cały natomiast tekst był dosyć zagmatwany. Ja rozumiem, że masz do tego prawo, w końcu to miniatura, ale takie niedoinformowanie z czytelniczego punktu widzenia może być irytujące. Jest jakaś tajemnica, w porządku. Ale czemu pozostaje tajemnicą? Brak linearności akcji – jeśli można to akcją nazwać – pogłębia we mnie poczucie czytelniczego poirytowania. Ten mały czytelnik we mnie strasznie się zżyma, ale ja nie jestem czytelnik, jestem krytyk. A z krytycznego punktu widzenia, styl jest dobry, środki stylistyczne użyte świadomie (chociaż to „cię” wielką literą, tak nagle, poza konwencjonalnym użyciem…). Z technicznego punktu widzenia tekst króciutki, nieco… Ściśnięty – można było bardziej fabularnie, na pewno.  Trochę ten tekst wydaje się złożony z trzech, odrębnych części. Część środkowa zostawia pewien niedosyt informacji.
Zero bezwzględne
O, patrzcie państwo. Tekst nagle szary. Napraw to, jeśli łaska.
Opis pokoju na początku jest bardzo szczegółowy. Zastanawiam się, czy to ma jakieś znaczenie dla tego tekstu…  Bo jeśli nie, to po co się tam znalazł? Zawsze wydawało mi się, że krótkie teksty nie wymagają szczegółowych opisów, jeśli te nie wnoszą nic do akcji.
Opis jej i jego – psychologiczne portrety właściwie. Bo czy nie temu służą opisy tego, jak różnie się uśmiechają? Tak mi się wydaje przynajmniej. To się aż z Twoich opowiadań wylewa – tak, tak, poprzednie też to miało. Jakieś przegadanie, jakieś psychologiczne nadęcie oraz masa metafor. Nie jestem pewna, czy to czyni tekst bardziej interesującym, czy irytującym. Chyba i to, i to.
Po prostu trwać i…
Podłączyć słuchawki, a przez słuchawki siebie, do słońca – moja mniej egzaltowana, pozbawiona metafor strona obumiera. Ale rozumiem, to Twój znak, to Twój podpis.
To opowiadanie jest na szczęście bardziej fabularne. Dlatego też opis mieszkania pasuje tu bardziej, niż w poprzednim omawianym opowiadaniu – tam nie mało to właściwie racji bytu. Do niczego nie nawiązywało.
Osobiście, daje mały plus za tę Islandię – uwielbiam.
Historia mnie wciągnęła, chociaż była pisana wyraźnie inaczej. Jakbyś swój styl z poprzednich próbowała zmienić, dodać opisy, umieścić to wszystko w czasie – im dalej jednak, tym, zdaje się, rezygnowałaś z tego, oddając się wielu słowom o uczuciach. Mam wrażenie, że przez tę wielość słów właśnie, emocjonalna strona tych utworów jest w jakiś sposób przegadana. Delikatnie. Nie oddajesz ich za pomocą gestów i scen, ale tylko i wyłącznie słów – myśli głównej bohaterki.
Morskie
[Mój głos z offu – OMG, „Stars”! W takich momentach jak ten, nie wiem, czy wolę Valjeana czy Javerta…]
Znów jest to twór mało fabularny. Cóż ja o nim mogę powiedzieć? Na pewno masz swój osobny, obiektywnie dobry styl. Muszę to docenić, inaczej byłabym potworem. Nie lubię tego sposobu pisania, ale nie można być ciągle subiektywnym.
Osobiście uważam, że dobrze byłoby, gdybyś pisała coś dłuższego, bo teksty sprawiają wrażenie wyrwanych z kontekstu, niedopracowanych – o wszystkim można powiedzieć coś więcej. A ty jakby urywasz coś w połowie i natychmiast przechodzisz, by pisać o czymś podobnym, ale przecież odrębnym.
[Mój głos s offu – „Red-Black” – Moj bog, uwielbiam ten musical!]
B)Do odrestaurowania 4/6
- przecinki 2/2
- brak literki 2/2
- inne błędy 0/2
Do you hear the people sing… Och, przepraszam, za bardzo się wczuwam. Błędy, błędy.
Zero bezwzględne:
-„On był ciemnowłosy, ciemnooki, o ciemnej barwie głosu i ciemnym uśmiechu” – niefortunne wyrażenie, ten „ciemny uśmiech” znaczy. Brzmi to tak, jakby facet miał poczerniałe zęby.
-„(…)gdzie niecałe 24 h temu leżał” – daty i godziny w opowiadaniach piszemy słownie.
-„Z nad mostka..” – a nie „znad mostka”?
Po prostu trwać i…
-„Uwielbiam przyglądać się miejscu, w którym żył. Przelotnie, wracając z jakiegoś miejsca, spiesząc się, szukając” – powtórzenie „miejsca”.
-„Czekałem na Ciebie” – zwrotów grzecznościowych w dialogach wielką literą nie piszemy.
-„(…)w empiku, które miało za zadanie promować…” – „Empik” to nazwa własna, powinna być wielką literą.

Morskie:
-„(…) jakieś wyjście ewakuacyjne dla pomysły.” – dla „pomysłów” lub „pomysłu”.
C)Widok z lotu ptaka 5/5
Twoje twory można opisać jednym słowem – oryginalność. I jeszcze dwoma: dobry styl. Dlatego nie widzę przeciwwskazań, by nie dać pełnej puli
D)Ważne osobistości 3/5
Z ocenionych opowiadań – wszystkie kobiety to w pewnym sensie mimozy – nieco bez życia, z jakimiś problemami, ale obdarzone sporą wyobraźnią marzycielki. Wszystkie są do siebie podobne, w jakiś sposób sobie nie radzą. Może nie kobieta z „Morskie”, ale z trzech poprzednich na pewno. Dlatego muszę odjąć punkt.
Mężczyźni też mają jakiś wspólny mianownik – „Morskie”, jak powiedziałam, jest inne, ale poprzednie było o mężczyznach krzywdzących, nawet nieświadomie. To jak wzór, który powtarzasz, tylko piszesz o nim innymi słowami.

Zabytki 9/10
Opowiadania – zakładka ze spisem opowiadań.
Feliks – to link do osobnego opowiadania. Jak się wydaje, pierwszego wieloczęściowego.
Potrójny – jeszcze inne opowiadania. Zaczynam się gubić w tych podziałach.
Dialogi – zakładka w budowie. Nie lepiej byłoby ją dodać już po stworzeniu?
Exuguum – o blogu.
Autorka – bardzo wyczerpujący. I trochę w stylu Twoich tekstów.
Linki – pogrupowane. Nie ma się do czego przyczepić.

Ostatnie zdjęcie 3/5
Udawało Ci się nawet mnie zainteresować, chociaż nie jestem fanką takiego pisana. Masz dobry styl, masz potencjał, umiesz pisać. Może kilka rzeczy było przegadanych, a bohaterowie nieco schematyczni, ale nie każdy jest idealny. Ja też, chociaż sporo piszę, zamiast zajmować się sprawami podobno „bardziej istotnymi”. Doceniam potencjał, doceniam styl, doceniam pewną dojrzałość prezentowanych tekstów. Blog ma swój bardzo dobry poziom.

73 na 86 punktów – przyjemne miasto na krótkie wczasy, czyli dobry.

Płyta z koncertem jeszcze się nie skończyła. Obrona barykady i przewspaniałe „Bring him home” oraz samobójstwo Javerta wciąż przede mną. Idę,
Збогом!


17 komentarzy:

  1. Po pierwsze, bardzo dziękuję za czas poświęcony na mój blog :)
    Jestem zadowolona z kilku spostrzeżeń, myślę, że bardzo mi pomogą. Niestety, brakuje mi konkretnych rad, jak mogłabym te teksty udoskonalać, czuję tutaj trochę niedosytu. Szkoda, że nie wypukliłaś też co robię dobrze. Ale w każdym razie - bardzo dziękuję za ocenę i pozdrawiam :)

    Lumaris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze piszesz. Może tematyka i postaci są do siebie zbyt podobne w większości tych tworów. Dobrze oddajesz ich stronę psychologiczną, natomiast trochę leży narracyjna strona opowiadań - dominują słowa, nie ma jakiś dialogów i opisów, więc te przemyślenia istnieją poza jakimś określonym czasem. Może dobrze byłoby napisać coś dłuższego?
      To znaczy, ja nie uważam, że coś trzeba udoskonalać, bo jak na przyjętą konwencję to są one dobre. Tylko np. "Po prostu trwać" - były opisy i szczątkowy dialog i to pokazało, że chyba nie czujesz się w tym najlepiej, bo zaczęłaś uciekać w przemyślenia bohaterki. W takim typie tekstu emocje mogłabyś oddać także za pomocą opisów mimiki lub gestów, bo same przemyślenia ograniczają czytelników, pokazujesz im tylko to, co czuje kobieta. A tamten facet? Tamten facet jest nieruchomy i bez twarzy - nad tym należałoby popracować, ale tylko w przypadku, kiedy stawiasz na fabułę.
      Może rzeczywiście tego nie napisałam wyraźnie - taka jest moja rada. Innych nie potrzebujesz, moim zdaniem.

      Usuń
    2. I w sumie dokładnie o to mi chodziło :)
      Mam też jeszcze jedno zastrzeżenie, bo napisałaś, że odejmujesz mi punkt za bohaterki, nie wiem jednak co jest tam konkretnie źle. Czy to, że są one do siebie podobne? Nie zrozumiałam tego.
      Poza tym, zarzucasz mi brak fabularności, ale swoją drogą... Czy to naprawdę jest tak poważny błąd? Mi się wydaje, że to raczej zależy od autora, wiadomo, że tak krótki tekst będzie bardziej wyrwany z kontekstu - ciężko jest tutaj zawrzeć dłuższe sytuacje. Ale tutaj miałaś rację - trzeba napisać coś dłuższego :)

      Usuń
    3. To znaczy wiesz, dokładnie punkcik jest za podobieństwo - nigdzie nie ma zaznaczone, że to ta sama bohaterka, a sytuacje są różne.
      Nie, nie to, że cały czas zarzucam brak fabularności - w niektórych tego nie potrzeba, sama wiesz. Ale tam, gdzie są jej szczątki ("Po prostu trwać i..."), nagle z niej pod koniec rezygnujesz, tak trochę ni z gruchy, ni z pietruchy. O to mi bardziej chodziło.

      Usuń
    4. Nie sądzisz, że to chyba logiczne, że u jednej autorki postaci będą do siebie podobne? Jak dla mnie to bezsens i nie rozumiem tego.
      A co do fabularności, to odniosłam wrażenie, że po prostu zarzucasz mi jej brak nawet tam, gdzie jej być nie powinno. Swoją drogą, w tym tekście od początku tego nie ma :)

      lumaris

      Usuń
    5. Nie, nie zarzucam ci jej braku tam, gdzie być jej nie powinno. Może nie wyraziłam się zbyt dobrze, ot, tyle.

      A co do tych bohaterek - a nie sądzisz, że różne formy, różne osobowości bardziej rozwijają?

      Usuń
    6. Kwestia subiektywnych odczuć.I oceniałaś teksty jako osobne twory, a nie jako całość.

      Usuń
    7. Z technicznej strony wyglądały jak osobne twory. Może to mój błąd, może rzeczywiście powinnam wziąć to jako całość. Ale tak czy siak, myślę, że punktowo byłoby tak samo - kwestia subiektywnych odczuć.

      Usuń
  2. Hej, Broz-Tito, jesteś jeszcze zainteresowana informowaniem o NN na niespokojne-czasy? Sorry, że pytam tutaj, ale akurat przypadkiem weszłam na ocenialnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jestem. Jak mam jakieś zaległości, to postaram się nadrobić.

      Usuń
    2. Okej, bo nie byłam pewna, czy chcesz dalej czytać po odejściu Carolyn.
      Rozdział trzeci jakby coś już jest ^^.

      Usuń
  3. Tak czytam oceny owej oceniającej, niby robi to dobrze pod względem gramatyki, ale jej umysł jest bardzo ograniczony w ocenie treści.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie chcę wyjść na bardzo czepialskiego (w stosunku do autorki czy recenzentki), ale słówko "exuguum" jako łacińskie wydało mi się trochę podejrzane; sprawdziłem w Internecie i wygląda na to, że powinno być "exiguum"; prawda że to brzmi bardziej z łacińska? A ponieważ słówko jest w tytule, więc literówka tu nie jest to chyba drobnostką (chyba, że moje ekspresowe poszukiwanie nie daje rozstrzygającego wyniku; nie uważam się za wielkiego znawcę łaciny). http://www.perseus.tufts.edu/hopper/morph?l=exiguum&la=la
    A swoją drogą nie potrafię zrozumieć maniakalnej skłonności blogowiczów (na ogół właściwie blogowiczek) do używania obcych słów, imion itp. Czy uważacie, że Polska już umarła? P.N. (http://fmo.blog.onet.pl/ )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację, poprawności tego adresu akurat nie sprawdziłam.
      Ale nie martw się, jeszcze polska nie zginęła, ja piszę o Polsce i znam kilka osób, które też piszą/pisały.

      Usuń
  5. Witam serdecznie i mam pytanie: ponieważ mój blog nie jest opowiadaniem wieloczęściowym, a zbiorem pojedynczych opowiadań, nie powiązanych ze sobą, nie wiem, czy Oceniające zgodzą się go przyjąć. Póki co, zgłosiłam się, być może na wyrost, ale piszę i tutaj, żeby Oceniające wiedziały i ewentualnie nie kłopotały się sprawdzaniem, co to w ogóle jest, jeżeli się nie zgadzają.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że swojego bloga zgłosiłaś do mnie, bardzo się z tego cieszę. Nigdy nie oceniałam tego typu bloga, ale nie mam nic przeciwko temu i chętnie się za to zabiorę. Jeśli jednak chodzi o to, czy oceniamy tego typu blogi to tak. Widziałam, że pozostałe oceniające zajmowały się takimi opowiadaniami :)

      Pozdrawiam

      Usuń