032. Ocena bloga About Severus


About Severus
Trochę mi to czasu zajęło, mam nadzieję, że ocena wynagrodzi czekanie, Severus. Ta ocena liczy sobie szesnaście bitych stron tekstu, więc mam nadzieję, że jest wyczerpująca. 
Przy okazji – sporo się w tej ocenie cytowałam i linkowałam – wszystkie linki polecam.

Wjazd do miasta 9/10
Zaczniemy sobie od adresu, ponieważ, chociaż angielski, wydaje się być prosty do zapamiętania. Osobiście uważam, że wyglądałoby to lepiej, gdyby te dwa słowa oddzielone były myślnikiem, ale nie jest to jakieś przewinienie, za które poleciałyby punkty. Adres od razu mówi nam, jaka jest tematyka bloga. Niektórzy bloggerzy to lubią, ja osobiście wolę niespodzianki, ale ocena ma być w miarę obiektywna, więc nie będę jojczeć.
Belka – „Awesome Severus” – przynajmniej jest w tym samym języku, co adres, chociaż nie jest to nic wyszukanego. Chociaż może w dobie ciągnących się kilometrami cytatów taka prostota jest zaletą?
Szablon na pierwszy rzut oka nieco odstrasza, więc mam mieszane uczucia co do tego elementu pierwszego wrażenia.
Łącznie  - za wszystkie wątpliwości – odejmuje jeden punkcik.

Architektura 10/15
Tutaj denerwuje mnie ten pasek na górze. Obrazek jest mały, rozpikselowany i powtórzony tyle razy, że aż oczy bolą, gdy się na to patrzy. W ogóle oprócz napisu „Awesome” nic więcej na nim nie widzę, chociaż coś z pewnością tam jest.
Podoba mi się natomiast przejrzystość bloga oraz brak zbędnych elementów, banerów, reklam i tego typu pierdółek, które uważam za element całkowicie zbędny. Menu znajduje się pod, nazwijmy to umownie, nagłówkiem, a spis rozdziałów po prawo. Tło jest białe, litery czarne i czytelne, dlatego innych zastrzeżeń nie mam.

Zwiedzanie 34/45
Była prośba o jak najdokładniejsze wgryzienie się w historię, więc przeczytałam wszystko jak leci. Starałam się do każdego rozdziału dać kilka słów komentarza, ale gdy nie miałam uwag, po prostu pisanie o rozdziale pomijałam. Po co ci wiadomość „podobało mi się, przejdźmy dalej”? To, czy mi się podobało i tak wyjdzie w praniu, a takie pisanie dla pisania i tak nic nie wnosi.
Zaczynamy.
Gott mit uns! [Allonsy! Geronimo!]
A)Historia 25/30
Rozdział 1:
Od razu na wstępie powiem, bo zapomnę: daty, godziny, liczby w opowiadaniach zapisujemy słownie! Ani nie piszemy skrótów typu „tzn.” czy „wg”!
Hm… Harry dzieckiem Severusa? Gdzieś już to widziałam. Chociaż Lily twierdząca, że Snape to lepszy materiał genetyczny od Pottera jest pewnym novum.
Zastanawia mnie czas, w jakim umiejscawiasz akcję opowiadania – raz piszesz o zamienieniu Draco w tchórzofretkę, co miało miejsce rok temu, czyli na czwartym roku, raz piszesz o zabiciu dyrektora Hogwartu, co miało miejsce na roku szóstym. Skąd taki… rozkrok?
Masz problemy z interpunkcją, raz stawiasz przecinki, raz nie, jakbyś nie mogła się zdecydować, ale ten problem omówię szerzej w błędach.
Nie wiem też skąd takie formatowanie tekstu – każdy akapit, nawet w dialogach, oddzielasz enterem – po co? Czy widziałaś tak napisaną książkę? Jeśli rzeczywiście chcesz zacząć nowy wątek, kolejną część rozdziału, to ten enter jest wskazany, ale nie w dialogach. To tylko niepotrzebnie wydłuża tekst i po prostu źle wygląda.
I jeszcze jedno – potocyzmy w opowiadaniach są złe. To, że Severus „robi z siebie zwykłego wafla” brzmi już bardzo źle.
Rozdział 2:
Z technicznej strony mam propozycję oddzielać wspomnienia od tekstu właściwego kursywą, gdyż stawianie gwiazdki na początku akapitu wygląda nieestetycznie.
Co do samego rozdziału, uważam za bardzo rozwijające dodawanie własnych postaci do wymyślonych już przez kogoś historii.
W tym rozdziale, zaskakująco, pojawił się kolejny problem: źle zapisujesz dialogi. Czas zatem na krótkie i podstawowe informacje o tym, jak powinny wyglądać:
Jeśli wypowiedź po myślniku dotyczy jej ściśle, tj. zaczyna się od słów powiedział/rzekł/burknął/mruknął/cokolwiek to wypowiedzi bohatera nie kończysz kropką. Jeśli natomiast tekst po wypowiedzi ściśle jej nie dotyczy, to wtedy stawiamy kropkę. Przykład:
- Ubierz się – powiedziała matka.
LUB:
-Ubierz się. – Matka spojrzała na nią niechętnie.
Rozdział 3:
W tym rozdziale znów coś się z czasem pochrzaniło: w poprzednim rozdziale napisałaś, że „Eliksiry” zamieściły artykuł Severusa, wciąż ucznia, w tym piszesz, że skończył szkołę. Ja wiem, że czas to  - cytując klasyka – „wibbly-wobbly-timey-wimey… Stuff”, ale aż tak „wibbly- wobbly” być nie powinien. Chyba że twoi bohaterowie to Władcy Czasu.
Z innych uwag technicznych: tekst lepiej wyglądałby wyjustowany. Prawa strona „pływa”.
Rozdział 5:
Do rozdziału czwartego nie miałam żadnych nowych uwag.
Snape w Moulin Rouge mnie zupełnie rozbroił.  Ale ubawiłabym się bardziej, gdybyś jednak to miejsce potraktowała jak kabaret – czym jest – niż jak lupanar. To, że położony jest w dzielnicy… eee… czerwonych latarni, nie bardzo ma się do rzeczy.
I nie miałam pojęcia, że Snape ma pelerynę niewidkę. Może coś ze mną nie tak, ale myślałam, iż to rzecz rzadka, jedyny taki egzemplarz właściwie posiada Potter, bo prezent od Śmierci dla jednego z braci z tej opowieści o Insygniach Śmierci… Oh, wait, przecież to Snape jest tu ojcem Harry’ego, więc teoretycznie może mieć pelerynę  - w ten sposób przypominam ci o zupełnie przez ciebie pominiętym wątku, oczywiście.
Plus, wydaje mi się, że Voldemort chce zabić Daniela dla zabawy. A ja nie pamiętam, by Lord zabijał kogoś bez powodu. Miał od tego Bellatrix.
I skąd, na Boga, niezainteresowany polityką Daniel wiedział, gdzie znajduje się tajna kwatera Śmierciożerców? Myślałam, że Voldemort do dla niego kolejny wariat po prostu i nie zgłębiał tajemnic jego życia.
A dystyngowany Lord mówiący „spadaj” przyprawił mnie o palpitacje. Czy ja już wspominałam, że potocyzmy są złe?
Rozdział 6:
W tym rozdziale nawet zainteresowała mnie historia o Grindelwaldzie. Jednak z drugiej strony muszę przyznać, że akcja – jak na tak długie rozdziały – ciągnie się niemiłosiernie, a większość czasu poświęcasz dialogom „pogodowym”, czyli gadkom, które do akcji wnoszą raczej niewiele. Zaczynasz jakieś wątki, tak jak z dzieckiem Lily, potem je porzucasz, wracasz do nich – jak z wątkiem dyrektora Hogwartu, ale to nie wydaje się być wątkiem głównym. Mam wrażenie, że jeszcze go nie masz, albo zastanawiasz się, który będzie najlepszy.
Rozdział 7:
W międzyczasie zrobiłam sobie przerwę na kolejny odcinek DW i to, co tam się wyprawiało! Ach, wreszcie wiem, kim jest River Song – dzięki temu mam trochę więcej zapału do pracy, chociaż wstęp mnie nieco odrzuca – pokazujesz Severusa jako jednostkę wybitną, podczas gdy wszyscy inni są zupełną marnością – świat chyba nie jest aż tak czarno-biały, co?
A, że tak zapytam z ciekawości – czy w twoim opowiadaniu Lord Voldemort nie zrobił sobie operacji plastycznej i nadal wygląda jak człowiek? Bo tak wynika z twoich opisów, że jednak nie przypomina siebie.
A tak na marginesie:  z samolotu pasażerskiego chyba nie da się skakać na spadochronie, bo osiągają inną prędkość i pułap lotu, a poza tym to niebezpieczne dla reszty pasażerów, nie mylę się, prawda?
Rozdział 8:
Podoba mi się to, w jaki sposób dodajesz swoje elementy do utworzonego już uniwersum. Lekcja historii w tym rozdziale była naprawdę… pasjonująca.
Nieco się znowu jednak czas – albo styl – popiórkował – bo z tego fragmentu na początku wynika, iż w 1800 roku ojciec Daniela jeszcze żył, więc też musiał mieć Kamień Filozoficzny, bo Daniel lekko licząc, żyje jakieś… kilkanaście wieków?
Rozdział 9:
Z początku rozdziału wynika, że Voldemort będzie romansował z Bellatrix… Jak mówi mój znajomek „drzwi mojej percepcji nie są otwarte na tyle szeroko, by coś takiego przez nie przeszło”. Słowem – nie wyobrażam sobie. Ale może to tylko dlatego, że ja ciągle wyobrażam sobie Lorda jako beznosego gościa o czerwonych oczach?
Przy okazji tego rozdziału odniosłam wrażenie, że przepisałaś spore partie książki – te dotyczące przesłuchań. Może nie dokładnie je przepisałaś, ale dialogi wydają mi się być znajome. Jeśli tak rzeczywiście było – zaznacz to gdzieś w tekście.
Rozdział 11:
Przeczytałam rozdział 10 i znów nie mam uwag. Zrobiłam sobie też krótką przerwę na obejrzenie nowej wersji „The Hollow Crown” i mam nadzieję, że nie będę nawijać Szekspirem.
Z przyjemnością muszę stwierdzić, że wreszcie coś zaczęło się dziać. Podoba mi się połączenie akcji książki z twoimi pomysłami. Jest też lekka poprawa stylu, co jest dla mnie niewymowną ulgą, bo nie muszę już co chwila przerywać czytania i wypisywać błędów.
Rozdział 12:
Ojejku jej, dlaczego taki przeskok czasowy? Z końca wydarzeń pierwszego tomu do trzeciego? A potem zaraz czwartego? Ja wiem, że nie można napisać o wszystkim, mimo to jest to dosyć zaskakujące i niespodziewane. Chociaż z drugiej strony mam nadzieję, że dzięki temu akcja będzie nieco żwawsza.
Och, więc jednak twój Voldemort nie przypomina węża. Cóż, to może mu ułatwić romansowanie z Bellą. Albo coś, co na romans przynajmniej wygląda.
Rozdział 13:
Hmm… Oddzielne sypialnie w Hogwarcie? Gdzie są setki uczniów? A co z ideą integracji? Co z hasłem braterstwa? Już nie mówię o tym, bo w końcu magia to magia, ale zamek musiałby być – że znów zacytuję – "bigger on the inside!"
Och, a więc jesteśmy już na piątym roku! Akcja nagle pędzi na łeb na szyję i bez zupełnego ostrzeżenia! Nieładnie, nieładnie – na początku przydałoby się określenie daty, tak jak robiłaś to w poprzednich rozdziałach.
Rozdział 14:
Ok, dobra, jednak romansujący Voldemort jest trochę ponad moje siły. Za często wyobrażam go sobie jako sinego, beznosego gościa, chociaż  z całych sił próbuję ten obraz zmienić w obraz Ralpha Fiennesa ze starych dobrych czasów… Z „Angielskiego pacjenta” chociażby… Albo „Listy Schindlera” (o Boże, tam był taki zły, to idealny zamiennik!). Jakoś mi nie wychodzi. Uch.
No i od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że niebezpiecznie zbliżamy się do tego momentu w opowiadaniu, w którym musi się pojawić wątek miłosny. Oby nie zrobiło się za słodko.
Rozdział 15:
A Harry pelerynę  niewidkę ma skąd…? Można taką kupić na pchlim targu?
Właściwe innych uwag nie mam – prócz nagle rozbuchanych wątków miłosnych – Harry i Luna (bez wcześniejszych oznak), Hermiona i Snape… Mam nadzieję, że nie skończy się na tym, że każdy będzie miał parę.
Rozdział 16:
O, teraz naprawdę Harry i Luna. Wydarzy się w końcu jakieś trzęsienie ziemi? Bo zaczynam nawet tęsknić za tymi kilometrowymi rozmowami Daniel-Severus.
O, jest. Wypadek przy tworzeniu eliksiru! Witaj, akcjo!
Rozdział 18:
Do rozdziału poprzedniego właściwie nie mam uwag. Ciekawe było zagranie kanonem – u ciebie Snape uniemożliwił Harry’emu wymknięcie się do Ministerstwa Magii. Jak zatem rozwiążesz kwestię przepowiedni? To jest dopiero zagadka, na której rozwiązanie warto czekać!
Och, złapano Syriusza i został zamordowany – jeśli można to tak nazwać – przez dementorów. To interesujące.
Rozdział 19:
Ten rozdział był naprawdę dobry – opisowo i dialogowo. Świetna scena nauki obrony umysłu, naprawdę, postarałaś się z tymi wspomnieniami.
Ale pojawiła się jedna nielogiczność: jak Hermiona dostrzegła, że śnieg zmienia barwę pod wpływem krwi, skoro była noc?
No i nareszcie ktoś się dowiedział o tym, czyim synem jest Harry.
Właściwie to z niecierpliwością oczekuję na następny rozdział, a to na pewno plus.
B)Do odrestaurowania 2/6
- przecinki 0/2
- brak literki 2/2
- inne 0/2
Niestety, tu poległaś w całej rozciągłości. Rozdziały wołają o twoją korektę. Lub betę. Musisz koniecznie poczytać o zasadach interpunkcji, bo zdarza ci się zapominać o „ę” czy „ą” a nawet o przecinku przed „że”. Swojego czasu na Piórem Feniksa były dobre poradniki, ale takie są właściwie na każdym blogu z poradami pisarskimi. Ja wypisałam właściwie tylko część błędów, bo niektóre były tak często powielane w rozdziałach, że nie starczyłoby mi życia, żeby je wszystkie wypisać, dlatego też rozdziały tak czy siak wymagają jeszcze jednej korekty.
Moje poprawki nie powinny być szczególnie bolesną operacją, więc… Trust me, I’m a Doctor, że znów zacytuję klasyka.
Rozdział 1:
"Nie mogę Cie jednak winić o takie przypuszczenie , to ja przez całe 7 lat..." - spacje-niespodzianki się pojawiły. Spację stawiamy za znakiem interpunkcyjnym, nie przed.
"Jeżeli tylko powiesz o tym Jamesowi czy komukolwiek innemu wszystkiego się wyprę." - przecinek po "innemu"
"Oczywiste było dla niego że Voldemort chce w ten sposób przede wszystkim zemścić się na Lucjuszu który tak go zawiódł ." – przecinek przed „że” i „który”
"(...)emocjami innych i obserwować jak się miotają." – przecinek przed „jak”
"Wtedy właśnie zaczął czytać książkę gdy w przez uchylone okno jego rodzinnego domu na Spinner's End wleciała płomykówka zrzucając mu przesyłkę na kolana" – przecinki przed „gdy” i „zrzucając”, zbędne "w"
"butlę 300letniego wina..." – trzystuletniego
"Daniel Sauvage to czarownik który żył już od ponad tysiąca lat..." – przecinek przed „który”
"Był dziwny,  i wydawał się nie mieć" - zbędny przecinek
"Snape uważał że nawet za bardzo." – przecinek przed „że”
"odczuć jemu i jego matce co o nich myśli." – przecinek przed „co”
"znał ten ton specyficzny głosu" – zbędna inwersja.  Powinno być „specyficzny ton”. „Głos” jest zbędny, bo to już by była tautologia.
"zanim odkryłem jak mnie okłamywała." – „że mnie okłamywała”?
"Chce żebyś dowiedział się wszystkiego" – „chcę”. Czasowniki w pierwszej osobie mają końcówkę „ę”
"powiedziała wskazując na swój ciężarny brzuch" – styl – zdanie brzmi tak, jakby brzuch Lily wybił się na niepodległość i był niezależnym bytem. To się chyba nazywa „ciążowy brzuch”, ale nie wiem, bo w ciąży nie byłam. Plus przecinek przed „wskazując”, bo to imiesłów.
"(...)wiele cierpienia widziało by dobrze się tam czuł.." – tego fragmentu w ogóle nie rozumiem.
"Znał ten dom idealnie bo spędził tu 3 lata tuż po zdaniu owutemów." – przecinek przed „bo”, liczba słownie
"Jako człowiek antyku Daniel miał wiele pasji" - a nie chodziło przypadkiem o człowieka renesansu?
"ale po tym jak odszedłeś czuje pustkę." - przecinek przed „czuję”. Bo powinno być „czujĘ”
"(...) ktokolwiek wiedział o tym kto naprawdę jest ojcem..." – przecinek przed „kto”
"Dla jego bezpieczeństwa lepiej żeby zostało tak jak jest." -przecinek  po „tak”
"(...)nie wpuszczę cie do mojego umysłu..." – „cię”
"Chcesz mieć ten swój pancerz ale wyrzucenie z siebie wszystkiego naprawdę bardzo pomaga." – przecinek przed „ale”
"spytał wskazując obraz oparty o regał z książkami." – przecinek przed „wskazując”
"powiedział Sev uśmiechając się szyderczo."  - przecinek po „Sev”
"Nienawidzę gdy się ktoś o mnie troszczy" – przecinek przed „gdy”
"(...)pouczał i mówił co jest dobre a co złe. Myślisz że jak masz pieniądze i eliksir życia to możesz wydawać innym polecenia ?" – przecinki po „mówił”, „dobre” „że” i „to”.
Rozdział 2:
"Po godzinie zawziętego rysowania, rozbolały go palce" - zbędny przecinek
"(...)w którym postanowił zrobić coś czego nigdy wcześniej nie zrobił, zaproponować komuś praktyki u siebie." – przecinek po „coś”
"(...)patrycjuszy więc mogli pobrać się bez przeszkód." – przecinek przed „więc”
"Gdyby nie ogromy, zrobiony wcześniej..." – „ogromny”
" Szukał wtedy zajęcia, nie wymagające użycia magii..." – „nie wymagającego”
"Jego różdżka leżała gdzieś w kącie, nieużywana od tak długiego okresu, bez zbytnich nadziei wziął ją do ręki, wykonana z drzewa czereśniowego z włosem z ogona testrala w środku, jego czucie było zbyt stępione bólem by już wtedy poczuł powrót mocy." - bez sensu. Tu powinny się pojawić kropki, a nie przecinki, bo mówisz o zupełnie różnych rzeczach.
"Zeszli po wąskich, spiralnych schodach na pierwsze piętro, potem kolejnymi ,tym razem szerokimi i prostymi na parter"  - przecinek przed „na”, bo to o ich szerokości jest wtrąceniem
"(...)wskrzeszanie paniki aż w końcu terror i nagle puuuf! Kończyło się, a za jakiś czas przychodził następny." – styl. Nie można „wskrzeszać” paniki. Można ją wzniecić.
"Te zniknięcie są coraz bardziej podejrzane" – „zniknięcia”
"odpowiedział gość z wesołym uśmiechem na twarzy gładząc się po brzuchu." – przecinek przed „gładząc”.
Rozdział 3:
"(...)najbardziej ujmujących uśmiechów odtworzył drzwi" – „otworzył”
" (…) w szczególności takiej hołocie jaką przedstawiał James Potter" - reprezentował, jaką był
"spytał Severusa wskazując na butelkę wina którą wyjął." – przecinki przed „wskazując” i „którą”
"Ależ, proszę mówić mi po imieniu jeśli łaska" - zbędny przecinek. Jeśli już miałby się tam znaleźć, to przed „jeśli łaska”
"w jakim właściwie celu mnie pan tu zaprosił. - spytał cierpko Severus." - pytajnik zamiast kropki
"Ale wie pan co to jest Kamień Filozoficzny" – przecinek przed „co”
"powiedział ,przygryzł wargę" – spacja- niespodzianka kolejna w złym miejscu posadzona.
" W tym momencie Mist wybiegła spod ławy i wskoczyła na ramię od fotela, na którym siedział Snape." - to "ramię" to podłokietnik - krócej i zgrabniej
"Przyniósł ze sobą około dwudziestu toreb wypełnionych owocami, pieczywem, ciastkami i innymi." - innymi czym? Ciastkami innymi?
"Tymczasem Severus udał się na Spinner's End. Wszedłszy rozejrzał się..." - wszedłszy gdzie? Bo chyba nie w uliczkę
"(…) wszystkie dotyczące magii które należały do jego matki spalił jego ojciec wiele lat temu." – przecinki przed „które” i po „matki”, bo to też wtrącenie
"to mój, tak zwany przyjaciel, Oliver Isere" - zbędne przecinki
"Snape przypuszczał, że wyżej wspomniany nie będzie miał obiekcji, w końcu to, czego Sev się tutaj nauczy może okazać się przydatne również jemu." – przecinek przed „może”
"Wiem ,że ja sam chciałem cie namawiać na zaproszenie go tutaj" – „cię”. Plus spacja nie po tej stornie przecinka.
"Na lewym przedramieniu Severusa wypalił się znak, czaszka i jakby wychodzący z niej, wijący się wąż, skrzywił się z bólu, ale nie jęknął." - styl. Brzmi to tak, jakby wąż się krzywił, a krzywi się przecież Severus
"czy kontaktuje się z Dumbledore'm" - 'em
"Uczę się zaklęć czarnoksięskich ale nikogo nie atakuje." – przecinek przed „ale”. Plus „atakuję”
"Nauczyłeś go robić ten eliksir parę dni temu to go wykorzystał." – przecinek przed „to”.
Rozdział 4:
"Isere, który tymczasowo u niego mieszka domyśla się kim jestem." – przecinek po „mieszka”
"który sprawiłby że zaczęłaby działaś" -działać
"Prędzej ten śmierciożerca zrobi coś tobie Daniel!" -wielka litera, przecinek przed „Daniel”
"Gramy w pokera no limit" - zbędne wtrącenie angielskie
"(...)gdyż dodał zbyt wiele dymptamu" - dyptamu
"-Severusie! Dan ma niesamowite szczęście że może z tobą współpracować, każdy z nas by chciał. - zagadał Snape'a Paul.
- Cóż, myślę, że ja też je mam. - odrzekł beznamiętnie, nalewając sobie jeszcze wina.
-Zdecydowanie, Sauvage jest najlepszy. - skomentował gospodarz, patrząc na Daniela z nieukrywaną zazdrością." - gospodarz gada sam ze sobą? Pomijam już braki przecinków przed „że” i takie tam.
"Parę godzin później zgodnie z Daniel uznali..." – „Danielem”
"Gdy, Tom cofnął zaklęcie, chłopak jeszcze przez chwilę nie otwierał oczu." - zbędny przecinek po „gdy”.
"stwierdził dolewając do kociołka trochę z alg Morza Północnego." - czego z alg?
"Jestem śmierciożerca, zabiłem tych ludzi, torturowałem" – „Śmierciożercą”.
" Gdzie „tu”?' pomyślał z irytacją brunet, ale po chwili udało mu się zlokalizować źródło głosu, w pracowni były ukryte drzwi do innego pomieszczenia, których wcześniej nie zauważył. Było dosyć duże, ale pełne pustych sztalug, niezamalowanych płócien i ukończonych obrazów" - powtórzenie "ale"
Rozdział 5:
"spytał ironicznie nonszalancko opierając się o ścianę." – przecinek po „ironicznie”
"Nie wiedziałem że masz z tym problem." - nagminnie pomijany przecinek przed „że”. Znowu
"Od czasu jak znalazłem Kamień Filozoficzny" - "wynalazłem" chyba. "Stworzyłem"?
"że już zaczyna mu brakować mu tego śmieszka" - powtórzenie "mu"
" Nalewał właśnie syrop z ciemiernika czarnego gdy zapiekła go ręka, butelka spadła tłukąc się." – przecinek przed „gdy”. I może zamiast przecinka po „ręka” postawić kropkę?
"co będąc niewidzialnym nie było takie łatwe" – przecinki po „co” i „niewidzialnym”, bo to wtrącenie
"Rzucił zaklęcie i minął ze złowieszczym uśmiechem stanowisko „OCHRONA” które musiał minąć każdy interesant." – powtórzenie „minąć”
"Dalej przeszedł przez złote wrota do mniejszego hole" –„holu”
"Bo nie sądzę by ktoś cie zatrudnił, co Smarkerusie" – „cię”
"Ty mi grozisz Smarku" – przecinek przed „Smarku”
"Black wyszczerzył zęby do Pottera opierając się o ścianę windy. 'Oj, nie chciałbyś' pomyślał Sev wciskając się głębiej w kąt windy" – przecinki po „Pottera” i „Sev”.
"Skinął wtedy i odszedł" - skinął czym? Głową, palcem w bucie?
" Roland Jones, jeden z aurorów, ostatni, który widział szafa biura aurorów mówi..." - powtórzenia
"(...)a pół godziny później, gdy chciałem odnieść mu raport leżał martwy przy biurku...” przecinek po „raport”. Bo teraz to wygląda tak, jakby to raport leżał martwy.
"Od kilki miesięcy..." – „od kilku”
"wskazał na pustą już tacę i wyszedł chwiejnie, wciąż był obolały, z pokoju zostawiając" – styl. W ogóle wtrącenia nie tam gdzie trzeba. Zrób z tego dwa zdania może?
Rozdział 6:
"Chłopak stanął obok niego przypatrując się jak zwinnie to robi" – przecinek po „niego”
"Nie miałeś nic przeciwko gdy publikowali twoją pracę" – przecinek przed „gdy”
"Właściwie to ponad sto procent, jesteś zdolniejszy niż my wszyscy razem wzięci." - sens. Jak to "ponad sto procent". Przecież "sto procent" to całość!
" A to, zaświadczenie, nic go nie zniszczy" - zbędny przecinek po „to”
" Czego jeszcze chcesz Dan" – przecinek przed „Dan”.
" Chciałem ci coś dać. To – ciągnął podając mu dużą" - co ciągnął? Przecież w tej scenie się jeszcze nie wypowiadał, by kontynuować jakąkolwiek wypowiedź
"a to jest najcenniejsze jakie mam i..." – „co mam”
" zaczął Sev siadając" – przecinek po „Sev”
" Severus podszedł do jednego z regałów i pchnął go lekko, skrywał ukryte drzwi za którymi mieściły się kręte schody i mała kuchnia" - styl. Brzmi jakby Severus miał drzwi
"Mówiłem ci że to najcenniejsze ingrediencje jakie miałem" – przecinek przed „że”
"Ufam w twoją inteligencje"- „inteligencję
"szeptał Snape zasłaniając dłońmi uszy i przymykając oczy Zaczął mówić nieskładnie..." – przecinek po „Snape” i  brak kropki
"(...)będzie miało za ojca, tego który przez..." - przecinek po "tego", nie przed
Rozdział 7”
 "Tak zaczęła się wrogość gryfona..." -  „Gryfona” wielką literą
"(...)w końcu najgorszym co oni mogli mu zrobić była krzywda fizyczna. – przecinek przed co” i po „zrobić”,  bo wtrącenie
"Uwielbiał tworzyć wokół siebie aurę tajemniczości i niepokoju mówiąc spokojnie z kamienną twarzą" – przecinek po „niepokoju”.
"Jeszcze nic panie, ale myślę że spodoba..." –przecinek po „nic” i przed „że” jeszcze
"Dlaczego nie czuje nic poza.." – „czuję”
"Oh, zamknij się Potter, albo sam ci w tym pomogę." – przecinek jeszcze przed „Potter”
"Snape ostentacyjnie schował ręce za plecami, a Potter oparł swoje na biodra." – „biodrach”
" I vice versa tępaku." – przecinek przed „tępaku”
"mówił cicho i spokojnie, ale w jego głosie słychać było irytacje" – „irytację”
"(...)a ulice całej Anglii przykrywała..." - brzmi to tak, jakby Anglia była dużym miastem, a jest państwem. Ja wiem, że klasyk twierdził, iż "nie ma takiego miasta Londyn,jest Lądek Zdrój", ale ja bym napisała "w całej Anglii"
"(...) puścił mu sójkę w bok." - styl. „Dał”, nie „puścił”.
Rozdział 8:
"Chyba pierwsze urodziny które mogę nazwać udanymi" – przecinek przed „które”
"Odejdź już Malfoy." – przecinek po „już”
"Od wielu miesięcy sam-wiesz-kto go nie pojmał..." - wielką literą Sam-Wiesz-Kto
"Mnie on nic takiego nie nauczył." – „niczego”
"Jesteś niczym Potter" – przecinek po „niczym”
Rozdział 9:
"(...)wstała i zaczęła trzeć, jeszcze zaspane oczy..." - zbędny przecinek
"Opadła z powrotem bezwładnie ciężko dysząc" – przecinek przed „ciężko”
"zawołał wesoło podpalając i podsuwając mu porcje, usiadł naprzeciwko szeroko się uśmiechając." - sens. Co podpalał? Siebie?
"Mam dziwne przeczucie, że ma to coś wspólnego z Severusem. - odparła tendencyjnie i spojrzała na niego unosząc brwi." – dlaczego "tendencyjnie"? To znaczy, że mówiła... stronniczo? Nieobiektywnie? To słowo jest ewidentnie źle użyte
"'Nie długo się dowiem'"- niedługo
Rozdział 10:
"Co trzecią niedzielę opiekunowie domów mają poświęcać na indywidualne rozmowy z uczniami, którzy będą tego potrzebować..." - poświęcać co? Siebie? Krowy, barany?
"a łopocząca za nim czarna peleryna potęgowała jego aparycję nietoperza"- nie... można... potęgować... aparycji...
"Ostatni raz dopuszczone do klasy owutemowej zostały osoby z "Powyżej oczekiwać" z Sumów" – „oczekiwań”
"Przyszło jeszcze kilka uczniów z trzeciej klasy..." – „kilku”
"(...)a oni nie mogli tego znieść Dla ciebie to były tylko niewinne żarty, to przecież tylko zwykłe psikusy..." – kropka zjedzona!
Rozdział 11:
 "Młodszy mężczyzna wypił za jednym razem i od razu nalał sobie drugą porcją." – „porcję”
"Pan musi synem pana Snape'a?" – „być” zabrakło
"(...) pomalowany na ciepły, brzoskwiniowy kolory" – „kolor”
" Ale ty nie jesteś już mały chłopcem..." – „małym”
"Czy zobaczę cie jeszcze?" – „cię”
"(...)kiedy dostrzegł w tłumie czekających na przydział pierwszaków, Harry'ego." - zbędny przecinek
"Może inaczej, skąd weźmiesz beozar, Potter?" – „bezoar”
"Trzy pary oczy.." – „oczu”
"Z jednej strony, gdzieś tam w głębokiej głębi nie miał ochoty..." - tautologia. Głębia z reguły jest głęboka.
Rozdział 12:
 "Panie...on domyśla się, co planuje" – „planuję”
"Puszek spał bo harfa, wyczarowana przez Quirrella, wciąż grała" – przecinek przed „bo”
"Czy...czy też, to zauważyłeś" -zbędny przecinek
"Chcę, żebyś błagał mnie o litość, zanim cie zabije!" – „cię”
Rozdział 13:
13."Harry obudził się z krzykiem. Po raz kolejny śniło mu się, że jest Voldemortem. To zdarzało się coraz częściej, odkąd powrócił." – nie doprecyzowałaś ostatniego zdania i przez to całość brzmi, jakby Harry skądś powrócił, a nie Voldemort
"(...)i mimo iż, część z was wciąż nie potrafi należycie korzystać ze swoim szarych komórek" – źle postawiony przecinek. Zwyczajowym zwrotem jest "mimo że" lub "mimo to", więc mogłaś napisać "mimo to, iż", wtedy przecinek miałby rację bytu
"Severus Snape (24l.) znany Śmierciożerca Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać ,któremu.." - spacja w złym miejscu
"(...)a chce zostać aurorem..."- „chcę”
" (...)a jakby Tom się czepiał powiedzieć, że Dumbledore ci kazał." – przecinek po „czepiał”
Rozdział 14:
"Wiedziałem, że w końcu przyjdzie pora, kiedy dopadnie cie strzała amora!" –„cię”
"Przecież, twój tata, Ron, z nikim nie rywalizował." - zbędny przecinek po „przecież”
Rozdział 15:
"Czyży?!" -czyżby
"spytał udając smutny ton" – przecinek po „spytał”
Rozdział 16:
"opowiedział i pobiegł schodami do lochów." – „odpowiedział”
"Po chwili zanurzył pióro w kałamarzu  pisał o veritaserum." - kropka lub przecinek po "kałamarzu". W żadnym wypadku nic.
Rozdział 17:
 "(...)i opowiedział im co się wydarzyło" – przecinek przed „co”
"Korytarz, który od miesięcy nawiedzał go w snach znajdował się w Ministerstwie Magii." – przecinek po „snach”
"Dokładnie pamiętał, jak mijał go z ojcem Ron udając się na swoje przesłuchanie." – „Rona”
"Może i powinienem...ale nie chce." – „chcę”
"Oraz, że w ogóle musi to zrobić, że takie jest jego przeznaczenie." - powtórzenie "że"
"Ma twojego geny prawda?" – „twoje”. Plus przecinek po "geny".
" Oj, Ron...ty i twój brak...- przewracając oczami na widok jego zdziwionej miny." - tu chyba zabrakło kawałka tekstu
"Kocham cie." – „cię”
"(...) naprawdę cie lubię" –„ cię”
"A Dumbledore przecież, wyjechał na zebranie..." - zbędny przecinek
Rozdział 18:
"Wiedziała, że Syriusz był dla niego kimś bardzo ważnym Po prostu przy nim była, gdy tego potrzebował." - brak kropki
" powiedział łagodnie Daniel podchodząc do nich" – przecinek po „Daniel”
"Ale ja nie chce z nikim rozmawiać." – „chcę”
"Podejrzewam, że nie uwierzył w to, że zdołamy cie zatrzymać...To moja wina Harry" – „cię” plus przecinek przed "Harry"
"Powinienem od razu ciebie zatrzymać, gdy usłyszałem co planujesz i razem z tobą...gdybym pociągnął cie za sobą, zobaczyłbyś" - przecinek przed "co" i "cię" zamiast "cie"
"Naprawdę doskonale wiem jak to jest. Nie chcę cie pocieszać, bo nie..." - przecinek przed "jak" i "cię" a nie "cie". Znowu.
"Snape otworzył usta, chcąc coś powiedzieć, zrezygnował jednak Zamiast tego prychnął..." - brak kropki
"Nie czuł żalu, na myśl o tym, co spotkało Black'a." – zbędny  pierwszy przecinek
"Przez chwilę, obaj milczeli" -zbędny przecinek
"(…)nie potrafił sprecyzować dokładnie co myśli o tym człowieku" – przecinek przed „co”
"Lepiej idź, Potter do swojego dormitorium, biblioteki, czy gdzie tam spędzasz czas w niedziele" - przecinek po "Potter", bo to wtrącenie
"Ron przygryzł usta odwracając wzrok." – przecinek po „usta”
"wierz może, jak to się stało, że w Departamencie na moich śmierciożerców nie natknął się ten durny chłopak tylko wspomniany Black" – „wiesz”, nie „wierz”
"A więc, Potter, dzisiaj jesteś tutaj żebym, tak dla odmiany, nauczył się jak pojąć oklumencję." - no chyba nie Severus ma sam siebie uczyć, tylko Harry'ego. Więc "cię" nie "się"
"Naprawdę nie chce zrobić ci krzywdy..." – „chcę”
"Zastanawiałam się, czy otrzymał pan moją notką o..." – „notkę”
"Naprawdę czekuje pan ode mnie, że wypiszę składniki i sposób przyrządzania?" –„ oczekuje”
Rozdział 19:
 "(...)a to, że był on wyraźnie ukryty to już inna kwestia."- przecinek po "ukryty", bo to wtrącenie
"Spojrzał w stronę Harry'ego i dostrzegł Rona który jak zwykle udawał, że coś robi" – przecinek po ‘Rona”
" Rudzielec posłał przyjacielowi udręczoną minę, na co Harry wzruszył jedynie ramionami." - można posłać całusa lub spojrzenie, ale nie minę! Chyba, że przeciwpiechotną. Rzucić znaczy. W kogoś.
"skarciła go dziewczyna otwierając drzwi do biblioteki" –przecinek po „dziewczyna”
"Wszystko co do niego należało zapisał tobie – przecinki przed „co” i przed „zapisał”
"Harry...chciałem cie spytać, czy ten dom może dalej służyć za siedzibę Zakonu" – „cię”
"Nie do końca rozumiał co Sauvage miał na myśli i co planował..." – przecinek przed „co”
"zaczął Ron, ale Harry złapał go za ramię powstrzymując przed rzuceniem się na Ślizgona." –przecinek po „ramię”
"Tak...myślałem, że dokończymy Patronusy, bezsensu zaczynać coś nowego przed przerwą" – „bez sensu”, a nie „bezsensu”
"No...spałem tam...mieszkałem, czasami mnie wypuszczali do toalety, albo gdy chcieli, żeby posprzątał, ale to nieważne..." –„ żebym”
C)Widok z lotu ptaka 3/5
Sporo błędów i wciąż raczkujący styl – prosty, nieskomplikowany, ale też nie posiadający niczego, co zwróciłoby większą uwagę. Czytałoby się przyjemniej, gdyby nie ilość błędów. Masz też problem z długimi zdaniami – wtrącasz coś nie tam, gdzie trzeba. Im krótszy piszesz rozdział, tym mniej w nim błędów. Podobnie jest ze zdaniami. Od 10 czy 11 rozdziału pojawiła się niejaka poprawa, pojawiła się także przede wszystkim akcja. Niewiele w twoim pisaniu opisów i nad nimi powinnaś jeszcze trochę popracować – nad opisami pokoi, klas, domów, uczuć, pogody i wrażeń, bo o wszystkim tym napomykasz, ale nie rozpisujesz się, uwagę poświęcając akcji, chcąc przekazać jak najwięcej informacji. Gdy wprowadzisz nieco więcej emocji do tego pisania, naprawdę powinno być ciekawie. Bo twój pomysł mnie ciekawi – nie żebym była wielką fanką Sevmione, ani robienia z Pottera kogoś, kim nie jest (czytaj: dziecka Severusa), ale twoje połączenie własnych pomysłów z kanonem jest dosyć interesujące. Co nieco kaleczysz kanon – powiedzmy dając każdemu uczniowi sypialnie, czy pozbywając się bohaterów – ale nie jest to jeszcze rażące.
D)Ważne osobistości 4/5
Daniel – no przeuroczy człowiek. Zabawny, może nieco dziecinny, ale wzbudzający sympatię. Jeden z niewielu jasnych punktów tego opowiadania, który samym swym pojawieniem potrafi poprawić czytelnikowi nastrój. Energiczny i żywiołowy, nie denerwuje się łatwo – przedstawiciel jasnej strony mocy, zupełnie przeciwieństwo Severusa.
Severus – w sumie muszę przyznać, że całkiem kanoniczny. Antypatyczny, wiecznie podenerwowany, żyjący pod presją, z problemami emocjonalnymi, arogancki, złośliwy, wzbudzający postrach w uczniach, ale przecież posiadający jakieś uczucia – chociażby szczątkowe. Inaczej naprawdę już dawno temu zamordowałby Dana.
Hermiona, Ron, Harry – kanoniczni. Chociaż czasem wydaje mi się, że z Rona robisz półgłówka, a przecież on nie był idiotą.
Dumbledore, Lily – niekanoniczni. Właściwie to czarne charaktery. Dropsa – jak go określasz – obchodzi właściwie jedynie czubek jego własnego nosa, co kłóci się z wizją dyrektora z kanonu. Robisz z niego potwora, może nawet większego od Lorda Voldemorta.
Lord Voldemort – co do niego większych uwag nie mam, oprócz tego, że naprawdę nie wyobrażam go sobie, jako istoty zdolnej do uczuć wyższych.

Zabytki 9/10
Main page – odnośnik do strony głównej.
Main charakters – bohaterowie – zdjęcia plus imię i nazwisko, innych informacji brak. A tak na marginesie, to dlaczego Harry nie ma nazwiska? Tak czy siak to Potter.
Pairings – czyli krótka informacja kto z kim.
Recommendations – linki. Pogrupowane i ułożone. Mam tylko pytanie: dlaczego ocenialnie są tak małą czcionką?
Any questions? – odnośnik do ask.fm. Tak jakby zamiennik strony o autorze.

Ostatnie zdjęcie 3/2
Ostatecznie spodobały mi się twoje pomysły i twój Severus. Że o Danielu nie wspomnę, bo czasem jest irytujący. Zauważyłam też lekką poprawę stylu, co dobrze rokuje na przyszłość. Mam ogromną ochotę przeczytać następny rozdział, co także wychodzi na plus, bo okazuje się, że potrafisz zainteresować czytelnika mimo niedociągnięć. Dlatego dodaję od siebie trzy punkciki.

65/86 – przyjemne miasto na krótkie wczasy, czyli dobry

Gratuluję! Chociaż to dolna granica czwórki, to mam przeczucie, że jeszcze trochę pracy, a będzie to opowiadanie piątkowe.
To tyle na dziś ode mnie,
Збогом!


1 komentarz:

  1. Przede wszystkim megamega dziękuję, bo żeby to przeczytać to trzeba było mieć anielską cierpliwość.
    Pelerynę niewidkę może mieć każdy.Harry dostał swoją od Dumbledore'a w pierwszej części. Zmieniam pewne rzeczy, bo w sumie na tym polega idea FF. Tom Riddle u mnie wygląda jak Fiennes (dlatego też w podstronie wstawiłam takie a nie inne zdjęcie) i też jest troszkę inny z charakteru. Nigdy mi się nie podobało to , że Jo robiła z niego 100% potwora. W mojej historii jest po prostu człowiekiem.
    Gdybym miała pisać wspomnienia kursywą to całe rozdziały by musiały być tak napisane ^^ Co jest złego w tym że każdy uczeń ma swój mały pokój? Magia i tyle. ;) Pierwszy rozdział to początek piątek klasy i wspomnienia Severusa, od drugiego rozdziału wspomnienia Daniela które ciągną się przez kilka następnych rozdziałów ^^ Wydawało mi się, że czytelnie napisałam, że ojciec Daniela zmarł w normalnym wieku i na pewno nie miał Kamienia ^^ "Wciąż pamiętam ten wieczór, następnego dnia po moim ślubie, gdy mój ojciec, Amadeusz, opowiedział mi o Templum de scientia." Ale ok. Co to interpunkcji, zdaję sobie sprawę z tego, że mam z nią ogromny problem, ale mam (znowu te powtórzenia) nadzieje, że z każdym r będzie lepiej. :) Ha, bo D.S tylko pozornie nie jest zainteresowany polityką. Co do przepowiedni, mam już to obmyślane i myślę, że będzie to ogromna niespodzianka. Jeszcze co do czasu, wystarczy się uważnie wczytać, przynajmniej tak mi się wydaje, żeby zauważyć co jest i kiedy, ale może zbyt wiele oczekuję...^^
    W kanonie bardzo mi się nie podobało przedstawianie Albusa jako dobra wcielonego, dlatego tutaj może trochę przesadzam, ale obiecuję - wszystkie jego motywy, działania mają odpowiednie uzasadnienie,które wyjdzie na jaw później.
    W każdym razie bardzo się cieszę i dziękuję za poświęcony czas! :)

    OdpowiedzUsuń