036. Ocena bloga Echo Naszych Słów

Oceniam Twój blog, Damo Kier, po raz drugi.
Wjazd do miasta 9/10
Moje pierwsze wrażenie zupełnie się nie zmienia. Nadal podoba mi się, że adres jest po polsku, jak również i to, że jest łatwy do zapamiętania. Chociaż długi, to przecież w pewnym sensie banalny. No i nie ma polskich znaków, co eliminuje nam irytację z powodu braku ogonków i kresek.
Dalej nie podoba mi się to, iż cytat z belki dalej sobie tkwi w cudzysłowie, a autora brak. I dalej będę się upierać, że powinien tam być. W końcu cudzysłów zobowiązuje.
Kolorystyka się zmieniła. To też na plus.

Architektura 13/15
Kolory na szczęście nieco jaśniejsze, choć nadal przygaszone. Tym razem zamiast czerni mamy dwa odcienie fioletu (chociaż za chwilę ktoś może napisać, że to przygaszona purpura albo, nie daj Bóg, fuksja!). Tło zewnętrzne jest ciemniejsze, a wewnętrzne jaśniejsze. Litery zaś są w kolorze tła zewnętrznego, co ładnie nam się łączy. I na pewno nie spowoduje oczopląsu, tak jak poprzednie białe ślimaczki.
Nadal mam jednak zastrzeżenia względem nagłówka. Bo chociaż ma sensowne wymiary, to przytłacza wielością elementów. Są dwa zdjęcia – jedno to czarno-biały fotomontaż, drugi kolorowe zdjęcie Emmy Watson, co już jest dla mnie jakimś zachwianiem, bo niby z jakiej racji jedno takie, a drugie takie? Są też jakieś dymy, mgły, mazioły, bazgroły, arkady, liście, nieśmiertelny napis, a to wszystko – gdyby dalej było wam mało – na tle tekstury, która wygląda jak panele w salonie mojej ciotki. Skąd ten pomysł? Dlaczego akurat jakieś deski? Toć to się wszystko kupy nie trzyma.
Nie podoba mi się też użyta na nagłówku czcionka – wers „dławiąc się łzami” jest po prostu nieproporcjonalny i wygląda ciężko w porównaniu z pająkowatą czcionką dwóch innych wersów.
Tak więc – ponownie radzę się zastanowić nad szablonem.

Zwiedzanie 31/46
Poprzednim razem doczytałam do rozdziału siódmego. Nie będę sobie powtarzać tej historii, ocenię notki, które pojawiły się na blogu od tamtego czasu.
Włączam więc tracklistę zespołu Bajaga i Instruktori i ruszam do walki.
Gott mit uns! [Allonsy! Geronimo!]
A)Historia 22/30
Rozdział ósmy:
Za dużo to w tym rozdziale się nie zadziało. Zabini pojawił się i znikł, jak duch jakiś, ot, taki przerywnik od rozmów Granger-Malfoy, a ty nie wyjaśniłaś o co tu chodzi. Jak rozumiem my będziemy się dowiadywać tego razem z Hermioną, która nadal w ciemno, niemal bez zastanowienia pomaga Draco. Nadal nie bardzo tłumaczysz jej pobudki – niby widzi w Ślizgonie coś ludzkiego, ale nie jest do końca przekonana, w sumie on jej się podoba, a przecież okazuje się być ignorantem niemal tak wielkim jak Ron.
A jak już mówimy o Ronie, to znowu mamy tu podręcznikowy przykład Dramione – wyznaczony przez autorkę tekstu oryginalnego ukochany głównej bohaterki jest głupi jak but i generalnie w niczym nie dorasta do pięt Malfoyowi.
Mówiłam już, że mnie prywatnie irytuje robienie z Rona idioty?
Rozdział dziewiąty:
Mam takie wrażenie, że połowę tego rozdziału – do momentu wyjścia Hermiony na spotkanie z Draco – mogłabyś sobie spokojnie darować. Te scenki rodzajowe zupełnie niczego nie wnoszą i odnoszę wrażenie, że są napisane tylko po to, żeby coś było – ot tak, dorzucasz czytelniczkom więcej zachwytów Hermiony nad Draco.
W sumie po przeczytaniu całości, śmiem się zastanawiać, co ten rozdział w ogóle robi na blogu, skoro sama nie jesteś z niego zadowolona? Nie lepiej poczekać, poprawić i dopiero opublikować?
Rozdział dziesiąty:
Bardzo podobał mi się – w ogólnym zarysie – ten rozdział. Liczba opisów była zadowalająca i wcale nie przytłaczały ich opisy uczuć Hermiony. Oczywiście do pewnego momentu. Opis Draco stojącego w świetle księżyca dosłownie zbił mnie z nóg. Nie chcę nikogo obrażać, ale egzaltacja Hermiony w tym momencie sięga zenitu i cały ten fragment brzmi jak urywek z kiepskiego romansu.
Rozdział jedenasty:
Moim zdaniem ten rozdział można by maksymalnie skrócić do dwóch krótkich scen, które dodałabyś gdzieś później, bo jako taki sam w sobie nic nie wnosi i zdaje się, że ty o tym wiesz.
I nie wiem jeszcze ile razy Hermiona będzie biadolić i wieszczyć samej sobie przyszłe wybory. Rzucasz w tym rozdziale takie zdania, jak „los miał w przyszłości wybrać za mnie”, a ja się zastanawiam, skąd narratorka mogła to w tej chwili wiedzieć – czy takie zdanie nie pasuje lepiej do narratora wszechwiedzącego?
Chyba, że Hermiona ma wgląd we własną przyszłość.
Rozdział dwunasty:
Och, chyba dobrnęliśmy wreszcie do tego momentu, w którym całkowicie odsuwasz niebezpiecznego dla fabuły Rona od Hermiony, udowadniając, że jest idiotą i właściwie dupkiem. To mnie właśnie irytuje w opowiadaniach tego typu. Jakby autorki nie mogły wpaść na pomysł, że Hermionę i Rona mogłaby łączyć przyjacielska relacja, a nie od razu uczucie – w przypadku Dramione – jednostronne. To chyba nie takie trudne, skoro ze zrobieniem tego w relacjach Harry-Hermiona nie ma najmniejszego problemu?
Rozdział trzynasty:
Podobało mi się to napięcie, które stworzyłaś, gdy niespodziewanie pojawił się Malfoy, ale wydaje mi się, że całą tajemnicę trochę podniszczyły ponowne wywody Hermiony o tym, jak to tylko Draco się liczy i tylko Draco potrzebuje. Przystopuj może trochę, bo zarzucanie czytelnika taką ilością uczuciowych kawałków może w pewnym momencie stać się męczące.
Podoba mi się też motyw E. wprowadzonej do opowiadania – jest to prawdziwa łamigłówka i przyjemna odskocznia od romansowych rozterek.
Rozdział czternasty:
O, więc jednak Zabini jest „tym złym”. Szkoda tylko, że Hermiona nie ma nawet pomysłu na to, co się może dziać z Draconem. Chyba najwyższy czas zacząć naprowadzać widzów na tę wielką zagadkę. Mam cichą nadzieję, że Hermiona w końcu się ogarnie i zacznie szukać informacji na temat tego eliksiru, który tworzy. Tak sobie myślę, że powinna się już obudzić z tego odrętwienia wywołanego postacią Malfoya.
Rozdział piętnasty:
Znowu rozdział w większości napisany bez wyraźnego celu, ponieważ pojawienie się Hestii na świątecznej uczcie jest tematem zupełnie niewykorzystanym, a motyw przepowiedni nauczycielki wróżbiarstwa w ogóle odstaje od reszty rozdziału. Po raz kolejny mam wrażenie, że pisałaś dla samego pisania.
Rozdział szesnasty:
Wstęp bardzo, bardzo długi, akcji właściwej w zasadzie tu nie ma. Trochę się zawiodłam tym rozdziałem. Ale cieszę się, że Hermiona przestała się co krok ekscytować urodą Malfoy’a. Teraz będziemy przynajmniej rozwiązywać jakieś tajemnice.
Rozdział siedemnasty:
No dobra, przyznam, że cieszyłam się z tego, że Hermiona przestała gadać o urodzie Malfoy’a, ale twoja bohaterka zrobiła mi psikusa i na nowo zaczęła swoje zachwyty. Niemniej jednak rozdział jako całość był całkiem niezły, ponieważ opisy u ciebie stoją na przyzwoitym poziomie. Są plastyczne, chociaż nie używasz specjalnie wyszukanego słownictwa.
B) Do odrestaurowania 3/6
- przecinki 1/2
- brak literki 2/2
- inne 0/2
Rozdział ósmy:
"- To jeszcze nie jest ten czas, Granger – odparł, nie patrząc mi w oczy.
 Westchnęłam głęboko i spojrzałam na zegarek. Nadszedł czas dodania kolejnego składnika" - powtórzenie
"Tym razem to on westchnął, ale kiwną też przytakująco głową." - kiwnął
Rozdział dziewiąty:
"(...) kiedy zaglądałam do wnętrza kociołka i śmiem twierdzić, że nawet Książę Półkrwi nie zrobiłby tego lepiej.”-  pomieszały się czasy, co?
"Zobaczymy się w pokoju wspólnym" - Pokój Wspólny wielką literą
"Przezorny zawsze bezpieczny..." - ubezpieczony nie bezpieczny. "Przezorny zawsze ubezpieczony" - tak brzmi cała fraza
Rozdział dziesiąty:
"Po czym wykorzystają, zabiorą wszystko, na czym ci zależy, i porzucą..." - zbędny przecinek przed "i"
Rozdział trzynasty:
"(...)dostrzegłam dobrze znajome i ukochane sylwetki moich przyjaciół: Harry’ego, Rona i Ginny" - źle brzmi "dobrze znajome". "Dobrze znane" lub po prostu "znajome"
"We wnętrzu salonu mieściły się także wyszukane, zdobione krzesła, fotele z czarnego materiału..." - kolejna niezręczność. Wyobraziłam sobie takie nieco bezkształtne kupy materiału, niestety. Fotele mogą być co najwyżej obite jakimś materiałem. Szkielet jest drewniany... Czy z czego tam dziś robi się te nowoczesne meble.
"Chociaż pomieszczenie było większe niż to należące do Gryfonów, to nie było tutaj tak przytulnie. Przeszkadzało mi też to zielonkawe światło i panujący tutaj chłód." - powtórzenie "tutaj"
Rozdział siedemnasty:
"Niektóre księgi były potargane, inne wydawały się splamione zakrzepniętą krwią, jeszcze inne szeptały złowieszczo, kiedy przechodziliśmy obok." - potargane? Źle to brzmi, niefortunnie użyłaś złego określenia. Książki nie mają włosów, żeby mogły być potargane... Może raczej miały... bo ja wiem... Poszarpane brzegi stron?
C) Widok z lotu ptaka 3/5
Trzeba przyznać, że masz przyjemny styl. Twoje opowiadanie jest łatwe w odbiorze, chociaż dominują w nim przemyślenia głównej bohaterki. Masz też kilka pomysłów, takich jak chociażby postać tajemniczej E, tajemnica Malfoy’a lub przepowiednia nauczycielki wróżbiarstwa, ale niektóre z nich nie do końca wykorzystujesz. E. pojawiła się raz, a potem bohaterka jakby o niej zapomniała. Musisz popracować nad pamięcią wątków – nie możesz wprowadzać tajemnicy, nie pisać o niej przez jakiś czas, a potem nagle przypomnieć sobie, że przydałoby się wyjaśnić już kiedyś napisaną rzecz, o której czytelnicy zdążyli już zapomnieć. Nie zarzucaj nas tak romansowymi kawałkami, znajdź złoty środek.
D) Ważne osobistości 3/5
Właściwie moja opinia na temat twoich bohaterów uległa zmianie tylko w jednym podpunkcie: wyraźnie starasz się rozbudować osobowość Draco, uczynić go bardziej ludzkim, ale jednocześnie nieco zamieniasz Hermionę w… Ciepłą kluchę. To jej rozczulanie się nad sobą i zachwyty urodą Ślizgona miejscami były naprawdę irytujące. Czułam się tak, jakby Hermionie ktoś niedobry zrobił lobotomię osobowości.

Zabytki 9/10
Główna – odnośnik do strony głównej. Na blogspocie niemal niezbędny
Spis treści – ja preferuję szeroką listę, ale ja jestem wychowana na Onecie. Generalnie dobrze, że taka zakładka istnieje
Ta historia – podstawowe informacje o twoim opowiadaniu
Bohaterowie – są krótkie opisy, są zdjęcia. Zastanawia mnie tylko jedno: czy ktoś sobie w końcu przypomni, że Zabini był Murzynem?
Dama Kier – twój opis. Bardzo, bardzo obszerny
Polecam – polecane przez ciebie strony. Poukładane, pogrupowane… Nie mam się do czego przyczepić
Informuję – lista blogów, których autorów informujesz o nowych notkach. Myślę, że mniej zamiesznia wprowadziłoby dodanie ich do zakładki „polecam”
Spamownik – dobrze, że jest. Niepotrzebne wiadomości pod notkami się nie pojawiają

Ostatnie zdjęcie 3/5
Na pewno poprawiłaś się względem kreacji postaci Malfoy’a, na czym chyba ucierpiała Hermiona, ale nie w tym rzecz. Cieszę się, bo widzę, że pracujesz nad tym opowiadaniem. Pojawiły się także nowe wątki, bardziej kryminalne, chociaż głównie dotyczące dwójki bohaterów. Widzę w tobie potencjał, nie robisz wielu błędów, a większość z nich wynika raczej z nieuwagi niż niewiedzy, dlatego nie mogłabym sobie odmówić postawienia kilku dodatkowych punktów. Myślę, że trzy to liczba optymalna.

65/86 – przyjemne miasto na krótkie wczasy, czyli dobry
Jest wyraźna poprawa. Oby tak dalej!

Następne oceny mogą pojawiać się rzadziej, ze względu na to, że jestem aktualnie w Słowenii, na stypendium i nie mam zbyt wiele czasu na takie rozrywki jak ocenianie. Dlatego też z góry przepraszam autorów blogów z mojej kolejki, jeśli wypadnie im czekać jakiś czas.


1 komentarz:

  1. Bardzo dziękuję za ponowną ocenę :)
    Cieszę się, że widać poprawę i obiecuję, że na tym nie skończę. Będę wciąż pracować, pracować, pracować i poprawiać, co do poprawienia jeszcze zostało. Jeśli chodzi o szablon, to już od jakiegoś czasu myślę o jego ponownej zmianie (obecny był również robiony na zamówienie, gdyż jestem graficznym beztalenciem, przyznaję), czekam tylko, aż szabloniarka, której prace uwielbiam, wróci z zasłużonego urlopu.
    Generalnie nie mam chyba nic więcej do powiedzenia. Raz jeszcze ślicznie dziękuję!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń