041. Ocena bloga Powiedz To


Dzisiejszą ocenę wzbogaciłam o kilka gifów – które bynajmniej nie miały na celu nikogo obrażać, a uatrakcyjnić ocenę. Poza tym lubię w Internecie opisywać wszystko za pomocą filmików i gifów, a nie chcę was zamęczać ukrytymi filmikami, więc macie dziś gify.
Niekonkretna, zapraszam.
Wjazd do miasta 9/10
Adres bardzo konkretny, że tak sobie pozwolę nawiązać do twojego nicku. Po prostu „powiedz-to” – jednocześnie zaczynam się zastanawiać, cóż takiego mogłoby się ukrywać pod słowem „to”. Jest to bardzo, bardzo, bardzo dobry, omen – potrafisz zainteresować.
Belka byłaby super, gdyby nie to, że po słowach – ujętych w cudzysłów – „Życie nie jest ani lepsze ani gorsze od naszych marzeń. Jest tylko zupełnie inne” – nie brakowało czegoś jeszcze. A wiesz czego brakuje?
Autora.
Mam dziwne wrażenie, że znam skądś te słowa, ale nie będę strzelać, ucieknę się do pomocy Google. Och, William Szekspir, dobrze przeczuwałam (może to dlatego, że ostatnio nałogowo wracam do najnowszej wersji The Hollow Crown?). Zatem mam jedną jedyną, dobrną uwagę – autor na belce znaleźć się powinien, skoro już zdecydowałaś się na cudzysłów.
Kolorystyka bloga na pierwszy rzut oka – bo na tym się przecież ten podpunkt opiera – bardzo miła, zastrzeżeń nie mam.

Architektura 12/15
Cóż, po lepszym przyjrzeniu się szablonowi mam parę uwag. A jednak dziś chciałabym zacząć od plusów:
Pierwszy wielki plus jest dla ciebie za to, że sama go wykonałaś.
Drugi plus za to, że jest przejrzysty, nigdzie się nie rozjeżdża, kolory są dobrane, bo przecież granat i niebieski się ze sobą nie gryzą.
Trzeci, ostatni plus za czcionkę, gdyż jest odpowiedniego koloru i rozmiaru.
Właściwie wszystkie moje zastrzeżenia dotyczą nagłówka:
Po pierwsze – na samej górze widać ciemniejszą plamę, zapewne kolor, którego użyłaś do zrobienia efektu rozmycia był o pół tonu ciemniejszy od tego wybranego do tła zewnętrznego.
Albo zrobiłaś to nie dość dokładnie.
Po drugie – widzę, że nagłówek jest mały, a elementów dużo, przy czym postaci na nagłówku cierpią na tak zwany syndrom prześwitującej głowy. Jeśli używałaś Photoshopa, to o ile pamiętam ( o, na Wszechojca, jak ja dawno nie używałam Photoshopa!) to tam przy efekcie rozmycia automatycznie ustawia się 19 pikseli. Jeśli jednak chcesz coś wtopić nieco bardziej dokładnie, zależy ci na zachowaniu krawędzi i tak dalej, to polecam zmniejszenie tej tolerancji do przynajmniej 5 pikseli. Przy czym będzie to musiała być robota aptekarska – nic na szybko, krawędzie są naprawdę ważne, a ręka czasem niepewna.
To chyba tyle miałam do powiedzenia, lecimy dalej.

Zwiedzanie 26/46
8 rozdziałów. Nie takie rzeczy się ostatnio czytało, chociaż rzeczywiście mam ochotę na coś krótszego, bo ostatnie doświadczenia oceniającej nieco mnie zmęczyły.
Dobrze, nie gadam więcej, i tak się pewnie wkradnie kilka spraw prywatnych w trakcie oceny treści (jak zawsze)
Gott mit uns! [Allons-y! Geronimo!]
A)Historia 19/30
Prolog
Prolog to rozmyślania dziewczyny o miłości. Narracja jest pierwszoosobowa – nie powiem, że za nią przepadam, bo uważam za ograniczającą, a do tego trudną, więc zawsze podziwiam osoby, które ją wybierają – na początek masz zatem mój podziw.
Prolog może nie jest najbardziej rozbudowany, ale przynajmniej mam wrażenie, że powiedziałaś w nim, o czym będzie twoja historia – o dziewczynie pragnącej miłości.
W porządku, czuję się zainteresowana.
Rozdział 1:
Hm, a jednak zmieniłaś narrację na trzecioosobową. Czuję się dziwnie skonfundowana, co to za wolty w ogóle?
Och, a więc jest to ff potterowskie? Przeczuwam opowieść z rodzaju tych o „nowym pokoleniu”, bo piszesz o dyrektorce Hogwartu. Cóż, nie jest to mój ulubiony okres, ale uważam go za najlepszy do pisania ff: Rowling zostawiła w „19 lat później” spore pole do popisu i można poszaleć.
Zobaczymy, czy mnie zaskoczysz, bo na razie zaczyna się bez fajerwerków: główna bohaterka jest sierotą, nowi rodzice jej nie kochają, a do tego nie ma pojęcia, że jest czarownicą – brzmi prawie jak początek „Harry’ego Pottera”.
A więc  główną postacią męską jest Scorpius Malfoy [wszystko zostaje w rodzinie?] chociaż ja mam dziwne przeczucie, że niechęć bohaterki do młodego Malfoya (lub odwrotnie) niedługo zamieni się w prawdziwie płomienne uczucie – a skąd to wiem? No wiecie…
 Takie jakieś przeczucie. Choć trochę to też pachnie Imperatorem Imperatywem Blogowym.
A może to padnie na Albusa Pottera?
Na kogo by nie padło – i tak zapachniało Imperatorem Imperatywem.
Rozdział 2:
Ok, dobra, to jest kolejna wolta – true lover detector coś mnie dziś zawodzi, bo teraz zmieniam zdanie i stwierdzam, że partnerem Alexis będzie James Potter.
A tak by the way – myślałam, że testrale może zobaczyć tylko osoba, która WIDZIAŁA czyjąś śmierć, więc młodzi Weasleyowie i Potterowie nie mogą ich widzieć z powodu śmierci Freda – toż zginął na długo przed ich narodzeniem – w myśl tej logiki Alexis też powinna je widzieć, skoro zginęli jej rodzice, a jednak nie widzi…
Rozdział 3:
Ach nie, zmieniam zdanie, coś czuję, że jednak Malfoy będzie true loverem głównej bohaterki.
A co mam do powiedzenia o tym rozdziale?
Od trzech rozdziałów właściwie nic się nie dzieje – starasz się co prawda przybliżyć bohaterów twojego opowiadania, ale przedstawiasz ich w raczej statycznych sytuacjach – gdzieś chodzą, gadają o zwyczajnych rzeczach, a czas leci.
Kiedy zacznie się właściwa akcja?
Rozdział 4:
Cóż mogę powiedzieć?
W tym rozdziale dalej mamy opowieści o charakterze Alexis oraz jej przyjaciołach, a także zbliżamy się do tego momentu, w którym główna bohaterka wybierze swojego ukochanego – a coraz więcej elementów wskazuje na to, że będzie to Malfoy.
Rozdział 5:
Och, cieszę się, że w końcu pojawił się jakiś temat przewodni w tym opowiadaniu – a będzie to tajemne śledztwo Alexis w kim kocha się Scorpius Malfoy. Cóż – temat dobry, chociaż mam nadzieję, że nie zdominują go scenki z życia, które nie wnoszą nic do akcji, ale przynajmniej choć trochę pogłębiają rys psychologiczny postaci. Chociaż z drugiej strony jest ich tak wiele, że czasem mam wrażenie, że ich charaktery należałoby rozróżniać grupami – ale o tym później.
A poza tym, czy to tylko mi się wydaje, czy Albus jest rzeczywiście zazdrosny o Alexis?
Rozdział 6:
O, a tu mamy nowy temat – co się dzieje z Albusem Potterem? Jakie tajemnice ma przed przyjaciółmi? Muszę powiedzieć, że bardzo mnie cieszy zawiązywanie się akcji, w końcu najwyższy na to czas.
Rozdział 7:
Cóż, Albus pogodził się z Alexis, ale nadal nie wiemy, co go dręczyło. Ja stawiam na zazdrość lub jakieś problemy uczuciowe ewentualnie rodzinne.
A poza tym znów masa scenek z życia.
Rozdział 8:
A tutaj mamy opis meczu i słodką, typową zemstę pewnej dziewczyny na Alexis. Jestem nieco skonsternowana, bo Alexis zachowuje się, jakby pocałunek Cameron i Albusa był jakąś zdradą. Czyżby zatem nie Scorpius a Albus?
Już nic nie wiem.

Ale mogę powiedzieć jedno:
Skończyłam!
B) Błędy 2/6
-przecinki 0/2
- brak literki 2/2
-inne 0/2
Twoim największym problemem są przecinki i gubienie się w zeznaniach. Czasem używasz wręcz zbyt wielu słów, czasem nie tak, jak powinno się ich używać, a czasem kuleje stylistyka. Ale nie martw się
Rozdział 1:
 „Anna, bo tak nazywała się jej nowa mama, okazywała jej wiele ciepła i zrozumienia, gdy dziewczynka budziła się w nocy z płaczem wołając rodziców, których utraciła bezpowrotnie kilka miesięcy wcześniej. Mieszkali w sąsiedztwie, a oni zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach.” – ta zbitka brzmi jakby to zmarli rodzice mieszkali w sąsiedztwie, nie adopcyjni. Przydałoby się tam jakieś dookreślenie
„Traktowana była, jak daleki krewny w gościnie, nie zaś część rodziny. „ – tutaj akurat przecinek przed „jak” jest zbędny, bo porównujesz coś do czegoś
„Nad wiek dojrzała z powodu tragedii, którą przeżyła miała duże problemy z porozumieniem się z rówieśnikami.” – jeszcze jeden przecinek przed „miała”
„Na Pokątną wybrała się sama, jako, że żaden z jej opiekunów…” – no, no, ten dodatkowy przecinek przed „że” jest już zbędny. Wystarczy przed „jako”
„Toczyła walkę z wiatrakami, o czym doskonale wiedziała, ale jakaś jej część, odsuwała na bok chłodną…” – i na cóż ten dodatkowy przecinek przed „odsuwała”?
„Chłopak jednak najwyraźniej miał na tą sytuację zupełnie inne zapatrywanie, niż ona, bo opadł na siedzenie naprzeciw.” – „tę”!
„W spojrzeniu Ginny karcąca nuta mieszała się z troską.” – nuta to w głosie może być
„Jasne. Jestem dla niego tak pociągająca jak splątka łopotająchowa.” – łopota
Rozdział 2:
„(…)dziewczyna nigdy nie była entuzjastką gry, więc kiedy one były nią zajęte zazwyczaj plotła warkocze Alexis lub czytała książkę. Dzisiaj, zanim zajęła się tym drugim, poważnie pracowała nad kosmykami Krukonki. Batalia nie trwała długo, choć kilka razy czarnowłosa jęknęła z bólu prawie pozbawiając się paru włosów. „ – no chyba nie „się” pozbawiając, skoro sama sobie tych warkoczy nie plotła…
„Alex odsłoniła zęby w uśmiechu i delikatnie parsknęła bez problemu wyobrażając sobie tą scenę.” – „tę”
„Ruszyła w stronę lokomotywy, bo bynajmniej nie miała ochotę trafić na żadnego Ślizgona…” – fleksja. „Ochoty” nie „ochotę”
„Na szczęście po kilku celnych flintach z jej strony odpuścił.” – flinta to rodzaj broni, ale mam wrażenie, że nie o to chodziło…
Rozdział 3:
„Teraz, kiedy patrzyła w jego czekoladowe oczy…” – Naprawdę?
fe8bf36b.gif
Dziewczęta, nie ma czekoladowych oczu. Są piwne. Lub brązowe. Po prostu.
„Dzień dobry! – powitała śpiewnie zwlekające się z łóżek koleżanki i zbiegła po schodach do Pokoju Wspólnego.” – to brzmi tak, jakby te koleżanki się śpiewnie zwlekały… 
Źle poskładane zdanie, lepiej by już brzmiało „śpiewnie powitała”
„James Potter wyszedł zza roku i klepnął przyjacielsko Krukona po plecach. Uniósł brwi i już chwilę później ciemnowłosa błagała aby przestali.
 - Nie… Ej! Zostaw! – wydyszała. – To jest nie fair! Dwoje na jedną?” – jak dobrze zrozumiałam, chłopców jest dwóch i Alexis jedna – to chyba powinno być „dwóch na jedną?” – chyba że po drodze któryś z nich zmienił płeć
„ Miała już swoje sprawdzone grono i z pewną dozą niepewności myślała o jego powiększeniu, mimo, że Scorpius w konfrontacji z jej wyobrażeniami zupełnie ją rozczarował. Na korzyść. „ – jak można ROZCZAROWAĆ na korzyść?
„Ze strzępków docierających do niej rozmowy wywnioskowała…” – „docierającej”, jeśli już.
Rozdział 4:
„Szczerze powiedziawszy nie była sobie w stanie przypomnieć w jakich okolicznościach rozmawiali ze sobą po raz pierwszy, ale pamiętała, że zdumiałą ją łatwość z jaką wytłumaczył jej kilkanaście dni później zawiłe dla niej zagadnienie z transmutacji.” – „zdumiałą”? Niepoprawna fleksja, a poza tym wystarczyło by „zadziwiło” lub „zdziwiło”
„Cóż, obawiała się, że nawet zaklęcie Confundus nie byłoby w tym przypadku wystarczająco efektowne.” – nie „efektowne” a „efektywne”, to dwie różne sprawy
„- Mamę podbił już w drzwiach, nawet mi mrugnęła! Bałam się, że potem zapadnie niezręczna cisza i przez moment się na to zanosiło, ale Josh zauważył Mimbulus mimbletonia, wiesz, tą ukochaną roślinę taty i zaczął coś o niej mówić, ojca to zupełnie rozczuliło i sama nie wiem jak oprócz obiadu został jeszcze na kolacji! Faktycznie, było trochę przesłuchiwania, wiesz, co zamierza robić po szkole, jaki ma stosunek do nauki, ale nie natarczywie, chociaż wiem, że Joe od samego początku się tego spodziewał i nawet wysiłki mojego taty by brzmiało to absolutnie naturalnie na nic się nie zdały. Zresztą wiesz, jaki z niego doskonały aktor. – Poruszyła sugestywnie brwiami.” – to chłopak Rosalie w końcu nazywa się Josh czy Joe?
„Quidditch nie był tym, co interesowało go najbardziej i nijak miała się ta dyscyplina sportu, do jego przyszłych planów” – zbędny przecinek
„ Przejęta, zarumieniona z lekko rozwianymi przez wiatr włosy była naprawdę śliczna…” – „włosami”
„Wciąż siódme poty wyciskało z niej przebiegnięcie marnego odcinka długości kilometra, jak podejrzewała, podczas, gdy jej towarzysz z łatwością pokonywał dystans trzykroć dłuższy…” – oprócz zbędnego przecinka przed „gdy” bo już przed „podczas” wystarczy nie wiem, co robi tam to „jak podejrzewała”.
„Właściwie, dziewczyna nie określiłaby tego mianem przymusu.” – a właściwie to po co tam ten przecinek?
„Blondyn był inteligentny, dobrze wychowany, żywo zainteresowany przedmiotem, na którego lekcje zdążali, rozmowa z nim była przyjemnością.” – „zdążali?” a to nie spotkali się w klasie?
„Scorpius dodawał składniki z sobie właściwą finezją, jakby każdy składnik był tym najważniejszym, decydującym o powodzeniu warzenia, co w gruncie rzeczy nie było przesadą na tym stopniu nauki.” – powtórzenie „składnik”
„(…)bo mimo, że była ogromnie ciekawa tego, co chłopak ma do powiedzenia…” – „mimo że” lub „mimo to” to frazy, nie stawiamy więc przecinka przed „że”
„Zaczynam się martwić o twoją reputację droga panno.” – przecinek przed „droga”
„(…)a potem okazałoby się jeszcze, że moją miłością, jest galaretka różana, którą dają nam, jak na mój gust zbyt rzadko.” – zbędny przecinek przed „jest”, dodaj przecinek po „gust”, bo to wtrącenie
Rozdział 5:
„Na lekcjach zbywał palcem kładzionym na wargi, a po zajęciach po prostu rozmywał się w powietrzu.” – fajnie, że zbywał, ale przydałoby się jeszcze napisać kogo
„Miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. O to, co mnie boli z twego przyczynku, panie Potter!”
A nie łatwiej napisać „z twojej winy/z twojego powodu”
„Czasem jego żarty były irytujące, nie zaś śmieszne, ale chłopak puszczał mimo uszu ich sugestie, by pozwolił ludziom od siebie odpocząć.” – i po co tam to „zaś”, hę?
„Ty Rose pewnie nie wstąpisz do Magicznych Dowcipów, mylę się?” – przecinek po „ty” i po „Rose”
Rozdział 6:
„(…)bo w momencie, w którym o tym pomyślała pojawiła się przed nią taca z czekoladowymi ciasteczkami.” – przecinek po „pomyślała”
Rozdział 7:
„Odrzucane pytania, na które zapewne i tak nie dostałaby odpowiedzi, opuszczały bezszelestnie głowę, nie łopotają już więcej swoją obecnością.” – „kłopocząc”
„W połowie pytała chcąc znać odpowiedź…” – przecinek po „pytała”
„Oakley dziewczyny w ich drużynie, by wdać się w pogawędkę. „ – „wdać” się można zazwyczaj w kłótnię, nie pogawędkę
Rozdział 8:
„ Tak łatwo się nie wykpisz, za opóźnienie mojego treningu” – zbędny przecinek. A poza tym to „za opóźnienie” jakoś dziwnie brzmi. Przeredagowałabym jakoś to zdanie.
„Możesz mi powiedzieć, gdzie nauczyłeś się tak wspaniale wykładać te zawiłe stwierdzenia.” – pytajnik zamiast kropki
„Mieła ogromną ochotę przez chwilę pokpić sobie z Ślizgonki w jego towarzystwie” – „miała”
„Krukonka obróciła się o sto osiemdziesiąt stopni zwisając pod miotła…” – „miotłą”
„Scorpis Malfoy złapał znicz!” – „Scorpius”
C) Widok z lotu ptaka 3/5
Styl masz niezły, choć wymagający poprawy: czasem używanie prostszych słów jest bardziej korzystne niż stosowanie zawiłych opisówek na jakiś błahy temat. Staraj się też nie używać słów, których znaczenia nie jesteś pewna. Niewiele też znalazłam u ciebie opisów dotyczących otoczenia – ja wiem, że Hogwart to uniwersum, które większość zna, ale nie zaszkodziłoby kilka opisów. Opisy rozwijają, naprawdę.  Co do samego pomysłu na opowiadanie – taka tam przyjemna obyczajówka. Nie bardzo dostrzegam w niej jakiś motyw przewodni – może prócz ustawicznego cierpienia głównej bohaterki. Natomiast pochwalam umieszenie akcji w czasach tak zwanego „nowego pokolenia”, bo tutaj można naprawdę zrealizować wiele własnych pomysłów unikając gwałcenia kanonu.
D) Ważne osobistości 2/5
Jak już wspomniałam wyżej, twoje postaci należałoby rozpatrywać grupami:
Przyjaciele Alexis – wszyscy dobrzy, uczynni, mili, zaangażowani emocjonalnie w przyjaźń, lubiący pożartować. Zachowują się trochę tak, jakby mieli zbiorową świadomość. Właściwie oprócz Erica i Albusa żadne z nich nie ma specjalnie pogłębionej psychiki.
Ludzie Alexis obojętni lub wrogowie – ten sam problem, co przy przyjaciołach – mają zbiorową świadomość.
A oprócz tego wszyscy są piękni, wysportowani i bez skazy, prawie jak bohaterowie „Beverly Hills 90210”.
Mam wrażenie, że zwyczajnie porwałaś się na zbyt szeroki drugi plan, przez co nie masz czasu, by go należycie dopracować.
Co do głównej bohaterki, to mam dziwne wrażenie, że lubi cierpieć – płakać, bać się, rozdrapywać stare rany z dzieciństwa i boję się, że taka kreacja na dłuższą metę sprawi, że czytelników to zmęczy.

Zabytki 9/10
Okładka – czyli garść informacji o tym, skąd pochodzą obrazki użyte w szablonie i cytaty
Biografia – krótki opis ciebie. Nie mam się do czego przyczepić.
Postacie – zdjęcia? Jestem im całkowicie przeciwna, czytelnik sam powinien wyobrazić sobie bohaterów, w końcu w książkach zdjęć nie ma. A poza tym, czy krótki cytat z cudzego dzieła pod zdjęciem rzeczywiście coś wnosi do opisu postaci?
Przypisy – informacje o blogu
Bibliografia – linki, poukładane, więc się nie czepiam
Notatki – spam
Prenumerata – informacje o tym, w jaki sposób możesz informować o nowych notkach.

Ostatnie zdjęcie 3/5
Punkty dodatkowe daję za wybranie tematyki i dołożenie własnych bohaterów, choć kwestia wyrazistości ich charakterów to temat na osobną rozmowę. Drugi punkt za niezły styl – poza tym widać, że nad sobą pracujesz, że zależy ci na tym opowiadaniu. Trzeci punkt za własnoręczne wykonanie bloga od deski do deski.

59/86 – miasto jak każde inne, czyli dostateczny
Nie chodzi o to, że piszesz źle – chodzi o to, że postaci nie są odrębnymi bytami, że nie dostrzegłam jakiegoś konkretnego tematu w tym opowiadaniu, a poza tym akcja – szczególnie dwa pierwsze rozdziały – która daje się opisać w kilku akapitach jest podniesiona do rangi połowy napisanego przez ciebie tekstu. Nie zamęczaj czytelnika życiem wewnętrznym Alexis – to jest ważne, ale nie musi zajmować połowy rozdziału – poza tym opisy takiego „zwykłego życia nastolatków” też muszą mieć jakiś cel, coś się musi dziać. U ciebie dzieje się raczej niewiele – ot historia krąży od jednego napadu płaczu Alexis do drugiego, przetykana opisami udanej przyjaźni i bajkowego życia miłosnego innych. To trochę za mało.

Tymi kilkoma radami żegnam się z państwem, widzimy się za czas jakiś


8 komentarzy:

  1. No proszę! Jeszcze nie spotkałam się z oceną pełną gifów. W sumie to fajnie się to prezentuje. Kto wie, może zapoczątkujesz nowy trend.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha, parę z nich zostało bardzo celnie dobranych! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, starałam się.
      Tak, mam plan zapoczątkowania trendu - na początek to wydaje mi się, że będzie to mój trend osobisty, ale zapraszam do skorzystania - oceniający też się może nieźle zabawić, przekopując się przez taki tumblr dla przykładu.

      Chiyo, jakiś ulubiony? Bo mój ulubiony - w kontekście oceny - to chyba ten z Leo di Caprio. Chociaż "Anyway" też nieźle pasuje.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Żadnych uwag, żadnych wyjaśnień? Bo może coś źle zrozumiałam, albo nie zrozumiałam twojego zamysłu?

      Usuń
    2. Ujmę to tak - nie uważam, że zasługuję na wyższą ocenę i jestem absolutnie usatysfakcjonowana obecną.
      Jedyne, co mi się nie podoba, to Twój sposób podejścia do opowiadania - z góry założyłaś sobie pewien margines, który szczerze mówiąc trochę mnie zaskoczył. Skupiam się na relacjach międzyludzkich, a nie tylko na poszukiwaniu miłości przez Alexis (czego swoją drogą nie robi). Szczerze mówiąc, to jedyny wpis traktujący stricte o tym uczuciu, to prolog i fragment dotyczący Rosalie i Josha.
      Byłam przez pewien czas oceniającą i szanuję indywidualne podejście i subiektywność, dlatego pozostaje mi tylko podziękować za poświęcony czas i ocenę. Zgłosiłam się przecież po to, żeby poznać pewien punkt widzenia ;)

      Jeśli chodzi o wyjaśnienie - w kwestii testrali - Alexis nie widzi tych stworzeń, ponieważ nie była świadkiem śmierci rodziców. Nie widzą ich również jej rówieśnicy, co jest zaznaczone w tekście. Osoby, które mogą je zobaczyć, to członkowie rodzin Rose i Albusa, czyli ich rodzice, wukjowie, dziadkowie, etc. Możliwe, że niezbyt wyraźnie to zaznaczyłam.
      Natomiast zakładka postacie istnieje wyłącznie dlatego, że jest ich dość sporo, i osobie, która czyta rozdział po pewnej przerwie może się zwyczajnie coś pomylić - dzięki tej podstronie można łatwo zorientować się, do którego domu należy dany bohater/bohaterka i przypomnieć sobie wydarzenia z jego wcześniejszym udziałem, bo pamięć ludzka jest w dużej mierze związana ze wzrokiem. Szanuję to, że moi czytelnicy obserwują także inne blogi, dlatego staram się im ułatwić orientację w moim opowiadaniu i ilość odsłon znamionuje, że jest ta zakładka przydatna.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. http://25.media.tumblr.com/tumblr_mcmf2tBD5G1r1mr1po1_500.gif Mnie ten urzekł, hihihi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, ja też go strasznie lubię. W ogóle lubię mimikę Jensena Acklesa. Ten gif znalazł się w ocenie głównie dlatego, że tak wyglądałam zastanawiając się, co napisać.

      A tak w ogóle to już zabrałam się za następną ocenę z gifami, tym razem przeważa jednak "Doctor Who" - och, pisanie ocen gdy ma się na głowie licencjat jest takie fascynujące :)

      Usuń