044. Ocena bloga Occupy Hogwarts


Dziś czas na nową ocenę i nową porcję gifów – dziś przeważa Marvel i "Sherlock", ostrzegam!
Blog wielu autorek – Occupy Hogwarts – strzeżcie się!
Wjazd do miasta 9/10
Adres nie pozostawia miejsca na domysły – wiadomo, iż będzie to ff potterowskie. Odpada nam więc element zaskoczenia. Co do moich skojarzeń – dziwnie kojarzy mi się z czasami Huncwotów, zobaczymy czy trafiłam.
Belką osobiście jestem nieco zawiedziona, ponieważ jest to powtórzenie adresu – jedyną różnicą jest wykrzyknik na końcu. Nie wiem, jakie funkcje ma mylog, ale wydaje mi się, że to nie jest rzecz niewykonalna, by to zmienić.
Ale muszę przyznać – choć fanką obcojęzycznych adresów nie jestem – belka i adres przynajmniej trzymają ten sam poziom.
Krótkie spojrzenie na kolorystykę bloga – nic mnie na pierwszy rzut oka nie razi, więc wrażenia raczej pozytywne.
Architektura 14/15
Najbardziej podobają mi się ciepłe kolory nagłówka, który przedstawia Hogwart (powtórzenie po raz trzeci „occupy Hogwarts” litościwie pominę). Po drugie podoba mi się tekstura tła zewnętrznego, ponieważ w jakimś stopniu zawiera kolory użyte w nagłówku. Czcionka jest mała, ale wyraźna, więc się nie czepiam.
Jedyne, co mi w tym obrazku nie pasuje, to dziwnie rozszerzający się nagłówek – wygląda to tak, jakby ktoś niespecjalnie przyłożył się do roboty i jak mu krzywo poszła kreska przy wtapianiu, to już tak zostawił…
Zwiedzanie 13/46
Sześćdziesiąt dwa rozdziały to jednak nieco zbyt dużo na moje nerwy – ocenianie takiego bloga przy moich obecnych zobowiązaniach zajęłoby mi co najmniej miesiąc. Pozwolcie więc, że wybiorę cztery notki z początku, cztery ze środka i cztery z końca – będzie to reprezentatywna próbka.
Nie ociągajmy się.
Gott mit uns! [Allons-y! Geronimo!]
A)Historia 8/30
Rozdziały 1-4
A jednak się nie myliłam – czasy Huncwotów! W końcu chyba w tym uniwersum był tylko jeden Remus Lupin, prawda?
W pierwszym rozdziale poznajemy Glen – Szkotkę, która według mnie jest wzorowym przykładem zbuntowanej małolaty. Mało tego! Uważa się za najpiękniejszą w całej szkole. Nie chce nic przepowiadać złowróżbnego, ale taki dobór charakteru do postaci może uniemożliwić jej rozwój…
Glen jest siostrą Kentigerny (Maliny), którą poznajemy w drugim rozdziale  - już widzę wzór tego opowiadania – każda autorka pisze o własnej postaci. Przy okazji wpisy są szokująco krótkie. Czy one mają chociaż dwie strony w Wordzie?
Ciekawe, czy przy takiej objętości uda wam się rozwinąć postaci.
Okej, w trakcie tych czterech rozdziałów wydarzyła się jedna rzecz, którą opowiedziano z punktu widzenia czterech postaci – Glen powiedziała „pierdolić to” (och, straszne, straszne) i zażądała jedzenia oraz dostępu do informacji, gdyż trwa wojna (jedno z drugim ma się jak kwiatek do kożucha) i wtedy w Wielkiej Sali zaczęły się zamieszki, wyglądające trochę jak bójka w gimnazjum…
Wszystko to zostało opowiedziane beznadziejnie potocznym językiem, przy niewielkiej ilości tekstu liczba dygresji była wręcz zatrważająca. Opisów praktycznie brak. Na razie mam wrażenie, że czytam jakąś prowokację. Albo przynajmniej opowiadanie „nie-do-końca-na-serio”. Na razie humor mnie zupełnie nie przekonuje.
Rozdziały 31-34
Och, jest też wampir.
Czy muszę mówić, że ten humor do mnie nie trafia?
W ogóle wydaje mi się, że to opowiadanie nie ma ni ładu, ni składu, ni celu. Niby coś się dzieje, ale jedno wydarzenie rozciągnięte jest w czasie na kilka fragmentów z punktu widzenia danej osoby, a po co się to wszystko dzieje, to chyba nie wie nikt. Postaci są beznadziejnie płaskie, głupie wręcz, jednowymiarowe… Dla mnie to opowiadanie najwyraźniej pisane jedynie dla zabawy, publikowane chyba też i to jego jedyny cel.
Rozdziały 59-62
Dowiadujemy się, że sprawa bezsensownej rebelii ciągnęła się do ok. 58 rozdziału. Temat ten zastępuje temat balu. Standardowy element każdego „opka” o okołopotterowskiej tematyce, co umacnia mnie w wierze, iż „Occupy” jest pisane dla hecy.
Szkoda, że nieumiejętnie. I szkoda, że do mnie nie trafia.
Rozdział 60 to opis narkotykowego tripu w wydaniu „na śmieszno” jak wszystko tutaj. No, oj, bo się rozpęknę, naprawdę.
B)Do odrestaurowania 3/6
- przecinki 1/2
- brak literki 2/2
- inne 0/2
(Cyfry to numer rozdziału)
1. "Dlatego nijak mi się uśmiechało gadanie przed taką toną ludzi." - ludzie są raczej niepoliczalni, "tona ludzi" brzmi głupio. Lepiej użyć tu słowa "masa".
2. "– Malina, to czasem nie była twoja siostra? – zapytał ktoś, a nie byłam do końca pewna kto, bo akurat spałam. Nigdy nie lubiłam uczt powitalnych i zawsze na nich spałam, więc nie można powiedzieć, że zrobiłam to bez ostrzeżenia." - powtórzenie "spać"
3. "(...)obiekt westchnień czarownic w każdym przedziale wiekowym łaskie obdarzył mnie swoim zainteresowaniem" - "łaskawie"
" Kiedy ujrzałam pierwsze różdżki przed swoim nosem, pomyślałam że kocham swoją szkołę." - przecinek przed "że"
4. "Osóbki, który nadal pozostawała obojętna na moje wdzięki " - "która"
"(...) ale kierując się palącą wściekłością na widok, że ten obrzydliwy Gryfon bezkarnie dotyka MOJEJ… no, w każdym razie koleżanki" - nie utrudniajmy sobie życia: "na widok obrzydliwego Gryfona bezkarnie dotykającego itd."
31. " nie, nie wolno ci bywać o Ślimaka..." - "u Ślimaka"
32. "Nie jestem pewna, jak doszło do tego, że razem z Perpetuą odrabiałam szlaban za to, że chciałam razem z Perpetuą odrabiać szlaban Glen, ale było mi bardzo przykro, że nie udało mi się tego uniknąć. Właściwie to powinno mi się udać, bo w końcu to nawet nie był mój szlaban (to znaczy ten pierwszy) i nikomu to nie przeszkadzało, że udajemy Glen; to znaczy na samym początku, co tylko pokazuje, jak chorą instytucją jest Hogwart i jak rebelia jest potrzebna" - powtórzenia "udać", "Perpetua" i jeszcze chyba kilka innych
33."Nie ma to jak odbębniać szlaban w towarzystwie chodzącej życiowe porażki i notorycznego podrywacza." - "życiowej"
34. "(...) nie miał w ciele ani kropla krwi" - "kropli"
61. "(...) bo miałam zniszczone dłonie od tego ciągłego szorowanie pucharów..." - "szorowania"
To już wszystko?
A i owszem. Notki są tak krótkie, że nie ma się co dziwić, iż błędów jest niewiele.
C)Widok z lotu ptaka 1/5
Jak już napisałam wcześniej – nie widzę celu w tym opowiadaniu, może poza rozbawieniem samych siebie podczas pisania. Styl macie bardzo nierówny, w notkach prawie nie ma opisów… No, trudno mówić o jakiejś wartości przy tak krótkich tekstach. Jeśli rzeczywiście to miała być absurdalna parodia, to nie wyszło – mnie nie przekonaliście. Może dlatego, że wolę absurd i parodię nieco bardziej ambitną.
Taki Kafka, taki Gombrowicz…
D) Ważne osobistości 1/5
Co mogę o nich powiedzieć? Młodzi, gniewni, stereotypowi – dziewczęta myślą o sukienkach i zniszczonych paznokciach, chłopcy myślą o dziewczętach. Takie hogwarckie „American Pie”. Może powinno mnie obchodzić to, że postaci są płaskie i bardzo nienaturalne, ale patrząc na cały tekst… To chyba inne być nie mogły. A może to one sprawiły, że tekst wydaje mi się taki… dziwny i jednocześnie bezcelowy?
Ale czy mnie to obchodzi? Czy was to obchodzi? Czy to nie jest przypadkiem tylko rozrywka?

Zwiedzanie 9/10
O FF-ku – bohaterowie. O samym blogu nic nie ma
Dodaj do ulubionych – czy muszę coś mówić?
Podlinkuj
Spis treści – można przenieść na podstronę
Linki – też można przenieść na podstronę

Ostatnie zdjęcie 0/5
O nie nie, nie tym razem.

45/86 – ruina a nie miasto, czyli dopuszczający

Teraz pewnie posypią się gromy, że jestem niemiła, że za ostro oceniam – nic nie poradzę na to, że przez cały czas miałam wrażenie, że ktoś sobie ze mnie robi żarty. A poza tym...

30 komentarzy:

  1. ej, może ja nie będę komentować, bo znowu się posypie o kopanie kotków i wszyscy się na nas obrażą?
    ja tylko z góry powiem, że takich po łebkach ocen to nawet ja nie piszę. serio. a mnie się naprawdę oceniać nigdy nie chce i też to tylko dla śmiechu jeszcze czasem robię, haha, ale mnie się zgłaszają same parodie, więc już nawet śmiech mi zabrali.
    bez kitu, jaj i innych kolokwializmu, kwiczeć się chce, ale dobrze, że internet trzyma poziom i nie wszyscy są jeszcze pomocni i ratujący świat :), no bo na szczęście czasami jeszcze zdarzają się takie elementy, co nigdy w życiu nawet nie stały w sklepie koło dobrej krytyki. tak trzymać! bo już się bałam, że fandom się gdzieś pomiędzy teraz a tyle lat temu kompletnie zepsuł.
    miałam nie komentować, a wyszło jak zwykle, ech, poczekajcie, aż dziołchy przeczytają część o błędach, bo mnie się, mówiąc szczerze, nie chce.
    buziaki-pysiaki!

    p.s. gromy się nie mogą sypać, bo przy mnie, to ty jesteś troskliwy miś.
    p.s.2. ach, i w ocenie niewiele było oceniania, więc i o ostrość niespecjalnie można oskarżyć ;)
    p.s.3. jeszcze raz buziaki-pysiaki!

    LYSIA

    OdpowiedzUsuń
  2. nie no, cholera, myślałam, ze się powstrzymam, ale się nie powstrzymam, no jak ecię kocham, nie potrafię. muszę powiedzieć coś "niemiłego i ostrego", bo mi, kurczaczek, imidż runie. tak więc mówię:
    szkoda kafki, że ma taki fandom.
    to powiedziałam.

    LYSIA
    (znów buziaczki-pysiaczki)

    OdpowiedzUsuń
  3. O mamo. O mamo. O mamo! Kurcze... Nie, jeszcze raz - O MAMO. SERIO?!
    Nie poznałaś fabuły (notka to strona w wordzie, idzie się przez to jak burza), nie poznałaś bohaterów (zorientowałaś się, że jedna autorka = jedna postać = notka z perspektywy tej postaci i nie przyszło ci do głowy, żeby przeczytać chociaż po rozdziale napisanym z perspektywy każdego z bohaterów?), nie poznałaś naszego stylu (po 12 notkach nie można go wyczuć, uwierz), w ogóle niczego nie poznałaś i jeszcze śmiesz twierdzić, że to jest ostra ocena. OSTRA OCENA?! O mamo, ponownie. I ten Gombrowicz. O mamo. O mamo to bardzo dobry komentarz do tej oceny, dużo lepszy niż ojej z odpowiednią intonacją. Chociaż może Sylf umie tak zaintonować ojej, żeby pasowało, co, Sylf?
    I o co chodzi z tymi gifami? Takie zapychacze, żeby nie było widać, że ocenka też ma tylko stronę w wordzie?
    (A ja myślałam, że nie spotka nas nic gorszego niż etc. po angielsku, ha ha!)

    Pozdrawiam
    Moll

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale o sso chozzi z tymi gifami?
    Czytanie po łebkach mnie nie podnieca, bo to normalne podejście oceniającego. Ale pierwszy raz na oczy widzę, żeby oceniający więcej miejsca poświęcał śmiesznym obrazkom niż samej ocenie :o.

    Nie no, dziołchy, może zamiast następnej notki wkleimy kota z serem na głowie. Kto jest za? Trzeba iść z duchem czasu.

    "Och, jest też wampir.
    Czy muszę mówić, że ten humor do mnie nie trafia?"
    Przeczytałaś CAŁE 12 rozdziałów? Tam nie ma żadnego wampira. Jest półwampir. Czuję się zraniona takim przekłamaniem na temat gatunku mojej słitaśnej bohaterki. Poza tym od kiedy obecnosc wampira świadczy o typie poczucia humoru? @___@ Nie no, ale serio, co ma piernik do wiatraka, czemu te dwa zdania są obok siebie. xd

    sołek

    PS. Lysia ma rację, polecam jej ocenki w ramach korków z gnojenia. Wszystkie panny z szlafroka są w tym niezłe ^____^

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ponoć miła jestem, więc podziękuję za Twój czas, ale przy zdaniu: "Może dlatego, że wolę absurd i parodię nieco bardziej ambitną. Taki Kafka, taki Gombrowicz…" już nie wytrzymałam.
    Niektórzy lubią długo spać, a niektórzy pierogi, co poradzisz.
    (I i i!... Biedny Martin Freeman! Tak go nadużywać!)

    OdpowiedzUsuń
  6. A to żem ja pisała, ale zapomniałam się podpisać
    Tilly

    OdpowiedzUsuń
  7. Och, przeczytałam więcej niż 12 rozdziałów, opisałam dwanaście jako przykładową próbkę.

    Tak, poza tym to i Gombrowicz i Kafka się w grobach na pewno przewrócą, jak się dowiedzą, że ich cenię, tak, tak.

    PS. Poproszę o kota z serem na głowie, dawno nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie rozumiesz, prawda? nie chodzi o to, jakie książki czytasz do poduszki, bo to twój prywatny biznes. chodzi o to, że jak oceniasz - za przeproszeniem - śmieci z internetu, to jeżeli masz trochę oleju w głowie, nie powinnaś ich koło siebie stawiać, bo to tak, jak gdyby oglądać rysuki pięciolatki i powiedzieć jej "ej, mała, sorry, ale rembrandt malował lepiej". z całym szacunkiem, ja tu się posłużę słownictwem soła teraz - co ma piernik do wiatraka? łamiesz mi decorum.
    "opisałam" to jest bardzo duże słowo, serio.
    swoją drogą to zawsze ciekawe, na co odpiszą oceniające, bo tyle zarzutów zwykle pada, a w ironię uderzyć najłatwiej. ja zawsze odpisuję na wszystko, bo nie lubię ignorować ludzi, ale co poradzisz? kultura internetu ma tyle wspólnego z kulturą, co kultura australii.
    BUZIAKI-pysiaki
    Lysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie. To o i ironii i to o kulturze mi się specjalnie podobało - nie muszę nawet wiele odpisywać, bo sama sobie odpowiadasz. W pewnym sensie.

      Dobra, ten Gombrowicz i Kafka mocno na wyrost, ale chciałam tylko napisać, że taki humor i taka parodia jak wasze mnie nie przekonuje i koniec - łatwiej rzucić nazwiskiem, niż drugi raz pisać to samo, prawda? Może inni to kupują, może innych to bawi, nie wiem.

      I tak na marginesie - po co dawać mi do oceny "śmieci z Internetu" i oczekiwać, że mnie to nie zirytuje i nie potraktuję tego do końca poważnie?

      Usuń
    2. ja? o nie. zaczyna się. zdania nie mogę powiedzieć, żeby ludzie nie sądzili, że jestem ironistą i ich obrażam. no pięknie. dlatego nigdy nie komciam, matko, ja już dawno wyrosłam z cat figthów i zupełnie mnie to nie jara.
      ale dobra, powiem wprost, potem sylf na mnie nakrzyczy, ale jakoś przeżyję:
      zupełnie ignorujesz część komentarzy, ktore w sposób dość precyzyjny odnoszą się do poziomu tej oceny. bo łatwiej jest podczepić się czegoś, co ja powiedziałam (a ja mam intelektualne adhd, ja mówię więcej niż david tennant jako doktor) niż odpowiedzieć na jakiś zarzut pod swoim adresem. że ocena jest pisana po łebkach? że kompletnie zignorowano w niej większość bohaterów? że nie dowiedziałam się z niej NICZEGO poza tym, że tobie się nie podobało? i mnie to nie robi, bo ja wiem, co piszę a czego nie piszę, i chyba nawet znam się na tym lepiej niż ty (nawet jeśli mój polski zanika, a literówki to moje drugie imię), ale pomyśl sobie o biednych, niewinnych słodyczkach, które się tu zgłaszają i czekają na pomoc. nie no, ja się cieszę, że istnieją jeszcze kiepskie ocenialnie, które nie chcą zbawiać wszechświata, dokładnie analizować i dawać porządnych rad. serio. nagle wszyscy tacy dobrzy się w internecie zrobili, to pewnie przez kucyki. ale to nie zmienia faktu, że jak ktoś spartaczył, to nie powinien się tego wypierać. trochę tej, no, cywilnej odwagi.
      wszystko w internecie jest śmieciem, nawet jak posiada dużą wartość artystyczną, bo nie należy tak naprawdę do nikogo i trudno to traktować na serio pośród gifków pełnych kotów. ale TY tu chcesz oceniać i to TWOJA decyzja jest, więc masz, za przeproszeniem, guzik a nie prawo do irytowania się. ja bym się mogła irytować, jakby mi się chciało. ty czytasz i oceniasz, wyłączasz irytację, tworzysz kontruktywną krytykę (haha, znaczy, tak twierdzą, że robią wszystkie ocenialnie).
      ta ocena jest nieprzydatna, nieprzemyślana, napisana paskudnym językiem (a język occupy jest paskudny, bo ma pokazywać język piętnastolatków, którymi oni jeszcze są - tak więc, wiesz, gimnazjalistów), pozbawiona jakichkolwiek treści poza tym, że tobie się nie podoba i że cię dręczymy, po prostu do kosza się nadaje a nie do pokazywania ludziom.
      zacytuję jeszcze sylf, bo nie mogę się powstrzymać, a jej dziś cały dzień nie ma: " "Dla mnie to opowiadanie najwyraźniej pisane jedynie dla zabawy, publikowane chyba też i to jego jedyny cel. " --- strasznie mi się to podoba. bo wiadomo, że wszystkie inne ffki mają ukryte treści dydaktyczne i wprowadzają nowy nurt do literatury, wcale nie są dla zabawy. "
      buziaki-pysiaku
      Lysia

      p.s. łatwiej, ale nie wypada, zresztą, nie trzeba rzucać nazwiskami, wystarczy dokładnie wyjaśnić, chociaż nie, czekaj, to by sprawiło, że ta ocena miałaby jakąś treść ;)

      Usuń
    3. To nie ja napisałam 6 komentarzy w dziwacznym tonie i oczekiwałam niemożliwego.
      Mogę się irytować, bo miałam wrażenie, że wasze zgłoszenie i całe opowiadanie to żart - napisałam, co sądzę o opowiadaniu, nie pisałam o każdym bohaterze z osobna, bo uznałam, że to bezcelowe - ja w tych krótkich wpisach nie widziałam ani historii, ani sensu.
      Rzeczywiście, taki język pokazuje mentalność piętnastolatków. Tu się zgodzę. Może nie dostrzegłam tego za pierwszym razem. Ocena pisana po łebkach? Może. Może miałam zły dzień, a może uznałam, że nie będę się użerać z parodią.
      Ale napisałam, czego brakuje w opowiadaniu, że postaci nierozwojowe, wypisałam i poprawiłam błędy - to zwykle znajduje się w ocenach. I mam wrażenie, że wasza krytyka opiera się na tym, że opisałam 12 rozdziałów, a nie trzydzieści, które przeczytałam i po których wymiękłam, uznając że dalsze czytanie jest cokolwiek bezcelowe.
      Może i mam paskudny język, może, może. Ja to wszystko przyjmuję.
      Jakie ja mogę mieć rady, jeśli to opowiadanie ma być opkowe i ma być hecaniem się z czytelnikami? Jeśli wam to sprawia radość, róbcie to dalej, we mnie czytelniczki nie macie i tyle.

      To wyrzućcie te ocenę do kosza, jeśli uważacie, że jest beznadziejna (może) nie rozumiem, dlaczego od 1 w nocy piszesz komentarze i oczekujesz Bóg wie czego.
      Mam się pokajać? W porządku:
      Tak, jestem czasem złą oceniającą. Jak się zirytuję. I nie odbieraj mi prawa do irytacji, proszę cię.
      Możemy zakończyć już tę internetową bójkę? Bo widzisz - mnie też to nie bawi, tak samo jak ciebie.

      Usuń
    4. A ja mogę zadać jedno, jedno małe pytanie? Przy ocenie tego bloga zasłaniasz się tym, że Cię zirytował i męczenie palców byłoby bezcelowe, dlatego ocena treści praktycznie nie istnieje. Czy mogłabyś więc mi wytłumaczyć, dlaczego ocena dyktatora również nie grzeszy długością (w sumie nie użyłaś o wiele większej ilości słów, pisząc oględnie)? Nie chcę nikogo denerwować, tylko się zastanawiam.

      Usuń
    5. ja sobie wypraszam pierwszą w nocy, ja żyję w innej strefie czasowej i o pierwszej w nocy pewnie spałam. chociaż nie, mogłam z molem omawiać naszą niezdrową skłonność do trupów kobiet leżących na stołach.
      i wypraszam sobie też komentowanie dziwnym stylem. ja tak mówię. to mi zresztą swojego czasu przyszyło łatkę rozpruwacza jelit, a niektórzy to do dziś drżą na sam widok "lysia". ale, proszę, nie czuj się wyróżniona moim stylem wypowiedzi. nie ma w tym niczego unikalnego :)
      to nie jest bójka. w bójkach lecą argumenty personalne. to jest stosowanie się do zasady, że jak już ktoś poświęcił ci czas (jakieś szalone dwadzieścia minut, sądząc po długości oceny) to wypada się na ten temat wypowiedzieć.
      i nie, moim głównym zarzutem nie jest to, że nie przeczytałaś całości (chociaż ja jestem w tej kwestii szalonym perfekcjonistą i uważam to za całkowity brak szacunku do autora - co mogę łatwo udowodnić, bo przeczytałam ponad osiemdziesiąt rozdziałów hp i mrocznej duszy i nie poddałam się w połowie, a tam części były znacznie dłuższe i znacznie gorsze), ale to, że zupełnie nie znasz się na ocenianiu. i cieszę się, że ktoś to nade mną też zauważył, bo by było, że się czepiam przez niską punktację (chociaż sama nie dałabym occupy pewnie aż tyle, chyba że naprawdę miałabym dobry dzień albo sylf upiekłaby mi ciasteczka-łosie), ale po prostu tak jest. i żadne znużone, pseudokajanie się tego nie zmieni.
      i, tak na koniec - niczego nie oczekuję. stwierdzam po prostu fakty. i żal mi kaja trochę, bo biedny, kajowy joe nie doczekał się nawet słowa w tej ocenie, a taki z niego typowy, angielski nastolatek.
      buziaki-pysiaki,
      Lysia

      Usuń
    6. Nie sprawdzałam długości, ale skoro mówisz, że nie jest długa - najwyraźniej nie przepadam za strzępieniem języka.

      Usuń
    7. Nie czytałam oceny - nie czytałam opowiadania - nie wypowiadam się. Niestety, kultura wypowiedzi, jak i wcześniej waszego zgłoszenia była poniżej normy...

      Usuń
    8. Jako osoba, która przeczytała komentarze, zastanawiam się, gdzie ta niska kultura się schowała, że nie zauważyłam. Może opinie ocenionych nie zostały napisane w tonie urzędowym, ale wypowiedzi poniżej normy jak na złość nie widzę... Przykłady?

      Usuń
    9. Nikt nie musi pisać komentarzy w języku urzędowym, nie dajmy się zwariować! No chyba nie będę kopiowała i zaśmiecała swojej własnej ocenialni. Mam na myśli 'ton' i sposób odniesienia się do oceny, jak i Broz. Nie, nie usprawiedliwiam oceniającej, tak jak mówię, nie czytałam oceny.Ale szacunek i ogłada? No cóż.

      Usuń
    10. Dobra, nie ciągnijmy tematu, ustaliłyśmy już, że ta ocena wypadła kiepsko, ja się przyznaję, tylko naprawdę nie chce mi się setny pisać tego samego. Villemo, pewnie byś przyznała trochę racji Beatrycze jakbyś przeczytała.
      Tylko szkoda, że mi gula rośnie jak mi ktoś wmawia - "jesteś beznadziejną oceniającą bo tak/ pisałaś tę ocenę po łebkach/pisałaś ją 20 minut", kiedy w rzeczywistości siedziałam nad nią cały wieczór, tylko po lekturze nie miałam nic do powiedzenia - ja i poczucie humoru autorek podróżują w przeciwnych kierunkach.
      Jeśli autorki będą chciały, mogą się ponownie zgłosić do oceny do kogoś innego - i tak wiem, że połowa ludzi nie czyta ani wcześniejszych ocen, ani preferencji tylko zgłasza się do oceniającego z najmniejszą/ najszybciej idącą do przodu kolejką.
      A później żale i zdziwienie.

      Usuń
  9. Dzień dobry, chciałabym umieścić Waszą ocenialnie w kolejnej części preferencji ocenialni, jednak do tego potrzebuję drobnej modyfikacji Waszego archiwum. Czy mogłoby ono przez krótki czas być bardziej rozwinięcie? Wiecie, tak, żeby pojawiały się w nim również tytuły postów, a nie tylko ilość opublikowanych wpisów. To bardzo ułatwiłoby mi pracę i pozwoliło zaoszczędzić trochę czasu : ) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wprowadzenie zmiany. Preferencje ukażą się jeszcze dzisiaj, jak tylko się dobudzę i przestanie mi się chcieć spać : )

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  10. Może o radości porozmawiamy po ukazaniu się preferencji, bo ostatnio mam dziwne wrażenie, że oceniający są bardziej zadowoleni przed ich ukazaniem się, niż po, jakby nie wiem, co tam złego było, a przecież moje uwagi nie biorą się z kosmosu, ale z tego, że naprawdę czegoś nie rozumiem lub coś jest dla mnie niejasne i można to zinterpretować na zbyt wiele sposobów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem Ci, że o właścicielach z przypadku jeszcze nie słyszałam, więc miło mi Cię poznać właścicielu z przypadku : ).
    Może nie jestem perfekcyjną oceniającą, ale 'właścicieluję' na Krytycznych już 4 i pół roku, więc jakbyś miała jakieś pytania/problemy odnośnie 'właścicelowania', to daj znać, może uda mi się Ci jakoś pomóc : ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emotka mi się w pierwszej linijce rozjechała. Miało być : ).

      Usuń
  12. Mam nadzieję, że preferencje okażą się przydatne, a jeśli nie będzie w nich wszystkiego, to śmiało - zasypuj mnie gradem pytań. Lubię odpowiadać na pytania. Początkowo, gdy zaczęłam pracę z dziećmi, ciągłe zadawanie pytań trochę mnie denerwowało, bo średnio na jedno dziecko przypadało milion pytań, ale potem przyzwyczaiłam się i nauczyłam się żyć z taką ogromną odpowiedzialnością, którą jest udzielenie odpowiedzi na pytanie dziecka, na które bardzo chce ono znać odpowiedź. xd Choć nadal nie wiem, czy te dzieci tak bardzo lubią odpowiedzi, czy taką radochę sprawia im zadawanie mi pytań ; ).

    OdpowiedzUsuń
  13. Villemo, jeśli mogę mieć jedną uwagę: w informacjach o sobie napisałaś, że szablon może być dla Ciebie prostolinijny. Jest to ogromny błąd, bo prostolinijność dotyczy wyłącznie ludzi, jest to określenie na pewne cechy człowieka, dlatego warto to zmienić.
    W Preferencjach nie mam tego gdzie umieścić, a nawet, jakbym miała, to tak głupio publicznie zwracać człowiekowi uwagę o takie rzeczy. Zwróć następnym razem uwagę na takie rzeczy, bo to jednak zalicza się do tych karygodnych potknięć i lepiej, żeby zgłaszający ich nie widzieli.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej, o ja podła niewiasta, żądna wiedzy, chleba i igrzysk (przy czym tylko wiedzę dostałam), tyyyle przegapiłam. Ale okay. Moll chciał ironiczne ojej, ale nie będzie, bo proszę państwa, skoro ffki mają być nowatorskie i prądotwórcze, to komcie mogą być stylem prawieurzędowym, a co.

    Do Szanownej Panny Broz-Tito,
    Zwracam się z uprzejmą prośbą o doczytanie komentarza do końca, a następnie przeanalizowanie jego treści (najlepiej w zestawieniu z wcześniejszymi uwagami moich szanownych współautorek) i, o ile to możliwe, odniesienia się do poczynionych poniżej uwag w terminie przewidzianym ustawowo.
    Zasadniczy mój zarzut został już zwerbalizowany, jednakże z uwagi na duże znaczenie dla dalszego toku wypowiedzi, powinien zostać powtórzony: przeczytanie całości jest kwestią fundamentalną przy wystawianiu oceny, jeśli uważasz, że to nie na Twoje nerwy, rozważ zmianę profesji lub inwestycję w nervosol. Ostatecznie, jak mawiał mój Mistrz, w konstytucji nie istnieje zapis, że każdy Polak musi oceniać ffki. Także umówmy się, robisz to dla przyjemności lub ze względów ideologicznych, a zatem stwierdzenie, że 'nie masz nerwów' mija się z celem. Twoje frustracje przekładają się na ocenę w sposób czytelny i nieprofesjonalny. Co więcej, pomyłką jest wypowiadanie się o treści czy historii, której 'nie widzisz'. Ja nie widzę powodu, dla którego ludzie zachwycają się Sapkowskim, ale to dlatego, że nie czytałam. Więc, o szoku nad szokami, nie wypowiadam się i wypowiadać się nie będę, póki nie poznam reprezentatywnej próby twórczości. Kilka losowo wybranych i wyrwanych z kontekstu rozdziałów NIGDY nie jest reprezentatywną próbą.
    Problem drugi, mniej palący, choć chyba nieporuszony do tej pory w komentarzach, to zarzuty względem naszej belki, adresu i napisu na szablonie. Są spójne; są jednolite; są klarowne; są ściśle związane z treścią. Nie wiem, co Twoim zdaniem powinno zawisnąć na belce, ale chętnie się dowiem, jeśli byłabyś uprzejma podzielić się tą wiedzą. Nie możemy odnieść się do zarzutu, który nie został w pełni zwerbalizowany - nie wiemy, co jest z nią nie tak, póki nie dowiemy się, jak być powinno, a czyż nie o mówienie 'jak być powinno' w ocenie chodzi?
    Problem trzeci to Twoje nastawienie - i nie mówię w tym momencie o tym, jaką część bloga przeczytałaś. Mam na myśli ilość gifków oraz końcowe "Teraz pewnie posypią się gromy, że jestem niemiła, że za ostro oceniam" oraz "Searching for a fuck to give". To demonstracyjne okazanie niedojrzałości, którą z przyczyn niewiadomych zarzucasz nam. Prawdopodobnie miało to na celu pokazanie, jak bardzo Ci nie zależy na opinii (zwłaszcza naszej) i jak bardzo Ci nie zależy na wywołaniu awantury. Tylko wiesz, cała zabawa w tym, że osoba, której na tym nie zależy, nie komunikuje tego w ostentacyjny sposób. Fakt, że poświęciłaś te parę sekund na wrzucenie końcowego gifka świadczy o tym, że miałaś chęć w jakiś sposób na nas oddziaływać. Co więcej, użycie gifków o tak jednoznacznie negatywnej wymowie może mieć wydźwięk deprecjonujący względem naszych dokonań paraliterackich, co z kolei nie koresponduje z duchem ocenialni, których celem jest przecież niesienie kagańca oświaty. Do całej oceny podeszłaś z wyższością intelektualną (btw, który utwór Kafki masz na myśli, bo jestem szczerze ciekawa? nie nazwałabym parodią żadnego z tych, które znam, ale nie roszczę sobie praw do tytułu Kafkologa), która była absolutnie zbędna. Nie rozumiem tego i byłabym wdzięczna, gdybyś się do tej wątpliwości ustosunkowała, coby rozwiać moje wątpliwości.
    Rzecz jasna również dziękuję za poświęcony nam czas i pozdrawiam,
    Sylf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam wrażenie, że czytacie co drugie zdanie:
      1. Przeczytałam ponad 30 rozdziałów i wymiękłam - przyznaję nie dobrnęłam do końca jako takiego. Wybranie i opisanie po 4 rozdziałów z całości miało zaś na celu opisanie moich odczuć - bo w podpunkcie "historia" opisujemy odczucia, dopiero w kolejnych styl - na każdym etapie czytania bloga. Taka subtelna różnica. Jeślibym miała pisać coś o każdym rozdziale, o każdym byłoby jedno zdanie - tego chyba zgłaszający się nie chcą.
      2. Ja nie jestem od tego, żeby wam szukać cytatu na belkę - napisałam, że tworzą spójną całość, ale jednocześnie są monotonne - 3 razy powtarzacie to samo. I to jest mój zarzut.
      3. Gify - właśnie dlatego ostrzegam, że zamieszczanie gifów nie ma na celu obrazić nikogo, a jedynie w sposób zabawny (lub dla innych nie) opowiedzieć za pomocą obrazka to, o czym myślałam w czasie oceny - dostałam kilka wiadomości, że zalinkowane filmiki/gify/adresy stron są trudne do odszukania w tekście, więc wrzucam gify. Wybacz, ale "searching for a fuck to give" zmienił swój ostry, negatywny wydźwięk na niemal neutralny - i nie miał niczego deprecjonować ani nikogo obrażać, bo trzeba zwrócić uwagę na zdanie NAD gifem - napisałam, że czułam się, jakby ktoś sobie ze mnie robił żarty, jakby zgłosił się tylko po to, żeby się zgłosić - bo i wszystkie zarzuty i moje odczucia zostały przez was odrzucone na zasadzie "jesteś nieprofesjonalna, bo piszesz o tym, że cię to irytuje w tym i w tym punkcie" - a to wynika z tego, że być może niedokładnie przeczytałyście kryteria, że nie przeczytałyście poprzednich ocen, że nie przeczytałyście, co odrzucam, jak piszę i dlaczego tak, a nie inaczej. I dlatego "searching for a fuck to give" w tym kontekście znaczy to, że w sumie już się z tym pogodziłam, że ludzie tego nie robią, że w sumie mi już wszystko jedno, czy robią sobie ze mnie żarty czy nie, bo ocenę skończyłam.
      4. Kafka - przykład absurdu, Gomborowicz - przykład parodii (może nie tyle parodii co satyry lub czegoś około parodii) - i to tyle. Ale mogę rzucić tytułem, mogę. "Zamek" - absurd życia, niegotowość na nie; satyra - "Trans-Atlantyk".
      5. Nie podeszłam do oceny z żadną wyższością intelektualną - jeśli odniosłyście takie wrażenie, to przepraszam.

      Usuń
    2. Ad 1. Czytałam każde zdanie, ale niektóre były wzajemnie sprzeczne. Co więcej, nie widzę sensu czytać trzydzieści rozdziałów, a następnie pisać - cytuję - "ocenianie takiego bloga przy moich obecnych zobowiązaniach zajęłoby mi co najmniej miesiąc. Pozwolcie więc, że wybiorę cztery notki z początku, cztery ze środka i cztery z końca – będzie to reprezentatywna próbka." Nie napisałaś 'przeczytałam trzydzieści rozdziałów, ale ocenię tyle a tyle', a dopiero później pojawiła się wersja z trzydziestoma rozdziałami. Ja podła jestem, wiem, ale wierzę w pierwsze słowo, bo wiem, że gdybym sama odwaliła taką fuszerkę, to bym się próbowała w ten sposób ratować. Nie mówię, że musiało koniecznie chodzić o to, ale, wiesz, z zewnątrz nie wygląda to najlepiej. Okay, dalej - w punkcie 'historia' są odczucia, a później styl. To ja się gubię, a spójność fabularna? Utrzymywanie ciągłości narracyjnej w obrębie postaci? Uwzględnianie wątków pobocznych? Strasznie mi tego brakowało, bo cała ocena wyglądała na nieprzemyślaną i pozbawioną głębszej refleksji o tekście. Jeśli zaś chodzi o "Jeślibym miała pisać coś o każdym rozdziale, o każdym byłoby jedno zdanie - tego chyba zgłaszający się nie chcą." - dlaczego nie? Poważnie pytam, bo ja o wiele bardziej bym ceniła oceniającą, która poświęca choćby jedno zdanie na refleksję o każdym z rozdziałów, a nie rzuca parę ogólników i idzie na kawę. Jestem tym stwierdzeniem co najmniej zdziwiona.
      Ad 2. Ależ ja nie mówię o szukaniu, uwierz, gdybyśmy chciały mieć tam cytat, to byśmy go znalazły same; chodziło mi o sprecyzowanie co - Twoim zdaniem - powinno się na belkach znajdować. Bo, widzisz, ja zwykle powtarzam adres bloga, Lysia podobnie. I my nie wiemy, my proste baby jesteśmy, tak? Ale okay, rozumiem, cytat.
      Ad 3. Okay, linki są trudne do odszukania w tekście (wtf? kto by *szukał* linków w tekście bez czytania tekstu?), spoko, ale moje pytanie brzmi raczej - czemu one służą? Mówisz, że opowiadają, co czułaś w czasie oceny - ponownie, spoko, mi też wielokroć ręce opadają i mam ochotę wstawić coś podobnego albo przynajmniej mocno walnąć się w łeb deską do krojenia warzyw, bo może bym zapomniała co przeczytałam. Chodzi mi raczej o powód przekroczenia tej granicy, która dla mnie wydaje się nieprzekraczalna; jak mówię, chcę po prostu zrozumieć. Widzisz, ja dociekliwym człowiekiem jestem, a do tego z dość przeterminowanym sposobem patrzenia na świat najwyraźniej, bo dla mnie tego gify ani nie pasują do formy oceny, ani nie służą do podtrzymania poczucia, że okazuję osobie ocenianego szacunek. I ponownie - przyjmuję, że czułaś, że ktoś sobie robi żarty, ale nie rozumiem zarzutu "jakby zgłosił się tylko po to, żeby się zgłosić". Na Odyna, w jakim innym celu się człowiek zgłasza? Żeby przeżyć duchowe oświecenie? Ja się zgłaszam, bo jestem ciekawa, co o tekście powiedzą inni. Mam serdecznie wylane na listę błędów czy na ocenę szablonu, interesuje mnie, jak ktoś odbiera historię, jak mu się podobają bohaterowie, czy język jest dla niego przyswajalny (ale o tym kiedy indziej); w przypadku occupy-hogwarts naszą intencją było zderzenie naszego tekstu z horyzontem oczekiwań odbiorcy i sprawdzenie, jak na ten tekst zareaguje. Nie odrzucamy Twoich odczuć i zarzutów, po prostu polemizujemy z ich zasadnością, ponieważ zostały postawione ogólnikowo i na podstawie zbyt małego wyimka tekstu. (Przy okazji - nie możemy zarzucać nieprofesjonalizmu, bo nikt z nas nie czerpie z tego pieniędzy, prawda?) Kryteria przeczytałyśmy, poprzednich ocen faktycznie nie, ale nie przesadzajmy, od ponad sześciu lat, odkąd istnieją ocenialnie blogowych ffków, działa to w ten sam sposób - oceniające różnią się poziomem, ale idea jest ta sama, więc nie rozmieniajmy się na drobne.
      Ad 4. A, jak absurdu, to zwracam honor. I w kwestii Gombrowicza rzuciłabym raczej "Opętanymi", cudowna parodia (wbrew temu co mówi bodajże Janion, a co mi życie złamało), ale czemu nie, "Trans-Atlantyk" też może być.
      Ad 5. Nie wiem jak reszta, ja odniosłam. Ale mówię, ja dziwna jestem.
      Z uszanowaniem,
      Sylv

      Usuń
    3. Ok, przyjmuję twój punkt widzenia - wspomnienie o 30 rozdziałach po prostu przeoczyłam, powinnam o tym napisać, żebyście nie poczuły się zlekceważone, przepraszam.
      Gify - z nimi jest jak z deską do krojenia. Nic więcej. Dlatego powtarzam, że one nie mają na celu obrażania nikogo, ot, taka rozrywka dla postronnych.
      To chyba tyle - jak napisałam - jeśli macie ochotę, możecie zgłosić się za jakiś czas do innej oceniającej.

      Broz-Tito

      Usuń