048. Ocena bloga Cmentarz Mojej Autonomii

W związku z tym, iż wczoraj była 49 rocznica emisji pierwszego odcinka "Doctora Who", Doktor dominuje w dzisiejszych gifach.

Leszczyna, witam, zapraszam.
Wjazd do miasta 10/10
Adres – strasznie długi, bo zawierający aż trzy wyrazy, ale jednocześnie wcale nie taki trudny do zapamiętania. I po polsku, za co też mały plusik. Przede wszystkim znajduję go jako dość interesujący, zupełnie nie wiem, jakiego rodzaju historię mi zaserwujesz.
Belka głosi: „Księżyc? A może to ktoś z góry patrzy na nas w przerębli?” – cytat odpowiednio podpisany, więc się nie czepiam. Jaki ma to jednak związek z autonomią i cmentarzem? No, dobra, przyglądanie się ma jakiś tam związek z brakiem… może nie autonomii, ale wolności. Wielki Brat czuwa.
Kolory na pierwszy rzut oka sympatyczne, nie mam zastrzeżeń.
Architektura 15/15
Szablon, pani kochana, wygląda elegancko – nic się nie rozjeżdża, kolory się nie gryzą, panuje porządek. Nagłówek ma sporo elementów, ale nienachlanych, więc nie ma na co narzekać. A poza tym dowiaduje się, że będzie to fanfiction potterowskie.
Prawa kolumna to wzór porządku – nie ma żadnych zbędnych ramek, co się chwali.
Czcionka, choć biała, to o odpowiednim rozmiarze i czytelna.
Chyba nie mam już o czym mówić, więc przejdę do najważniejszej części oceny.
Zwiedzanie 60/80
Dziesięć rozdziałów plus prolog – to chyba oczywiste, że przeczytam i omówię każdy z osobna.
Gott mit uns! [Allons-y! Geronimo!]
A)Historia 22/30
Prolog:
Na początek powiem, że jest porażająco krótki, ale mam nadzieję, że nadrobisz treścią.
A więc poznajemy główną bohaterkę, która samą siebie porównuje do lalki, w zupełności zależnej od lalkarza – ciekawe porównanie, nie powiem. Na razie nie jestem w stanie powiedzieć nic na temat stylu, chociaż w tym fragmencie angst aż się przelewał przez ekran mojego komputera. Mam nadzieję, że Marybeth Krum – jak głosi nagłówek – nie będzie odczuwała za wiele werterowskiego Weltschmerzu, bo może stać się bohaterką nieznośną.
Rozdział 1:
Nasza bohaterka to dusza skrzywdzona – matka zostawia ją tuż po porodzie, ojciec jest beznadziejny, ona jest samotnicą i czuje się zamknięta w złotej klatce…  Schemat znany i przez autorów lubiany. Zastanawiam się, czy uda ci się mnie czymś zaskoczyć, gdyż jestem dopiero po lekturze ¼ pierwszego rozdziału, a mam wrażenie, że tę starą śpiewkę już znam.
Gubisz się w zeznaniach – najpierw piszesz, że twoja bohaterka lubi samotność, potem zaś, że ktoś ją do niej zmusza… To jak jest?
A jej przyjaciel to jest rzeczywiście Bułgarem z dziada pradziada? Bo jeśli tak, to nie rozumiem, dlaczego nazywa się Fray.
Nie powinien pisać się na przykład… Hm… Bo ja wiem… Michajłow? Diłow? Donczew? Radew?
I dlaczego Kurt w ogóle… Strasznie bułgarski ten nasz Bułgar. Jego bułgarskość aż bije po oczach.
No a poza tym, „Marybeth” to też na wskroś bułgarskie imię.
O, zauważyłam jeszcze jedną ciekawą sprawę. Każdy z uczniów ma własną sypialnię. A to znaczy, że bułgarska szkoła magii jest jak Tardis – większa wewnątrz.
Rozdział 2:
O, a w tym rozdziale coś się zmieniło i wszyscy mają słowiańskie imiona i nazwiska. Bardzo dobrze, jest bardziej realistycznie.
Opisujesz uczucia Mary względem swojego ojca – a raczej jej wielki żal do niego – gdyż kazał jej wziąć udział w organizowanym w Durmstrangu Turnieju Trójmagicznym. Przy okazji opisujesz szkołę trochę jak Hogwart, z drobnymi różnicami – tutaj są kierunki, na których się studiuje, nie domy.
To ciekawe, że ktoś się zdecydował pisać o innej szkole magii, ale zawsze musisz pamiętać o jej lokacji – nie możesz sobie pozwolić na więcej Kurtów Freyów, skoro akcja opowiadania dzieje się w Bułgarii.
Przy okazji mam wrażenie, że inspirowałaś się imionami i nazwiskami rosyjskimi – to prawda, Bułgaria od dawien dawna była pod sporym rosyjskim wpływem (jak cały Bałkan właściwie), ale to nie znaczy, że aż tak mocno byli nią zafascynowani. Więc niejaki twój Gregorij Morozow wcale Gregorijem być nie powinien, a Grigorem lub Georgiją ( ale druga wersja jest raczej macedońsko-albańska).
Bo jeśli jest Gregorijem, to jest Rosjaninem. Albo...
Rozdział 3:
Początek rozdziału to rozmyślania Mary „co by było gdyby”. I tak się zastanawiam, dlaczego miałaby trafić akurat do Hogwartu, gdyby została oddana do sierocińca. Nie bardziej naturalna byłaby francuska szkoła? Albo jakaś… bo ja wiem… Serbska? Rosyjska? Toż to zdecydowanie bliżej, niż Anglia.
Taka mała uwaga – nie rozumiem, dlaczego Mary nie mogła „ze względu na klimat” wykąpać się w jeziorze. To jest Bałkan, nie Syberia, klimat jest cieplejszy niż w Angli ( to tak odnośnie jeziora w Hogwarcie) czy Polsce.
Rozdział 4:
Ten rozdział to głównie wspomnienia Mary na temat Kurta – ich przyjaźń zakończyła się gwałtownie, gdyż ten opowiedział kolegom o sekretach dziewczyny – ponoć w dobrej wierze, ale to w końcu były sekrety. To trochę nam spowalnia akcję, ale jednocześnie pozwala lepiej poznać bohaterów, chociaż Mary dalej wydaje mi się typową cierpiącą nastolatką. Jej ojca natomiast kreujesz na nieczułego tyrana  – a przynajmniej tak nam każesz na niego patrzeć oczami Mary. Chociaż ja uważam, iż nie istnieją ludzie do gruntu źli. Wiktor wygląda na człowieka, który nie radzi sobie z wychowywaniem córki i czasem rozumiem jego zarzuty względem Mary. Bo Mary jest bardzo bezwolna, a jednocześnie w większości przypadków staje okoniem, czyli pokazuje, jak bardzo głęboko w poważaniu ma zdanie ojca, jednocześnie bojąc się jego wybuchów złości… Co chce powiedzieć? Że widzę pewną niespójność w charakterze głównej bohaterki.
I teraz jeszcze coś odnośnie bułgarskiego klimatu, którą dalej przedstawiasz jak Syberię.
Nie ma opcji, by na Bałkanie w październiku było zimno i spadł śnieg. Nie ma. Za Wikipedią:
„Klimat Bułgarii jest umiarkowany ciepły, kontynentalny, suchy, nad morzem podzwrotnikowy, wilgotniejszy. W górach występuje piętrowość klimatyczna. Średnia temperatura powietrza w styczniu wynosi od -6 °C (w terenach górskich), -3 °C (w centralnej części kraju) do 2 °C (na południu kraju), w lipcu odpowiednio od 18 °C, 23 °C i 25 °C. Średnia suma roczna opadów od 450 mm na północy, do 1200 mm w terenach górskich. Średnia temperatura powietrza i średnia suma opadów w stolicy kraju Sofii wynoszą: w styczniu -2 °C i 42 mm, w lipcu 22 °C i 60 mm”
Więc, jak widzisz – nawet jeśli Durmstrang znajduje się bliżej gór, nie może tam być zimno. Ja wiem, że pani Rowling przedstawiła w czwartym tomie Bułgarów jako zakapiorów w grubych futrach, ale najwyraźniej pani Rowling nie zrobiła podstawowego researchu na temat Bałkanu i tyle.
Rozdział 5:
No dobra, w tym rozdziale kontynuujemy kurioza klimatyczne.
O to ciekawe, że w twoim świecie zabrałaś największe marzenie Harry’emu Potterowi – u ciebie nie jest aurorem, a dyrektorem Hogwartu. Interesujące.
Okey, kurioza klimatyczne tłumaczysz magią. Niech będzie, ale to i tak strasznie dziwne. Bo jeśli mugole i tak nie widzieli Durmstrangu, to po co robić z jego terenów „krainę skutą lodem”? Tak, żeby podręczyć ciepłolubnych południowców?
Rozdział 6:
W tym rozdziale prezentujesz nam hogwarcką reprezentację do Turnieju Trójmagicznego, chociaż raczej skupiasz się na Albusie i Jamesie Potterach niż na kimkolwiek innym. Trochę szkoda, że Francuzki zepchnęłaś na zupełny margines – po prostu one są, nie wiemy nawet kto tam jest. Mam nadzieję, że w następnych rozdziałach to się trochę poprawi.
Rozdział 7:
Z tego rozdziału nie dowiadujemy się wiele nowego, oprócz opisów życia w Durmstrangu i przygotowań do Turnieju Trójmagicznego. Rozumiem, że opisy uczuć przy narratorze pierwszoosobowym i przy tak niestałej emocjonalnie bohaterce jak Marybeth są ważne, ale nie możesz też zaniedbywać akcji – nie przeciągaj przygotowań do Turnieju za długo.
Rozdział 8:
W tym rozdziale dowiadujemy się jedynie, że Mary wytrzymała w swoim postanowieniu i nie zgłosiła się do Turnieju, mimo to została wybrana.
Można się domyślać, że w tym wszystkim brał udział jej ojciec, ale mam nadzieję, że wytłumaczysz wszystkim dlaczego to zrobił, bo niespełnione ambicje wydają mi się troszeńkę słabym argumentem. Chociaż z drugiej strony… Nie, w sumie nie wiem, co z drugiej strony.
Wydaje mi się, że niespełnione ambicje, to za mało, by być potwornym rodzicem.
Rozdział 9:
O, zauważyłam tu w pewnej scenie niezgodność: otóż w jednym z poprzednich rozdziałów Wiktor zamyka drzwi gabinetu kluczem, a tutaj otwiera je zaklęciem.
To jak będzie z tymi drzwiami? Na klucz czy na zaklęcie?
Mam wrażenie, że niepotrzebnie rozciągasz akcję. W tych czterech rozdziałach wydarzyło się co następuje:
  1. Ogłoszono Turniej Trójmagiczny
  2. Marybeth pokłóciła się z przyjacielem
  3. Do Durmstrangu przyjechali reprezentanci innych szkół
  4. Marybeth została wybrana na reprezentanta
Nie sądzisz, że to niewiele? Ja wiem, że taka niewielka ilość wydarzeń z pewnością ma służyć lepszemu poznaniu bohaterów, ale jeśli jedno wydarzenie (rozdział 8 i 9) rozciągasz aż tak bardzo w czasie, to czytelnik może się zacząć nudzić, może marudzić i wyczekiwać jakiejś… Wartkiej akcji, która pozwoliłaby mu się oderwać od niewesołych rozmyślań głównej bohaterki. Bo mam takie wrażenie – jako czytelnik – że monologi wewnętrzne Marybeth zaczynają się robić przytłaczające i duszą wszelkie inne wątki.
Rozdział 10:
Tutaj właściwie nie mam nic nowego do powiedzenia – rozterki nastolatków, dużo dialogów. Właściwie ten rozdział wydaje mi się trochę przegadany.
B)Do odrestaurowania 28/35
- ortografia 5/5
- zapis 5/5
- język 3/5
Twój język nie jest ani specjalnie bogaty, ani ubogi. Nie używasz skomplikowanych konstruktów, piszesz przejrzyście. Więc trzy punkty to chyba optymalna liczba
- styl 4/5
Styl masz na tym samym poziomie, co język – jest prosto, łatwo się czyta, ale czasem używasz takich określeń, że wychodzi ci masło maślane (przykłady za chwilę). Nie było żadnych stylistycznych fajerwerków, więc odejmuję jeden punkcik za to zapętlanie się (np. kierowanie się w kierunku czegoś)
- dialogi 5/5
Do dialogów zastrzeżeń nie mam. Zapisane są w sposób poprawny, brzmią naturalnie, odpowiednio do osób, które w dialogu uczestniczą.
- przecinki 5/5
Zdarzył się jeden brak przecinka, więc to drobne potknięcie.
- inne błędy 1/5
Głównie zła fleksja, nie zdania bez ładu i składu, źle użyte słowa.
Oto spis wszystkich grzechów:
Prolog:
" Do cholery NIC!" - przecinek przed "nic"
Rozdział 1:
"(...)jedna z maskotek tego samego teamu - uciekła z kraju zaraz po swoim porodzie." - nie "swoim", bo to brzmi jakby urodziła sama siebie, ta maskotka. Po "moich narodzinach" lub po prostu "po porodzie"
"Instytut Durmstrang tytułował się jako mój dom." - puszył się dumny i kłapał okiennicami "jestem domem Mary Krum"? Głupio to brzmi, budynek to rzecz na wskroś martwa, więc sam siebie tytułować nie może.
"Długi lęk też?" - Lęk to jakaś magiczna rasa węża? Bo jak stan emocjonalny, to tylko "długotrwały".
"Chłopaki, które przypadkowo stały obok mnie..." - i tak stojąc zdążyli zmienić płeć? Bo jeśli nie to "Chłopaki, którzy przypadkowo stali obok mnie..."
"Miałam wielką ochotę prychnąć śmiechem. " - śmiechem się "parska" nie "prycha".
Rozdział 2:
"Chłopak był raczej młodszy ode mnie, ale pochodził z wydziału wróżbiarsko-astronomicznego" - pochodzić można z rodu. Ten chłopak mógł być uczniem. Tylko i wyłącznie.
"Chłopaki dość często wykorzystywały te stworzenia..." - "wykorzystywali"
"Zwyczajnie wpatrywałam się w Aleksiejego z szeroko otwartymi ustami." - "Aleksieja"
"(...) przepytywał właśnie Aleksiejego" - "Aleksieja"
"W pomieszczeniu zapadła taka nuda, że zauważyłam..." - to cisza zapada, nie nuda. Nuda może... Zapanować.
Rozdział 3:
" - Śpieszę się, Marybeth – uciął krótko..." - skoro uciął, to uciął, było krótko. To dookreślenie jest zbędne
"Deszcz coraz bardziej się nasilał." - to kolejne masło maślane. Po prostu się nasilał. Nie można się nasilać mniej lub bardziej.
Rozdział 4:
"profesor Lubianovy" - bułgarskie - typowo bułgarskie - nazwiska kończą się na ow/ew. Więc bardziej naturalnie wyglądałoby bez "y" na końcu.
"Przy jedynym wejściu do świetlicy, którym były potężne i wysokie na cztery metry drzwi zdobione scenami z wojen gobelinów" - tu chyba zaszalała autokorekta, bo powinno być "goblinów"
"I próbuje mnie powoli oswajać z myślą, że, czy tego chcę, czy nie, i tak w nim wystąpię i tak" - powtórzenie "i tak"
"I przykro mi, że muszę cię opamiętywać na widoku wszystkich pozostałych uczniów"-  opamiętać można się, nikt inny nie może kogoś "opamiętać". A więc ojciec mógł co najwyżej przywoływać Mary do porządku
Rozdział 5:
"(...)o tyle Hogwart rzeczywiście zaprezentował się w zwykłych, lekkich i cienkich szatach z ramionami przed łokcie." - no tego zdania zwyczajnie nie pojmuję.
"Tata wyglądał, jakby nie był zadowolony z napływu obcych gościa" - "gości"
"Przeniosłam się więc z jego zmęczonej i namaszczonej zmarszczkami twarzy na drugiego mężczyznę, którego zupełnie nie kojarzyłam" - "namaszczonej"? "Naznaczonej"/"poznaczonej" chyba.
"Z tego tez powodu uczniowie Durmstrangu otrzymali..." - "też"
"Brytyjczyk pokazywał mi teraz swój prawy profil, na którym malowała się podłużna blizna na policzku nie odbierająca jednak chłopakowi faktu, że zdawał się przystojny" - fakt przyklejony na bliznę bronił się zażarcie, gdy tylko ktoś próbował go dotknąć, jak rozumiem. Ale nie, serio, "nie odbierała mu urody/nie ujmowała mu urody" czy cokolwiek. Po co sobie komplikować życie?
Rozdział 6:
" Huncwoci, czy jak tam oni cię inaczej tytułowali..." - "się" nie "cię"
"Jedynym plusem był fakt, że Borys traktował osoby, które mi się naprzykrzały, po męsku..." - "Boris" jeśli już musi mieć tak na imię.
"Zaryw na szarlotkę, James? Staczasz się." - "Podryw" brzmiałby lepiej. Przez chwilę zastanawiałam się, co to ten cały "zaryw"
Rozdział 7:
"skończył za mnie Albus, wydmuchując dym przez okno." - to brzmi tak, jakby Albus miał w sobie wbudowane okno. Może... "za okno"?
" Chcesz na odstresowania papierosa?" - "odstresowanie"
"powstała głównie przez respekt i strach do nauczycieli." - strach "przed" nauczycielami, nie "do"
Rozdział 8:
"(...) kto potraktuje mnie równie ciekawych zaklęciem…" - "ciekawym"
"(...) a potem obydwie ze śmiechami odeszły od mojego stolika." - "śmiechem"
"(...)nie uśmiechałam się do niego czy nie włączałam się do rozmowy, którą usilnie kierował w moim kierunku" - "kierował w moim kierunku"? No skoro kierował, to wiadomo, że w jakimś kierunku, inaczej się nie da - ten fragment to masło maślane.
"Może wynik obrady Hogwartu zaskoczy nas wszystkich?" - "obrad"
Rozdział 9:
"wskażcie mi osobę, która tak nie robi. To chyba już taka ludzka przylga..." - ludzkie co? Może chodziło ci o przywarę, wadę, hę?
"(...) proces tworzenia się w środku mnie, który był widoczny przez innych od razu." - "widziany", bo "widoczny" brzmi tak, jakby proces ów prześwietlał przez innych ludzi.
Rozdział 10:
" Śmiejąc się z ich zgodności, spojrzałam na nich zażenowana." - "zażenowany" znaczy tyle, co zawstydzony, zakłopotany, onieśmielony. Nie rozumiem użycia tego słowa w tym kontekście.
"(...) a ja chodziłam cały czas w czerwonej szacie do kostek i z dekoltem pod samą szyję"- no jak z dekoltem po szyję, to właściwie bez dekoltu. Można to jakoś lepiej określić, na pewno.
"(...) Brytyjczykiem z zawiązanym luźno granatowym krawacie" - "krawatem"
C)Widok z lotu ptaka 7/10
- pomysłowość autora 4/5
Z pewnością miałaś pomysł na to opowiadanie: po pierwsze osadziłaś je w Bułgarii (robiąc z niej drugą Syberię), po drugie: wprowadziłaś własnych bohaterów. Niemniej jednak drugi plan, czyli koledzy Marybeth są zarysowani bardzo słabo, a niezdecydowana bohaterka nie umie określić czy ich lubi, czy nienawidzi, więc my też do końca nie wiemy, czy są sympatyczni, czy nie. Bardzo pomysłowe było też zrobienie z bohaterki dziecka niechcianego, ale ten pomysł cokolwiek został przekoloryzowany, więc poziom Weltschmerzu jest bardzo, bardzo wysoki.
- ogólny pomysł na opowiadanie 3/5
Pomysł był dobry: nowe pokolenie czarodziejów bierze udział w Turnieju Trójmagicznym, niestety sam Turniej stał się kwestią poboczną wobec problemów emocjonalnych nastolatków, wobec tego wyszło opowiadanie pełne nastoletniego angstu i nienawiści do świata. Obyczajowe, ładnie napisane czytadło, które równie dobrze mogłoby się nie rozgrywać w magicznym świecie.
D)Ważne osobistości 3/5
Marybeth – uczuciowa, miła dziewczyna, ale jednocześnie typowa nastolatka w okresie buntu, która ma wrażenie, że nikt jej nie kocha i nikogo nie obchodzi jej los.
Wiktor – tyran. To jedyne słowo, jakie go charakteryzuje. Przydałoby się tej postaci jakieś poglębienie psychologiczne, może to pozwoliłoby rozumieć jego postępowanie.
Reszta bohaterów to zgraja niedojrzałych chłopców. Szczególnie James Potter, bo co do jego brata, Albusa, to mogę powiedzieć, że jest typem raczej melancholijnym, pasującym do lubiącej umartwianie się Mary.

Ufff, skończyłam tę najtrudniejszą część.
Zabytki 7/10
Linki – pogrupowanie. Do tego w bardzo pomysłowy sposób.
Autorka – nadal jest pomysłowo
O blogu – wymaga uaktualnienia
Spamownik – przydatne
Bohaterowie – zakładka, z której nie dowiadujemy się niczego, bo bohaterowie opisani są jedynie fragmentem piosenki. Po co więc w ogóle zakładka zaistniała?
Informowanie – miejsce, w którym możesz się zapisać, jeśli chcesz być informowany o nowych notkach
Pola Kamienne  - przeniosłabym do linków po prostu
O opowiadaniu – nic dodać, nic ująć.
Ostatnie zdjęcie 2/5
Twoje opowiadanie czytało mi się czasem przyjemnie, a czasem wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że twoi bohaterowie przesadzają z pewnymi reakcjami na pewne sytuacje. Nie jest to jeszcze groteskowe, ale nie mogą tak ciągle płakać albo angstować albo zachowywać  się jak dzieci w podstawówce. Niewiele też było akcji w tym opowiadaniu, ale masz niezły styl, więc dostajesz ode mnie dwa dodatkowe punkty.

94/120 – przyjemne miasto, na krótkie wczasy, czyli dobry.
 

28 komentarzy:

  1. Przecież Durmstrang nie znajdował się w Bułgarii, w książce jest napisane, że to mogła być północna część Europy - na przykład Norwegia - lub Syberia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tfu, nie w książce, tylko na Harry Potter Wiki. W książce Wiktor Krum przedstawia kilka szczegółów, które mogą wskazywać właśnie na te lokalizacje.

      Usuń
    2. dante, w zwykłej Wikipedii to jest napisane. Przypuszczam, że Potter Wiki miałaby jeszcze więcej informacji. W książce pojawiają się pewne elementy, które mogą na to wskazywać. Bodajże nawet Hermiona mówi, że najprawdopodobniej znajduje się gdzieś na północy, gdzie jest zimno, "bo oni noszą takie wielkie futrzane czapy". A najwięcej informacji istotnie podaje Krum, w czasie balu.

      Usuń
    3. Wiktor Krum jest reprezentantem Bułgarii.
      Dyrektor szkoły ma nazwisko na -ov.
      To nie może być północ.
      Przynajmniej nielogicznym jest, żeby była to północ.
      A poza tym, autorka tekstu wyraźnie napisała, że jej Durmstrang znajduje się w Bułgarii, więc jej wytykam robienie z Bułgarii Syberii, o.

      Usuń
    4. Spoko, fanowska fikcja to fanowska fikcja (swoją drogą ona wspominała coś o specjalnych zaklęciach powodujących takie, a nie inne zmiany pogodowe. Nie dam sobie ręki uciąć, bo tylko zerknęłam), ale odnieśmy się do kanonu. Bycie reprezentantem FC Barcelony nie czyni nikogo Hiszpanem. Na jakiej podstawie twierdzisz, że to nie może być północ?

      Usuń
    5. No ale fakt faktem, trzeba przyznać Leszczynie, że wyjaśnienie, dlaczego z tej Bułgarii zrobiła Syberię jest całkiem zgrabne :)

      Usuń
    6. Tak, tak, jak wyjaśniła, to stwierdziłam, że w porządku, ale wcześniej nie wyjaśniła, więc się czepiałam.

      BTW: Barcelona nie jest drużyną narodową. Za to w drużynie narodowej grają ludzie z obywatelstwem - myślę, że to zbija twój argument, Dante.

      BROZ-TITO

      Usuń
    7. No racja, z tą drużyną może niezbyt dobry argument, ale przecież nie muszę mieć obywatelstwa jakiegoś kraju, żeby się w nim uczyć. Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, a ja jestem nadal ciekawa.

      Usuń
    8. Ach, racja, zapomniałam odpowiedzieć w całym tym ferworze.
      Na jakiej podstawie twierdzę, że to nie może być północ? Ano na takiej, że autorka bloga napisała, że to Bułgaria.

      A co do książkowego położenia Durmstarangu to już mówiłam: Krum to reprezentant Bułgarii, uczniowie i dyrektor mają nazwiska kończące się na -ow. Norwegowie mają zupełnie inne nazwiska, a nazwiska rosyjskie kończą się raczej na -ski, -skij, więc... Uważam, że to nie północ.

      BROZ-TITO

      Usuń
    9. Nie, nie, mi tylko chodzi o książkę. W opowiadaniu autorki sobie doczytałam.
      Opierasz swoją teorię tylko na nazwiskach?

      Usuń
    10. I na reprezentowaniu kraju - to chyba najmocniejszy mój argument.
      Tak, opieram mają teorię na nazwiskach, nazwiska są istotne.
      Ale w sumie mógłby być też na północy, nie od dziś wiemy, że autorzy książek i filmów brzydzą się czasem researchem.

      A tak w ogólne wiedza, gdzie był w książce Durmstrang jest mi potrzebna w tym przypadku jak rybie ręcznik - autorka napisała, że jej Durmstrang znajduje się w Bułgarii, więc moje czepialstwo (do momentu wytłumaczenia się autorki z kuriozów klimatycznych) wydaje mi się uzasadnione.

      Usuń
    11. Czy ktoś mówi, że to ma być Norwegia? Rosija! Rosija! A nazwiska również to potwierdzają. No choćby weźmy pod uwagę dynastię Romanowów (dom Holstein-Gottorp-Romanow) i wystarczyło wejść w wikipedię z tagiem "nazwiska rosyjskie" (http://pl.wikipedia.org/w/index.php?search=rosyjskie+nazwiska&title=Specjalna%3ASzukaj) - ok, polemizujmy, bo prawda jest taka, że ten cały bałkańsko-słowiański światek ma wiele wspólnego. I warto zaznaczyć, że teraz ewidentnie wykłócamy się o kanon. Ale ok, bądźmy mondrzejsi od Rowling <3
      btw. Polska robi sobie do drużyn piłkarskich transfery z Afryki. To tak na marginesie.

      Usuń
    12. Dyskusja może nam się jeszcze ciągnąć sto lat i trochę.
      Ja twierdzę, że Durmstrang (nazwa szkoły! Nazwa szkoły nie brzmi rosyjsko!) jest w Bułgarii.
      Wy - że w Rosji. Albo Norwegii. Czy gdzie tam na północy.
      Rowling nie napisała, gdzie Durmstrang się znajduję, więc teorii można mieć wiele.

      Teorię podpierającą się na Romanowowach (Holstein-Gottorp, zapamiętajmy) zbijam - krajem nie zawsze rządzi dynastia, która z kraju pochodzi (vide Grecja w początku XX wieku). Prawda, słowiański światek jest wymieszany. Toć napisałam, że Bałkan pod wpływem rosyjskim był sporym.
      Transfery - ja nie mówię o drużynach ligowych, ja mówię o drużynach narodowych, tam do gry trzeba mieć obywatelstwo. A taki Wiktor - będąc uczniem - miałby utrudnione życie grając w drużynie bułgarskiej (treningi i te sprawy), a ucząc się na syberyjskim wygwizdowie powiedzmy.
      Ale ja chyba jestem zbyt praktyczna, to magiczny świat.

      A poza tym, napiszę po raz chyba setny - ja się nie czepiam kanonu, to autorka bloga napisała, że Durmstrang znajduje się w Bułgarii.

      Usuń
    13. Zanim odniosę się do oceny bloga, skomentuję wpierw tę dyskusję. Ktoś tu opierał się na Harry Potter wiki. Cytuję więc ją: "Nie znamy dokładnej jego [Durmstrangu] lokalizacji. Futra [..] wskazuje na Syberię."
      Nie znamy lokalizacji, bo Rowling nie powiedziała wprost, gdzie zamek się znajduje, a owiała jego położenie tajemnicą. Jedyne co, tłumaczyła, iż panują tam piekielnie zimne temperatury. A mi w pamięci zapisał się Igor Karkarow, który w czwartej części, słysząc, jak Krum opowiada Hermionie o zamku, upomniał go, żeby ten się opamiętał, żeby nikt, kto nie jest powiązany z Durmstangiem nie wiedział, gdzie on się znajduje. Teraz nie pamiętam dokładnie tych słów, a i książki nie posiadam, więc nie przytoczę dokładnie słowo w słowo tego fragmentu.
      To właśnie ta reakcja Igora dała mi do myślenia z zamkiem. Rowling pisząca, że wszyscy noszą futra, Igor pilnujący, aby nikt się nie dowiedział, gdzie jest zamek. Mogę to uznać za swoistą inspirację. Poza tym wciąż należy pamiętać, że Wiktor był Bułgarem. Okey, mógł przecież chodzić do szkoły w innym kraju, dużo takich przypadków było w samym Hogwarcie (np. Cho Chang czy Seamus Finningan), jednak grał w qudditcha w drużynie narodowej i, tak jak wspomniał Broz-Tito, raczej trudno byłoby docierać na treningi.
      Osobiście myślę, że umiejscowienie Durmstrangu, przy tak małej konkretnej ilości informacji o tej szkole ze strony Rowling, jest indywidualną sprawą każdego autora piszącego ff potterowskie. Wystarczy po prostu, że potrafi się swój tok rozumowania dobrze wyjaśnić. Ja, nieskromnie mówiąc, uważam, że ten szczegół objaśniłam dobrze i chyba nie mam nic sobie do zarzucenia. Durmstrang miał być owiany tajemnicą - jest nią dostatecznie. Wszyscy zagraniczni w świecie magii myślą, że jest na Syberii, a tak naprawdę znajduje się on w gorącej Bułgarii.
      Pozdrawiam,
      Leszczyna

      Usuń
  2. Borys może akurat zostać Borysem, w historiach wszelakich Bułgarii czy Słowian Południowych tak jest, więc nie ma co się czepiać. A Georgij to Georgi. Slawistyka rządzi. A ocena mi się podobała, panie marszałku. Pozdrav ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, mógłby zostać, ale w historiach często są spolszczenia, więc wolę Boris. Poza tym, znam dwóch Borisów właśnie :D
      O, Georgi, właśnie, Georgi, to mi jeszcze uciekło.

      Slawistyka rządzi, w istocie! :)

      Pozdrav!

      Usuń
  3. A można pozbyć się automatyczne włączania piosenek? : c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, dołączam do prośby! Poza tym ten player powoduje, że nie przenosi się bezpośrednio do komentarzy i trzeba przewijać. Smuteczek. :(

      Usuń
    2. Ja również podpisuję się pod prośbą i przy okazji poproszę o przeniesienie mojego bloga z wolnej kolejki do Mukudori. Z góry dziękuję i pozdrawiam [http://biblioteka-wyobrazni.blogspot.co.uk/]

      Usuń
    3. Mnie jakoś nie przenosi bezpośrednio do komentarzy :O U mnie wszystko jest normalnie :P Ale ok, wyłączę aut. odtwarzanie :)

      Usuń
  4. Jak zwykle świetna ocena. A ten pomysł z gifami...
    Co do playera najlepiej Nicki Minaj - Starships, Pound The Alarm, Va Va Boom, Your Love, Beauty And The Beat (JB i Nicki Minaj), Will.I.Am - This Is Love, Far East Movment - Turn Up The Love, LMFAO - Yes, Sorry For Party Rocking, Party Rock Athem, Sexy And I Know It, Champange Showers, PSY - Gangam Style oraz DEV - Killer.
    Dziękuję za uwagę

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej!
    Na samym początku chciałabym bardzo podziękować za ocenę mojego bloga! Ale po kolei:
    Nazwiska Durmstrangczyków (moja znajoma upierała się, że imiona które mi podała są bułgarskie, a potem już mi zaczęto wypominać, że są rosyjskie. Głupia ja nie sprawdziłam, mój błąd, przepraszam), sknociłam, zepsułam, zniszczyłam, i… zmodyfikuję je wszystkie w najbliższym czasie. A w szczególności tego nieszczęsnego Freya, chociaż jego to trzeba będzie całkowicie zmienić, bo zmodyfikować się raczej nie da.
    Marybeth ma celowo angielskie imię, będzie to wytłumaczone w następnych rozdziałach. Wynikać to będzie z przeszłości Kruma (tak, wiem, popisałam się arcyoryginalnością, nadając córce Kruma imię nawiązujące do jego przeszłości, ale taki miałam plan i cóż…).
    Kojarzysz namiot Weasleyów (czy raczej namiot, który pan Weasley pożyczył od kogoś tam) z czwartej części? Z zewnątrz był to mały, zwykły namiot. Wewnątrz – mieszkanie z wszelkimi wygodami. Dlatego też uważam, że to całkiem normalne, aby Durmstrang był większy wewnątrz niż na zewnątrz. A że to placówka elitarna, która ma zachęcić czystokrwiste rodziny do wysyłania tu swoich dzieci – każdy ma swoją prywatną sypialnię.
    U mnie w opowiadaniu Harry jest już na emeryturze aurorskiej, na której został tymczasowym dyrektorem Hogwartu ;) Więc marzeń go nie pozbawiłam ^ ^
    Temperatura nie była dla mugoli, tylko dla innych czarodziei, tych zagranicznych. Ażeby Dumrstrang był zawsze szkołą okrytą tajemnicą i nikt dokładnie nie wiedział, gdzie się ona znajduje.
    Dokładnie, niespełnione ambicje to zbyt mało, aby stać się takim potworem. Oczywiście, będzie to bardziej wytłumaczone, jednak nie śpieszy mi się z tym, ponieważ to by było chyba za łatwe, gdyby Mary od razu się dowiedziała, dlaczego jest traktowana tak, a nie inaczej.
    O, o, o! Dziękuję za znalezienie takiego szczegółu (otwarcie drzwi)! Z przyjemnością zaraz to poprawię, musiało mi w praniu umknąć ;D
    "I próbuje mnie powoli oswajać z myślą, że, czy tego chcę, czy nie, i tak w nim wystąpię i tak" – w sumie to powtórzenie zostało wykonane celowo. Ale nie pasuje, tak? Jeśli nie, to się usunie ;)
    " Śmiejąc się z ich zgodności, spojrzałam na nich zażenowana." - "zażenowany" znaczy tyle, co zawstydzony, zakłopotany, onieśmielony. Nie rozumiem użycia tego słowa w tym kontekście. -> według Wikipedii: „rodzaj silnej, subiektywnej emocji podobnej do wstydu z tą różnicą że odczuwana jest w momencie niestosownego zachowania lub wypowiedzenia niestosownych słów przez drugą osobę, najczęściej przez kogoś po kim takiego zachowania nie należałoby się spodziewać, choć nie jest to konieczne. Np. niestosowny ubiór, wypowiadanie się na tematy, których w danym momencie należy unikać, złe przyjęcie dowcipu.” Czyli, według mnie, użyłam tego słowa prawidłowo ;)
    "(...) a ja chodziłam cały czas w czerwonej szacie do kostek i z dekoltem pod samą szyję"- no jak z dekoltem po szyję, to właściwie bez dekoltu. Można to jakoś lepiej określić, na pewno. -> z tego, co się orientuję, dekolt to nie tylko głębokie wcięcie, ale też ogólnie to zakończenie bluzki (nie wiem, jak to inaczej nazwać xD).
    A zakładka „bohaterowie” powstała, ponieważ po przeczytaniu całego opowiadania będzie można zauważyć, że fragmenty piosenek to taki charakter/historia danej postaci w paru wersach. No i przedstawiam, jak ja wyobrażam sobie dane postacie.
    Najbardziej ucieszyło mnie chyba to, że napisałaś, że mam całkiem niezły styl ;) Jakoś tak mi się miło zrobiło ^ ^
    W każdym razie, jeszcze raz dziękuję za wnikliwą ocenę! Teraz pozostaje mi tylko poprawić błędy i zapamiętać Twoje uwagi na przyszłość.
    Pozdrawiam,
    Leszczyna
    PS Uważasz, że powinnam wrzucić to objaśnienie temperatury w Durmstrangu wcześniej, czy w piątym rozdziale może być?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początek, w związku z komentarzem o umiejscowieniu Durmstrangu - jestem kobietą, ale to nic :D

      Nazwiska wymagają lekkiej korekty, jeśli jedziemy dalej z tą Bułgarią.
      Ależ ja ci nie zarzucam, że Durmstrang nie może być większy wewnątrz, ot takie skojarzenie z Doktorową TARDIS :D
      O Harry'm - nie napisałaś, że jest na emeryturze, więc automatycznie pomyślałam o tym, że mu zmieniłaś przeszłość
      Ja osobiście tę tajemniczą temperaturę wyjaśniłabym wcześniej, chociaż komuś postronnemu (nie slawiście) z tym klimatem może być pięknie wszystko jedno.
      Jeśli wszystkie moje wątpliwości w fabule zostaną wyjaśnione później - to chyba nawet zajrzę, żeby się wszystkiego dowiedzieć :)

      Pozdrav,
      BROZ-TITO

      Usuń
    2. jeny, jeny, jeny, jeny, jeny - przepraszam tam za tą moją pomyłkę ;) Literówka, ale nieszczęsna, bo zmienia czasownik ;) Przepraszam raz jeszcze!
      Jedziemy dalej z Bułgarią ;) Dlatego przysiądę do tego i to wszystko pozmieniam, aby po angielskich/rosyjskich formach nie było ani śladu ^ ^
      Wiem, wiem, też będę to o Harrym musiała nadrobić z opisaniem. Bo człowiek wie, że tak jest, i dla niego to tak oczywiste, że aż o tym zapomni napisać. I głupi oczekuje, że się wszyscy domyślą jego intencji.
      Przyznam szczerze, że ja nigdy podczas lektury Harry'ego Pottera nie zaczęłam głębiej analizować faktu, jakoby w Bułgarii miałoby się nosić futra itd. Szczerze mówiąc... byłabym nawet gotowa uznać, że są rejony, gdzie mroźnie rzeczywiście jest. Dopiero rok temu pojechałam do tego kraju i...
      No, wtedy zaczęłam się zastanawiać, o co chodziło Rowling, gdy wymyśliła Durmstrang ^ ^ W sumie to chyba te przemyślenia były dla mnie inspiracją do wymyślenia tła pisanego przeze mnie opowiadania xD
      Pozdrawiam,
      Leszczyna

      Usuń
  6. Mam pytanie. Czy jeśli jestem w kolejce od jakiegoś miesiąca, a nadal w kolejce jestem z tyłu to jeśli zakończę bloga przed otrzymaniem oceny, to ocenicie go czy nie? |
    Zgłosiłam go "za czasów" publikowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym oceniła, ale nie wiem u kogo jesteś, nie mogę odpowiedzieć za wszystkich.

      BROZ-TITO

      Usuń
  7. Broz-Tito, chciałabym zapytać, czy zaczęłaś już oceniać mojego bloga, czy jednak zdążę jeszcze zmienić szablon na nowy? Jeśli nie wyrazisz zgody, to oczywiście poczekam z tym do wystawiania oceny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam oceniać, już prawie skończyłam, więc proszę, nie zmieniaj.

      BROZ-TITO

      Usuń