052.Ocena Bloga Iin Uniform


Pardon, że długi czas się nie odzywałam, ale tak jakby studia wydaja mi się ważne. Teraz mam trochę czasu, więc zabieram się za ocenę bloga Coconut.
Od razu na wstępie ostrzegam, że jestem po seansie „Hobbita” i dopadło mnie coś, co Internet nazywa „Hot Dwarf Cognitive Dissonance”, ale na to cierpi podobno 99,9% kobiet, które „Hobbita” oglądały, więc pozwolę sobie zdominować dzisiejszą ocenę Hobbitowymi gifami.
Plus coś tam od BBC, jak zawsze.  Znając życie będzie to MacFadyen, bo się nie mogę odlepić od „Ripper Street”.
Wjazd do miasta 9/10
W adresie nam się radośnie literka „i” rozmnożyła, bo cóż znaczy „iin-uniform”? Jak rozumiem „in-uniform” wolne nie było. Cóż, istnieje jeszcze możliwość, że „iin” to skrót. Pomijając sensowność lub bezsensowność adresu, jest on krótki i właściwie łatwy do zapamiętania.
Belka to insza inszość, rzec można, wyższa poezja. „Bezsilność zbiera się w kąciku oka” – oszczędzę tu opowieści o tym, że to kojarzy mi się osławioną w świecie klasyczną, merysuistyczną kryształową łzą. Trzeba wam wiedzieć, że Broz-Tito w rozwoju się nie zatrzymała, bo chociaż utknęła gdzieś na etapie miłości absolutnej do skamandryckiego Tuwima, to i współczesne poetessy docenić umie. Chociaż pojęcia nie mam, jak belka łączy się z adresem.
Może treść  bloga odpowie mi na to pytanie.  Kolory bloga na pierwszy rzut oka stonowane, chociaż ponure.

Architektura 14/15
Szablon jest bardzo prosty, a to tygryski lubią najbardziej. Na nagłówku widzimy blondynkę odzianą li i jedynie w prześcieradło lub jakieś inne zwiewne tiule – Broz-Tito ślepa jest, raczcie wybaczyć. Generalnie chodzi o to, że pani na zdjęciu rozebrana jest od pasa w górę i spoziera przez okno. Jest poetycko i bardzo młodzieżowo. Dodatkowo zdjęcie nam się ładnie łączy z napisem, który głosi, iż „najciemniej jest tuż przed wschodem słońca”. Słowa te okazują się być  cytatem z Coelho – mam nadzieję, że masz to gdzieś zaznaczone, bo jak nie, Marszałkowa będzie zła. Nie kradnij.
Tło zewnętrzne to wzór jak ze starej tapety, natomiast tło wewnętrzne jest szare. Generalnie na blogu jest potwornie szaro. Przez to maleńka, biała czcionka tekstu głównego potwornie męczy oczy. Radziłabym ją odrobinę powiększyć, ułatwić życie czytelnikom.
Menu znajduje się na górze strony, ale masz też kolumnę boczną, która sobie tam tkwi bezczynnie – bez sensu jest ją zatem trzymać, skoro jest pusta, nie sądzisz?
Za te dwa drobne niedociągnięcia – mikroskopijną czcionkę i pustą kolumnę odejmuję jeden punkt.

Zwiedzanie 41/80
Jesteś wyjątkowo płodną pisarką, więc pozwolę sobie na elaborat na temat całości tekstu, nie będę rozdrabniać się na pojedyncze rozdziały, bo zajęłoby mi to wieczność – a tak, to i mnie, i tobie będzie wygodniej.
A)Historia 15 /30
Jeszcze nie zaczęłam czytać, a już się muszę przyczepić: justuj tekst. Tekst wyjustowany nie dość, że wygląda lepiej, to nawet lepiej się czyta.
O, kilka zdań prologu i druga uwaga: bohaterka tekstu w końcu nic nie widziała, czy jednak obraz rozmazywał się? Bo jak się rozmazywał, to jednak coś widziała. I, skoro była sparaliżowana (tak jakby nawet), to dlaczego nagle może się ruszać? Trochę to nielogiczne.
Och, didaskalia dla czytających ocenę: bohaterka została porwana.
Autorko, w rozdziale pierwszym czcionka jest jeszcze mniejsza, w dodatku dwukolorowa. Napraw to, proszę.
A w rozdziale drugim masz białe tło. W HTMLu wpisu trzeba zmienić background.
Nie wiem, mam takie jeszcze spostrzeżenie: porywacz bohaterki jest, jak sama piszesz, Arabem. Dlaczego zatem mam dziwnie wrażenie, że wszystkie opisywane przez ciebie stroje są charakterystyczne dla Indii?
Niby rzeczywiście pomarańcz i jasne kolory w najnowszych projektach się pojawiają, ale najnowsze projekty nie są tradycyjne. A na pewno nie zwężane w talii.
Masz problemy z opisami. Skupiasz się głównie na uczuciach Emmy, a z drugiej strony pozostawiasz świat wokół niej bez komentarza. Skaczesz od sceny do sceny bez ostrzeżenia – wiem, że chciałaś, by czytelnicy wiedzieli tyle, co bohaterka (czyli nic), ale fabuła na tym cierpi. Nie wiadomo kim jest Artan, kim jest Sahib i czy Emma ma być żoną pierwszego czy drugiego. Nie wiadomo też w jakim kraju jesteśmy, w jakim mieście i ile czasu.
O, w rozdziale siódmym znów ten problem z tłem. Przy okazji paskudnie się w tym rozdziale wyrażasz o Arabach, sugerując że – generalnie – nie są normalni. Moim zdaniem opowiadanie to nie miejsce na pisanie o swoich uprzedzeniach – nawet jeśli są przypadkowe i wkładasz je w usta bohaterki.
Ósmy rozdział też ma złe tło.
Och, to, że w krajach arabskich kobiety nie mają żadnych praw, to zupełna bujda. Oczywiście, są kraje, w których traktowane są źle, ale są też takie, w których już nikt nie myśli o kobietach jako podnóżkach dla wspaniałych mężów. W jakim kraju właściwie znalazła się nasza bohaterka?
O, a w dziewiątym rozdziale nagle okazuje się, że bohaterka jednak wie gdzie jest – w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – to dlaczego przez poprzednie osiem rozdziałów tak się troszczyła o aurę tajemniczości: „o Boże, co to za miejsce, gdzie ja jestem” i tak dalej?
W rozdziale dziesiątym zapomniałaś, że uczyniłaś swoją bohaterkę Kanadyjką. W Kanadzie stosuje się literowy system oceniania, nie liczbowy jak w Polsce.
Z rozdziału trzynastego zrobiłaś z Emmy wyjątkowo płytką osobę. W zasadzie to nagle przestało jej przeszkadzać, że została sprzedana (lub porwana, jak kto woli), bo przecież ma szafę pełną sukienek, na które wcześniej musiałaby wydać tysiące. Och, i jakieś ona miała ciężkie życie w Kanadzie! Och, musiała szukać świetnych ciuchów w second handach, och, miała przez trzy lata ten sam telefon!
To ja ze swoim, który to posiadam trzy i pół roku z pewnością, muszę czuć się potwornym dziadem. Może lepiej wybiorę się do MOPSu, bo brak świetnych, drogich kreacji i najnowszych gadżetów zakrawa na ubóstwo!
Serio, droga autorko, ile lat ma twoja bohaterka? Czternaście? Bo tak się zachowuje.
A co do rozdziału piętnastego, to chciałam ci powiedzieć, że po wypiciu kilku łyków drinka bohaterka nie ma prawa czuć jakiegokolwiek upojenia.
Tak szybko alkohol jednak nie działa. Aha, a drinka o nazwie „kamikaze” nie pije się po jednym kieliszku, tylko rozlewa do kilku (sześciu na przykład) i jedna osoba wypija te sześć kieliszków w szybkim tempie – a przynajmniej tak wyczytałam w Internecie, bo upijanie się na szybko to nie jest moja ulubiona rozrywka.
I oczywiście w tym samym rozdziale dowiadujemy się trochę więcej o drugiej dziewczynie w opowiadaniu, która tradycyjnie jest głupia, pusta i śmierdzi mokrym psem, więc nikt jej w zasadzie nie lubi,  bo musi być zupełnie inna od wspaniałej głównej bohaterki.
W rozdziale szesnastym znów psuje się czcionka. Zapanuj trochę nad tym blogiem, sprawdzaj po publikacji czy wszystko jest w porządku.
W rozdziale siedemnastym za to rozbroiłaś mnie twierdzeniem, że w krajach arabskich nie istnieje coś takiego jak policja, tylko coś na jej kształt. Ciągle się zastanawiam, gdzie znajdujesz takie informacje.
Rozdział dwudziesty trzeci zupełnie mnie rozbroił. Z jednej strony bohaterka cierpi, odczuwa ogromny ból, ale wystarczyło jedno spojrzenie na Artana, by zaczęła myśleć o tym, jaki z niego dobrze ubrany przystojniak. Takie zachowanie jest cokolwiek nienaturalne.
Na początku rozdziału dwudziestego czwartego wstrząsnął mną pusty śmiech. Na początku myślałam, że będzie ekspresowa ciąża, ale tu się bohaterkę oskarża o branie dragów. Jedna dawka narkotyków mogła jej zafundować co najwyżej niezbyt przyjemny trip, ale na pewno nie zniszczyć nerki, czy co ją tam pobolewa. A na podstawie badania USG nie da się stwierdzić zawartości czegokolwiek we krwi. Od tego są badania krwi właśnie. No, chyba że chcesz nam zasugerować, że Artan lub Sahib podtruwają heroinę od samego początku.
Co do rozdziału dwudziestego siódmego: absyntu nie popija się jak koniaku, bo jest niestrawny w czystej formie. Wystarczy zajrzeć na Wikipedię, na wszystkie figle wywinięte przez Lokiego! Jeszcze co do tego rozdziału, to żadnego TEGO momentu, jak to nazywasz, w zasadzie nie napisałaś, ale może to i lepiej. Sceny łóżkowe mało komu dobrze wychodzą.
Co do rozdziału dwudziestego dziewiątego:
Niby czego ofiarą jest Emma? Toć jej się tu podoba, ma drogie kreacje, mieszka w pięknym domu, a Artan do łóżka siłą jej nie ciągnął. Sama powiedziała, że już nie widzi siebie w Kanadzie, więc czemu znowu jest jakąś ofiarą?
PODSUMOWUJĄC
Styl masz mierny, ani dobry, ani zły, powiedziałabym: nijaki. Zasób słownictwa raczej niewielki. Nie posługujesz się też językiem literackim, a młodzieżowym. Rozdziały są krótkie i opierają się głównie na dialogach. Opisy szczątkowe, bardzo słabe. Na razie idziesz w ilość, nie w jakość. Dzieje się dużo, ale w zasadzie z braku opisów jedno wydarzenie nijak się ma do poprzedniego. Sposób konkretnego wysławiania się i opisy to dwie rzeczy, nad którymi powinnaś popracować. I czasem, nim zaczniesz pisać, dokonaj jakiegoś researchu, ominą cię takie głupie błędy jak te z alkoholem i narkotykami.
Skończyłam!
B)Do odrestaurowania 17/35
- ortografia 5/5
- zapis 4/5 – ze względu na brak wyjustowania
- język 2/5 – jak już napisałam w podsumowaniu: język raczej ubogi, czasem używasz słów w miejscach, w których znaleźć się nie powinny
- dialogi – 2/5 – często zapominasz o kropkach na końcu zdania, ale zasady zapisywania dialogów znasz mimo to. Niedbalstwo i tyle!
- przecinki 2/5
- inne błędy 2/5
A oto lista – radzę ją dobrze przeczytać, zastanowić się
Prolog:
"Słońce, ciepłe choć nie gorące grzało mi w twarz." - przecinki po "ciepłe" i "gorące"
"Zaciekawił ją całkiem niedawno, nowy kumpel jej koleżanki" - ta część po przecinku nie ma związku z poprzednią częścią zdania. Uciekło ci orzeczenie.
"(...) że wcale go prawie nie znała" - to w końcu prawie czy wcale?
Rozdział 1:
"Co jest..?" - właśnie, co jest? Gdzie się podziała trzecia kropka z wielokropka?
" Zarejestrowałam krzaczaste, czarne brwi, zarost i ciemną karnację, którą podkreślał idealnie uszyty czarny garnitur z bordowym krawatem.Jego głos był paraliżujący, niezwykle męski i głęboki,doskonale wpasujący się w jego aurę" - wyszło na to, że to krawat ma taki fajny głos.
"Był arabem" - "Arab" wielką literą, na bogów Valhalli!
"Cofnęłam się automatycznie w tył" - cóż, cofnąć się do przodu nie można
"Po co to byłam?!" - "tu"
"(...) a on widocznie nie zamierzał wytłumaczyć mi o co w tym wszystkim chodzi" - przecinek po "mi"
"(...) a twarz miałam ciężką" - to jakoś głupio brzmi. Ciężką można mieć głowę, a nie twarz.
"(...)ale za to z ciekawym kształtem półkola." - "o" nie "z"
"Była chwilę przed pięćdziesiątką" - jak można być "chwilę przed pięćdziesiątką"? Niefortunne sformułowanie
"Splótł dłonie opierając je na ladzie biurka i uważnie mi się przyglądał" - nie na "ladzie" tylko na "blacie"
Rozdział 2:
"Przymknął drzwi, a kiedy zobaczył jedną z kobiet powiedział coś po tym swoim języku" - "w" nie "po tym"
" powiedziała słysząc dzwonek telefonu" - przecinek przed "słysząc"
Rozdział 3:
"Przejrzałam się w wielkim lustrze i załamałam." - co załamała? Ręce? Się?
Rozdział 4:
"Byli naprawdę pochłonięci w tej gadce..." - "tą gadką" jeśli już. Zły przypadek.
Rozdział 5:
"Mama skazała mnie na życie z Dianah, a ona sprzedała mnie razem w ojcem" - "z ojcem". A poza tym to zdanie brzmi głupio, jakby sprzedała ją w pakiecie z jej ojcem. Taki dwupak.
Nie, teraz poważnie: lepiej tego ojca przenieść i postawić przy "Dianah"
Rozdział 6:
"Opuścił wzrok na kilka sekund i otworzył jedną z szuflad swojego ciężkiego, masywnego biurka i wyjął z niego czarną teczkę" - "z niej". Z szuflady - rodzaj żeński.
" (...) planowała swoją przyszłość z psychologią i wielkim domem na przedmieściach." - "wiązała" przyszłość z psychologią i... bo ja wiem? "marzyła o domu..."?
"Aż przeszła mnie gęsia skórka, której na szczęście ten ktoś nie zauważył. " - przejść, to może dreszcz. Gęsia skórka może się pojawić.
Rozdział 7:
"Rano, kiedy weszłam pod prysznic doszło do mnie co stało się wczoraj. " - przecinki po "prysznic" i "mnie"
"Jednego znałam, drugiego widziałam drugi raz w życiu, blondyn" - nie rozumiem tego zdania. Co tu robi to "blondyn"?
"Drugi odwrócony był plecami, ale odwrócił się widząc reakcje przyjaciela i szepnął cicho moje imię" - powtórzenie "odwrócić"
"- W porządku – cofnął się pół kroku – Chciałbym z Tobą porozmawiać, pójdziesz ze mną na górę?" - zapomniałaś o kropkach w tym dialogu
" Spokojnym krokiem usiadł obok" - a jak się siada krokiem? Bo to ciekawe
Rozdział 8:
" Tutaj było tak naturalnie, a jedno miejsce w głębi, to gdzie rosły kaktusy przypominało mi mój pokój w Kanadzie"-  brak przecinka po "kaktusy"
"Zawsze kiedy tam szłam mijałam basen." - brak przecinka po "szłam"
"wielu podobno nauczycieli nie miała ochoty bawić się w korepetycje dla…kobiety." - "nie miało"
Rozdział 9:
"Lekkie loki u dołu zawdzięczałam bardzo dobrej prostownicy, a tak właściwie skąd ona tutaj...?" - zrobić sobie loki prostownicą to jakaś wyższa szkoła jazdy. Nie chodziło przypadkiem o lokówkę?
"Weszłam jednak bez żadnych uszkodzeń fizycznych, ale sporym wypróżnieniem mózgu." - w tym zdaniu zabrało "z". Poza tym "wypróżnianie mózgu" brzmi trochę strasznie.
"Miałam na to kilka sekund, ale zarejestrowałam" - co zarejestrowała? Brakuje fragmentu zdania
"Usiedliśmy, mój towarzysz nie spuszczał ze mnie wzroku, szepnął coś kelnerowi, a on wziął butelkę wina ze stołu i rozlał ją do największych z kieliszków." - no chyba nie rozlał "butelki" tylko wino. Więc "je" nie "ją".
Rozdział 10:
"Z początku sprawiał wrażenie nie przystępnego indywidualisty..." - "nieprzystępnego"
"Byłam jedynie trochę zmęczona całą tą sytuacją i ciągłymi sytuacjami, które tak strasznie mnie dziwiły." - powtórzenie. Plus nie do końca wiem, o co chodzi w tym zdaniu.
"Tą, którą włożyłam na kolacje z Artanem i… Moje buty! " - "tę"
Rozdział 11:
"Miał minę zaskoczonego tylko na dosłownie kilka sekund..." - "zaskoczoną minę"
"I nie miałam pojęcia dlaczego" - przecinek po "pojęcia"
Rozdział 12:
"(...)zabrałyśmy z barku trochę rozpoczętego wina..." - "napoczętego" jeśli już, ale i to źle brzmi. Napisałabym po prostu, że wypiłyście trochę wina.
"Dobrze, że temu Głupkowi udało się cię rozśmieszyć " - małą literą to "głupkowi", po co tu wielka litera?
"Sukienka nie miała ramion" - "ramiączek" jeśli już
"(...)a mężczyzna zapinał guzik koszuli w miejscu nadgarstka" - to się nazywa mankiet.
Rozdział 13:
"odpowiedział z uśmiechem, co odwzajemniłam delikatnie, wciąż trochę nie w humorze." - "który odwzajemniłam"
"Widziałam stąd zgiełk jaki był na dole" - zgiełku, na Wszechojca, widzieć nie można. Zgiełk można słyszeć.
"(...) w bardzo ciemnozielonej..." - samo "ciemnozielonej" brzmi lepiej.
"Przerażająca władczość, kątem oka spojrzałam za siebie, za nami na tym balkonie była jeszcze tylko starsza kobieta z dobrotliwym uśmiechem przyklejonym do twarzy." - przerażająca władczość co? Uciekł ci fragment zdania chyba
"Nie wiedziałam, co robić, czułam jak po czole spływa mi wymyślona kropla potu..." - to w końcu czuła ten pot spływający jej po czole, czy tak jej się tylko zdawało?
"(...)jego dłoń zsunęła się na moje odkryte plecy gdzieś na wysokości połowy." - połowy czego? Nie rozumiem.
Rozdział 14:
"Przeszłam tych kilka kroków zupełnie zdezorientowana, ale posłuszna. Usiadłam na środku największej z kanap i bez przerwy na niego patrzyłam.
Przyłączył się." - przyłączył się do patrzenia na siebie? A to ci osobliwość
"(...)wziąć którąś z tysiąca książek leżących spokojnie na dwóch ogromnych regałach. Mogłam spokojnie zaplanować sobie..." - powtórzenie "spokojnie"
"Srebrna barierka wokół i trzy większe ławy, a wokół kilka skórzanych kanap" - wokół czego?
"Błękitne oczy lekko przymrużył, zauważyłam to kiedy już podeszliśmy" - przecinek po "to"
"Założyłam nogę na nogę, poprawiając ramiączka jeden z pięciu znalezionych w szafie topów" - "jednego"
"(...) kobieta położyła przede mną jasnozielonego drinka, a reszta dostała po piwie." - "postawiła" raczej
Rozdział 15:
"- Summitha od pewnego czasu zaczęła bawić się w pozowanie. - mówił dalej obojętnie.
- Jest modelką? - nie wiedziałam dlaczego, ale poczułam lekkie uczucie zazdrości." - bez przecinka po "pozowanie", za to wielką literą "nie"
"Ta muzyka mnie do tego zachęcała, nawet jeśli była to zwyczajna, klubowa kupa. " - nie rozumiem tego zdania.
"Małżeństwo cię do tego nie uprawni" - raczej "małżeństwo ci tego nie umożliwi"
Rozdział 16:
."Kiedy już powoli się przystosowywałam, kiedy stwierdziłam, że może być tylko lepiej on wychodzi z taką informacją..." - gdzie wychodzi? To słowo tu nie pasuje, źle to brzmi
"Nie głośno, ale intensywnie. Na tyle, że dłonie zaledwie po minucie miałam całkiem mokre." - płakała dłońmi?
Nie, po prostu zaplątałaś się w tym krótkim opisie
Rozdział 17:
"Przeszłam tych kilka kroków i schyliłam się po niego, zawiązując jego końce w okolicach piersi." - po kogo? Orzeczenie ci uciekło.
"odparłam niechętnie i usiadłam na miejsce tuż obok niego, które mi wskazywał." - "miejscu", zły przypadek
"Położyłam dłoń na jego, chcąc ją delikatnie odsunąć od swojej twarzy, ale nie pozwolił mi na to." - na jego czym?
" że moje skóra w tych miejscach na długo pozostanie czerwona" - "moja"
Rozdział 18:
" Kiedy jedna łza już spływała po gładkim policzku, cała twarzy była mokra." - "twarz"
"(...)a ojciec po wypadku doznał ślepoty."
 Nie można "doznać" ślepoty. Można oślepnąć, a jeszcze ładniej, stracić wzrok. Po prostu.
Rozdział 19:
"O ciebie - odpowiedział obojętnie upijając kilka łyków soku - Wiesz o wszystkim? - zapytał, choć odpowiedź była mu dobrze znana - Wiesz o wszystkim." - zabrakło kropki po "znana"
"Westchnęłam ciężko, a kiedy już otwierałam usta, żeby coś powiedzieć Summitha trzasnęła drzwiami schowanymi za masywnymi schodami." - przecinek po "powiedzieć"
Rozdział 20:
"Kiedy przystanęłam przy drzwiach gabinetu Artana wzięłam kilka głębszych wdechów i nie pukając weszłam do środka po cichu." - przecinki po "Artana" i "pukając"
"Podeszłam jeszcze rok bliżej" - "krok". A właściwie "o krok"
"Rozejrzałam się po wszystkich stolikach, aż w końcu natrafiłam wzrokiem na gapiącą się wraz z jakimś chłopaczkiem bezczelnie w tę stronę Summithę." - styl. Nic nie można zrozumieć z tego zdania.
Rozdział 21:
"chwycił duży kufel do tej pory leżący tuż przede mną i upił z niego kilka sporych łyków." - "stojący" raczej
Rozdział 22:
"Sahib coś tam gadał po swoim języku" - "w" nie "po"
"Wstyd się przyznać, ale nie miałam pojęcia gdzie on w domu się znajduje a byłam to już kilka tygodni" - "tu" nie "to"
"Gorący prysznic mnie uspokoił, a kiedy tylko moja noga ułożyła się na kafelkach znowu się zaczęło." - nie rozumiem tego zdania. Urwała sobie nogę i położyła ją na kafelkach? Miała samobieżną, trzecią nogę, która układała się na kafelkach? Bo tak to brzmi
Rozdział 23:
"Usiadłam nadal naga na dnie prysznica" - gdzie prysznic ma dno? Toż to czynność jest. Z pewnością miałaś na myśli brodzik.
"Od razu odwzajemniłam ten gest oceniając w myślach..." - przecinek po "gest"
Rozdział 24:
"W twojej historii medycznej nie ma żadnej wzmianki o użyciu przez jakąkolwiek służbę zdrowia, którejś z tych substancji," - "którejś z tych substancji" po "użyciu" a nie tu.
"że znowu po raz kolejny coś udało mi się porządnie spieprzyć." - jak "znowu" to wiadomo, że "po raz kolejny", więc albo jedno, albo drugie
"Słyszałam tę kłótnie będąc nawet piętro wyżej." - "kłótnię"
"Ciekawe czy Tina, jej przyjaciółka właśnie siedzi nad stertą książek jak to obie miały w zwyczaju i nadganiała materiał, kiedy całe popołudnia zabierały jej treningi." - pomieszanie czasów
"Nie odpowiedziałam. Utkwiłam w nim zmęczony wzrok i pozwoliłam mówić dalej, a raczej tłumaczyć się ze swojego błędu jak zdążyłam się domyśleć. Był zestresowany, nie wiedział od czego powinien zacząć. Kręcił się po jej pokoju dobre dziesięć minut zanim odważył się odezwać. Byłam cierpliwa."  - pomieszanie narracji. Raz pierwszo- raz trzecioosobowa
"Nie wiedzieć czemu to we mnie uderzyło... Patrzyli na mnie jak na coś co można kupić i przeznaczyć" - na co? do czego przeznaczyć? Uciekł fragment zdania
"Sahib podniósł z łóżka kopertę i otworzywszy ją wyraz jego twarzy pogłębił się w jeszcze większym zdenerwowaniu" - jak się pogłębia wyraz twarzy? To bez sensu
"Żaden z nich nie ruszył się z miejsca. Oboje milczeli." - i w trakcie tego stania jeden zmienił płeć. Bo jeśli nie, to powinno być "obaj"
" Tę atmosferę, która wypełniała pokój można by spokojnie kroić nożem..." - przecinek po "pokój"
Rozdział 26:
"Patrzył po prostu na mnie nic nie ukazując." - "ukazując" to nie to samo co "pokazując coś po sobie", na gniew Wszechojca!
"Skrępowałam się." - to znaczy zacisnęła sobie sznur na nadgarstkach i kostkach? Bo inaczej nie można. Chociaż pewnie chodziło ci o to, że bohaterka POCZUŁA się SKRĘPOWANA
"Sahib musisz wiedzieć" - przecinek po "Sahib"
" Rozumiesz o co mi chodzi? " - przecinek po "rozumiesz"
"(...) podgłośniłam telewizor tak" - "podgłosiłam". I nie tyle telewizor, co dźwięk
Rozdział 27:
"szepnęłam, starając się mówić mu prosto d ucha" - "do"
"Nie lubiłam jej, bo ograniczała moje kroki, zdecydowanie niewygodne." - te kroki były niewygodne?
"Kiedy zaczęłam przymykać oczy nagle wkroczył do naszej chwili dzwonek telefonu. " - Dzwonek. Wkroczył. Bez poetyzowania, droga autorko, to zdanie brzmi źle
Rozdział 28:
"Położył dłoń na moim biodrze, a ja swoje na męskim karku." - khem... Na swoim męskim karku, jak mam rozumieć?
" Głowa w skroniach mi pulsowała" - chyba krew, nie głowa.
"(...) układając głowę gdzieś na jego prawej piersi" - jak rozumiem, Artan ma biust. Kolejna osobliwość.
"Swoją drogą naprawdę sporo tutaj urosły. Spływały gdzieś do okolic środka kręgosłupa." - to brzmi, jakby te włosy jej wyrastały z kręgosłupa...
"Jakoś nie potrafię sobie już tego jakoś no nie wiem... " - przecinek po "jakoś"
Rozdział 29:
"(...) że wie co dzieje się między mną, a jego wujem " - przecinek po "wie". I zbędny przecinek przed "a"
"(...)cały dom zrozumiałam co się stało. - przecinek przed "co"
"Ubrałam sweter i wyszłam z pokoju." - ubrać to można siebie. Sweter czy inne części garderoby można na siebie ZAŁOŻYĆ
Rozdział 30:
"Przyszłam ci powiedzieć, że nie spałam z tobą w celu osiągnięcia jakiś chorych planów." - celów, nie planów
" I chociaż Artan całą drogę coś mówił ja myślałam tylko dokąd w końcu jedziemy." - przecinek po "mówił"
C)Widok z lotu ptaka 7/10
- pomysłowość autora 4/5
Pomysł rzeczywiście miałaś ciekawy, ale wykonanie jest kiepskie. Część pomysłów za to kojarzy mi się z groszowymi powieściami i filmami dla nastolatek – ot, chociażby zemsta „tej złej” czy  romantyczny wieczór na plaży
- ogólny pomysł na opowiadanie 3/5
Trochę logika leży w twoim opowiadaniu. Bo z rodziny Emmy zrobiłaś bezdusznych dziadów i przez trzydzieści bitych rozdziałów nie potrafiłaś tego nijak wytłumaczyć. Tajemniczość też diabli wzięli, bo w jednym rozdziale bohaterka nie wiedziała, gdzie się znajduje, a w drugim już wiedziała. Wiedziała też, po co ją tu przywieźli, a mimo to nie próbowała ani razu uciekać, mimo że nie godziła się ze swoim losem.
D)Ważne osobistości 2/5
Rodzina Emmy istnieje tylko jako zapisane imiona. Artan i Sahib potwornie do siebie podobni, właściwie dosyć płascy i bezbarwni. Płochliwi i strzelający fochy jak rozpieszczone nastolatki. O Chrisie jestem w stanie powiedzieć jedynie to, że lubi żartować i jest imprezowiczem. Sama bohaterka płaska jak naleśnik, mamejowata i płaczliwa. Sama nie wie, czego chce, ale w zasadzie można ją kupić  kilkoma ładnymi sukienkami.

Zabytki 7/10
Zanim przeczytasz– czyli informacja, że przeniosłaś się z Onetu. Chyba nic to nie zmieniło, nie przeczytałam tego przed rozpoczęciem lektury twojego opowiadania. Zbędna zakładka
Rozdziały – niepełna lista rozdziałów. Nie wiem, po co ci zakładka, skoro masz archiwum
Autorka  - a, to akurat ciekawy pomysł na opisanie siebie
Linki – pogrupowane, nie ma się do czego przyczepić
Kontakt – tego maila to jednak można było podać pod swoim opisem. Po co zaraz tworzyć podstronę?
Poznaj bohaterów – dopiero się tworzy

Ostatnie zdjęcie 0/5
Tym razem nie ma szans na żadne dodatkowe punkty.

71/120 – miasto jak każde inne, czyli dostateczny
Nic dodać, nic ująć, więc zabieram zabawki i znikam, sesja sama się nie zda.

7 komentarzy:

  1. Taka dobra ocena, takie świetne gify, a tu ani pół doceniacza włożonej w powyższą ocenę pracy? Nieładnie.
    Chociaż wbrew temu, co powiedziałaś, Broz-Tito, Hobbit nie zdominował ocenowych gifów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś zmieniła mi się koncepcja w połowie pracy, bo się okazało, że Majestic Thorin Dębowa Tarcza nijak się ma do treści. Zachowałam go sobie na później :)

      Ja ciągle czekam na odzew autorki, chciałabym wiedzieć, że przeczytała przynajmniej listę błędów.

      Usuń
    2. Fuuuuu, nie z tego nicku, co trzeba. Pisała Broz-Tito jakby co :)

      Usuń
  2. Przeczytała, spokojnie. Po prostu nie było jej w domu, jedyne na co miała czas to wstawianie rozdziałów. Ocenę przeczytałam dwa dni po opublikowaniu.
    Cóż mogę powiedzieć.
    Uderzyło we mnie najbardziej stwierdzenie, że męska część moich bohaterów jest taka sama i płaska, ale chylę głowę i ze złością na siebie potwierdzam twoje słowa. Od początku jednak.
    Wjazd do miasta
    Jakbyś zgadła. "Iin" z racji tego, że pojedyncze "i" było zajęte, a ja byłam zdesperowana, bo Onet serwował mi raczej średnio miłe niespodzianki.
    Już tłumaczę co autor miał na myśli serwując takie połączenie. :)
    Zwrot "w mundurze" kojarzy mi się z jakimiś ograniczeniami, jakby niewolnictwem systemu czy innej z góry zaplanowanej przyszłości danego bohatera. "Bezsilność" w cytacie nawiązuje własnie do bezradności Emmy wobec całej tej sytuacji. Tak mi się wymyśliło.

    Architektura.
    Kolumna boczna... Wiesz, że nawet wcześniej nie zwróciłam na nią uwagi? Faktycznie jest bezsensowna, pewnie nie usunęłam jej po przemeblowaniu na blogu i nauczyłam się ignorować. Szarość, bo po prostu lubię ten kolor. Takie tam egoistyczne podejście.

    Zwiedzanie.
    Justowanie... Wiem, że tak być powinno, ale denerwują mnie te bycze spacje.
    Co do dwukolorowych rozdziałów/mniejszych czy większych. Hmm... Jestem kompletnie zielona jeśli chodzi o całe te kody HTML, dajcie mi stary Onet, a uratuje wszystko!
    Co do wieku bohaterki... Mało się pomyliłaś. Jest szesnastolatką.

    Moich głupich błędów pozwolę sobie nie skomentować :P
    ale dzięki za wytknięcie.

    Do odrestaurowania.
    O jeeeeeeeeeeeej. Nie chcę marnować twojej pracy więc w weekend wszystkim się zajmę.

    Resztę pominę, bo nie uważam, że trzeba komentować. Przejdę od razu do Ważnych Osobistości.
    Naprawdę w taki sposób odebrałaś Emmę? Jako lalkę, którą można przekupić ciuchami? Cóż. Pierwsza sprawa. Jest nastolatką, załamaną, niemogącą pogodzić się z własnym losem, więc czepia się wszystkiego. Po prostu stara się szukać jakichkolwiek plusów.
    Nie oskarżam cię o błędną interpretację, bo wierze, że z nas dwóch to twoje doświadczenie bije moje na głowę, ale miejmy nadzieję, że jeszcze sporo przede mną.

    Dziękuję za ocenę i poświęcony czas. Naprawdę doceniam. Postaram się wziąć porady do siebie i nie popełniać więcej podobnych błędów. Z oceny jestem zadowolona, momentami mnie rozśmieszałaś, a gify tylko pomogły mi dojrzeć moje niedopatrzenia i użycie niesprawdzonych informacji. Miłego wieczoru, pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odpowiedź. Jedyne, co mam do napisania w odpowiedzi na twój komentarz to właściwie... Tak, tak właśnie odebrałam Emmę: jest mamejowata. Ja na jej miejscu myślałabym o ucieczce (w końcu nie zna tych ludzi!), ale ona tylko pożera owocki, przegląda gazetki i planuje, co jutro na siebie włoży. Zdarza się, że myśli o domu, ale w dziwnym kontekście (to wspomnienie o second handach i telefonie mnie prawdziwie wpieniło) - to mi się wydaje psychologicznie kulawe, ale w zasadzie nie opisałaś jej życia przed porwaniem, więc kto wie, może rzeczywiście w Emiratach jej lepiej, bo ją ciotka kablem od żelazka prała? Widzisz, leży u ciebie nieco background, bo za mało wspominasz o tym, co się działo przed porwaniem, co daje spłaszczony, a nawet wypaczony obraz. Ja nie wątpię, że ty znasz historię swojej bohaterki, ale musisz popracować nad tym, jak ją opowiadasz.

      Usuń
  3. Ohh...odwiedziłam Twojego bloga pierwszy raz :) Myślę, że takie podpowiedzi i uwagi są bardzo przydatne ;P
    Ale jednym słowem : POJAZD NA CAŁEGO
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dobrze, ale źle, jak mam rozumieć?

      Usuń