064.Ocena bloga Terapia eksperymentalna


Witam znowu, tym razem już wakacyjnie dla wszystkich. Pierwsza ocena w nowej, herbacianej odsłonie. Przyznam też, że pobiłam mój osobisty rekord. Ocena w Wordzie ma ponad 8 stron. Koniec gadania, tekst i tak już jest długi. Zaczynamy mówić o blogu Skyle.

Sposób podania 7/10
Adres wprowadza mnie dobrze w mroczny klimat, dwa polskie słowa bez żadnych „ogonków”, oddzielone myślnikiem są widoczne i proste do zapamiętania dla odwiedzających blogerów. Kiedy weszłam na Twojego bloga po raz pierwszy aż ciarki mi przebiegły po plecach, a to za sprawą tej gapiącej się na mnie dziewczynki. Co gorsza, przewijam na dół, a ona nie znika! Słowo na belce jest prawie powtórzeniem adresu, podobnie jak słowa na nagłówku. Już wiem, że to terapia, nie trzeba tego powtarzać tyle razy. Do tego pisane dużymi literami. Jestem zasadniczą przeciwniczką Caps Locka, gdyż nie lubię gdyż ktoś krzyczy, a po drugie – względy artystyczne. Na belce proponuje jakiś ładny cytat, oczywiście z autorem, pasujący klimatem do opowiadania. Być może, gdy je przeczytam, przyjdzie mi coś do głowy. Nie ma więc czasu do stracenia! Chociaż bardziej jestem przerażona wizytą w mieście, niż zachęcona do dalszej eksploracji to mimo wszystko intryguje mnie ten mroczny klimat. Przygodę czas zacząć!

Wygląd filiżanki <nie wliczane do ogólnej oceny>
Jak wspominałam wyżej, dziewczyna bardziej mnie przeraża niż intryguje.  Już widzę jak będzie mnie rozpraszać podczas czytania. Podziwiam jednak szabloniarkę (bo widzę, że szablon pobrany z nieśmiertelnych Zaczarowanych szablonów), bo wygląda na skomplikowany do zrobienia. Zupełnie nie podoba mi się pomysł z dwoma różnymi napisami i to na sobie. Domyślam się, że czasem ciężko jest dobrać szablon, który sprosta naszym oczekiwaniom, ale zawsze można zamówić. Twój tekst na nagłówku zupełnie nie pasuje mi do konwencji szablonu, w dodatku ta czcionka... Nie wiem dlaczego podstrony są tak zbite, masz miejsce, więc spokojnie można je ustawić w linii poziomej, będzie przejrzyściej. Patrząc na samą treść, już wiem, że będę płacić bólem oczu po obcowaniu z Twoim blogiem. Czcionka jest dość duża, dobrze, ale ten styl. Jak pisana na starej maszynie. Proszę, zmień ją, jeśli masz na uwadze dobro czytelnika. Ostatnia rzecz, która mnie razi to, przepraszam za wyrażenie, wypinający się tyłek na pierwszym planie nagłówka. Ładny, nie przeczę, ale zupełnie mi nie pasuję. Szablon nie jest brzydki, jednak na Twoim miejscu zamówiłabym taki, który byłby tylko dla Ciebie, tj. z Twoim cytatem, bez zgrabnej pupy i z lepszą czcionką. I może odrobina koloru, co?
Edit: dopiero po napisaniu tej części, zwróciłam uwagę, że prosiłaś o zignorowanie szablonu. Rady Ci zostawię, ale ten punkt zostanie pominięty w ogólnej ocenie.

Degustacja 55/80
a)      Smak 22/30
„Czy jeśli zniszczę świat to, czy też zapomnę”
Przyznam szczerze, że nic nie zrozumiałam z tego rozdziału. Nie wiem co to za świat, nie znam bohaterów. Zostałam wrzucona w sam środek akcji i się pogubiłam. Główną rolą pierwszego rozdziału/prologu jest zaintrygowanie czytelnika. Nie do końca Ci się ta sztuka udała. Boję się, że w kolejnych rozdziałach też będzie chaos. Literki zamiast normalnych imion postaci też nie pomagają. Zamąciłaś do tego stopnia, że nie jestem w stanie powiedzieć ile lat ma T, chociaż było kilka odnośników do jego wieku. Co to za wojsko, jaki komputer, czemu przetrzymywali gdzieś sześciolatka. Za dużo pytań. Liczę na to, że chciałaś z hukiem wprowadzić czytelnika w wir akcji, ale w następnych rozdziałach wszystko powoli zacznie się wyjaśniać.

„I – nikt nie mówi mi prawdy. I co z tego?”
Przeliczyłam się. Nadal jestem w środku akcji, tym razem z innymi bohaterami. Narracja teraz jest pierwszoosobowa, do tego mówi jakaś dziewczyna. Chaos. Wprowadzasz dużą ilość bohaterów, tylko po to, żeby zaraz ich zabić. Nie do końca zrozumiałam dlaczego pociąg wybuchł. Ktoś wysadził bombę, papieros był zapalnikiem czy co? Chociaż większą zagadką pozostaje fakt, że chłop wypadający z pociągu umarł, a dziewczyna, wcześniej jeszcze ogłuszona wcale nie. To, że ona miała bardziej miękkie lądowanie, nie ma nic do rzeczy, i tak powinna zginąć. Magia. Podobnie jak niebieskie liście, ba narkotyczne niebieskie liście. Zobaczymy gdzie nas doprowadzą.

„II – uzależniona od oddechu”
Ten rozdział mi się podobał. Co prawda, jest króciutki, ale ma w sobie tą nić, która zaciekawia. Trochę mniej akcji, trochę więcej odpowiedzi i opisów. Trochę zdominowany przez niebieskie liście (sic!), ale dobrze pokazałaś, że są one uzależniające. Pomysł wzięcia dziewczyny za X (wywnioskowałam, że to jakaś szycha) też w porządku. Więcej takich rozdziałów poproszę.

„III – krwawe karty”
Zaintrygowałaś mnie tym rozdziałem. Teoretycznie miła rozmowa między porwaną, a „specjalistką od jeńców wojennych” (swoją drogą piękna nazwa na tego typu pozycję). Uparta Karo wciąż bierze ją za X, chociaż ta (głupia, przecież powinni ją przez to od razu zabić) się wypiera. Nie spodobał mi się pomysł z tymi oczami. Między niebieskimi a turkusowymi nie ma aż tak wielkiej różnicy i nie rozumiem bulwersu N. Gdyby miała brązowe to mogłaby się kłócić, ale tak? Do tego ten znajomy X... Brzmi podejrzanie, niby własnej koleżanki nie mógł rozpoznać? I teraz już nie chodzi tylko o oczy, ale i rysy twarzy, postawę... Zapowiada się ciekawie, zaczynam powoli wnikać w ten świat.

„IV-wariactwo lotosu”
Tortur lub czegoś co je przypomina ciąg dalszy. Kolejny krótki rozdzialik, który jest kontynuacją poprzedniego. Pojawia się Y zdrajca, łamie bohaterce nos, a ona nic nie czuje. Świetne leki przeciwbólowe, sama z chęcią bym zażyła czasem. Karo nastawia wyżej wymienioną część ciała, by chwilę później znów biedną dziewczynę tam uderzyć. Logika? Hmm, może chcą jej sproszkować ten nos? Mało opisów, za to akcja jest dynamiczna, więc się nie czepiam. Tylko tytuł mi nie pasuje. Żadnego kwiatka w rozdziale nie było. I jeszcze jedno – co ten fragment twórczości Marii Peszek robił w środku akcji? Zupełnie mi tam nie pasował.

„V –Walka z cieniem”
„Ktokolwiek w przeciągu dziesięciu mil nie słyszy?” – drugie zdanie, a ja już nie zrozumiałam. Chyba, że ironia. Ale ja i tak ten „przeciąg” bym zastąpiła jakimś innym słowem, bo kojarzy mi się z czasem, a nie odległością. O, poznajemy całą gromadkę „tych złych”. Wszystkie pseudonimy wzięte z talii kart, jest to ciekawy zabieg, o wiele lepszy niż pierwsze litery. Rozdział jest stateczny, tylko na końcu N. się wygłupia. Naprawdę myślała, że da radę szóstce ludzi? Ambitna kobieta. Zauważyłam, że chyba musisz lubić niebieski, bo bardzo często się przewija w twojej historii. Ten Trefl musi ciekawie wyglądać w takim odcieniu.

„VI- złamane lustro”
W końcu te karciane ofiary posłuchały co N ma do powiedzenia. Cały czas nie pojmuję jak można było tak zaplanowany atak, do tego z wtyczkami (Y i Z) przeprowadzić błędnie. Chyba, że takie było zamierzenie Y. Dowiedzieliśmy się czegoś ciekawego o naszej narratorce i przy okazji nauczyłam się nowego słowa. Nie wiem tylko w jakim celu te psy zostały wpuszczone do tej dziewczyny, a zaraz potem wygonione. W celu sprawdzenia jej? Poza tym znowu mamy w środku rozdziału niepasujący wierszyk, przestaje mi się to podobać.

„VII – oddycham kłamstwem”
Rozdział bardzo krótki, ale w końcu tytuł ma związek z treścią, doczekałam się! Wykreowałaś dziwne uniwersum i jest trochę za mało objaśnień jak na inny świat, którego nikt nie zna. Powoli zaczynam łączyć ze sobą fakty, ale mało informacji działa na moją niekorzyść. Znowu pojawiają się niebieskie kolory, tym razem w formie owoców. Czy normalnie jabłka już umarły? Chętnie bym się tego dowiedziała. W pewnym momencie nazwałaś Trefla „T”. Prosiłabym o konsekwencje w nazewnictwie, gdyż i tak jest to skomplikowane wystarczająco przez same inicjały.

„VIII – skutki narkotyków”
Rozdziały o naćpaniu narkotykami dobrze ci wychodzą. Ciekawie, że teraz również Trefl jest pod wpływem. W pewnym momencie myślałam, że zaczną się całować na tej podłodze. Ta moja romantyczna strona się odezwała. Powoli też zaczynam rozumieć co to jest ten cały Lotos i do czego służy. Za to nie wiem po co na początku jest niebieski obrazek. Czasem dodajesz je na początku rozdziału, a ja nie wiem po co. Chętnie się tego dowiem.

„IX – próba lotosu”
Mimo moich najszczerszych chęci, strona z tym rozdziałem nie chce się otworzyć. Szkoda, bo tytuł brzmi jakby coś ważnego zostało ujawnione, co może rozjaśniłoby mi w głowie. Trudno, nie może być za łatwo.

„X – jak dwie krople wody”
N zmienia się w X. Albo po prostu dostała do pokoju lustro i zauważyła podobnieństwo, albo w rozdziale, którego nie mogłam otworzyć coś się stało. Bardziej obstawiam to drugie, zwłaszcza przez tatuaż na dłoni. Nie potrafię sobie za to wyobrazić tego zegarka. Bez mechanizmu, za to z kartkami? No nie widzę tego. Następnym razem poproszę o trochę jaśnijeszy opis. I w sumie to generalnie poproszę o opisy, bo bardzo ich mało i dopiero teraz dowiedziałam się jak wyglądała X. Ah, i znowu nic nie mówiący obrazek na początku.

„XI – podpalić mu życie”
Piękny pokaz tego jak działa Lotos. I nagle się okazuję, że X i N były bliźniaczkami, a przynajmniej jedna z nich nie zdawała sobie z tego sprawy. Serio? Naprawdę nie miały luster w domach? Nie rozumiem także pretensji wszystkich, że oto N podaje komuś zapalniczkę. Była potrzebna to podała, a zaraz wszyscy mają pretensję, że zabija człowieka. Hej, on sam tak zdecydował, prawda? Poza tym najpierw ją chcieli torturować, a teraz jest jedną z nich? Coś za szybko wniknęła w te ich szeregi.

„XII – zapominając pamiętam”
Pierwsze co zwróciło moją uwagę to tytuł rozdziału. Melodramatyczny, dobrze dobrany, podoba mi się. I całkiem nieźle pasuje do samego tekstu, gdzie tuż przed zapomnieniem N sobie przypomina. Hej, ale to znaczy, że działanie Lotosu jest odwracalne! Czyli nic jeszcze nie jest stracone. Swoją drogą trochę to nierozsądne, zostawić całą szufladę niebieskiego narkotyku tuż pod ręką więźniarki...

„XIII – ból oddechu”
Krótki, dynamiczny rozdział. Wynika z niego, że działanie Lotosu jest wybiórcze. Ha, czyli potwierdziła się moja teza, że działanie jest w jakiś sposób odwracalne. N poznaje kogoś, a kogoś nie, czyli generalnie rozgardiasz. Znowu wypiera się bycia X czyli wracamy do punktu wyjścia, to się robi powoli monotonne.

„XIV – Joker (nie) zabija”
Jeden z dłuższych rozdziałów. Wprowadzasz dwie nowe postacie – M i V, oboje są podejrzanie mili. Nie zrozumiałam także czemu V powiedziała, że jest jedyną kobietą w grupie. A Karo, Kier i Z? Nie widzę też konsekwencji zapomnienia. Czy każdy może sobie bezkarnie brać Lotos od czasu do czasu? Wprowadziłaś odrobinę humoru, podobało mi się, przełamuje to trochę ponury nastrój opowiadania.

„XV – Joker (nie) żartuje”
Ciąg dalszy miłej pogawędki. Żarcik o krowie już nie był taki śmieszny, pawian wystarczył, koniec dowcipów o czerwonych zwierzątkach poproszę. Faktycznie mam wrażenie, że wróciliśmy do początku – ona zna kod, ale się nie przyzna. Oni chcą go wyciągnąć, ale w przeciwieństwie do poprzedników robią to w miły sposób. Przydałoby się trochę odpowiedzi. Po co ten kod na przykład?

„XVI – jako część ekipy”
Za dużo bohaterów naraz! A! Oni mnie miażdżą. I pogubiłam się kompletnie. To oni są dobrzy czy źli? Po co N udaje X? Co się dzieje? I najważniejsze pytanie: czemu dziewczyna nie może się normalnie ubrać tylko paraduje w koszulce i majtkach? Pochwalę cię za to za ładne opisy, mogłam dobrze wyobrazić sobie każdego bohatera, co było dość pomocne przy takiej ich ilości.

„XVII – idealnie przygotowana”
Mam wrażenie, że coś przeoczyłam. Czy N została odbita z rąk Pika, Kier i innych? I teraz jest w obozie tych dobrych? Musiałam przeoczyć ten fakt. Strasznie pogmatwałaś to opowiadanie. I jestem ciekawa kiedy wyda się, że bohaterka nie może być X z prostego powodu – panicznie boi się psów.

„XVIII – kolejny fanatyczny świr”
Gubię się! To N nie wie, że jest N? Myśli, że jest X, ale jednocześnie musi ją udawać? Poproszę o chwilę przerwy, bo nie rozumiem. Z rozdziału na rozdział coraz bardziej tonę w tym opowiadaniu, a osiemnasty rozdział jest już na tyle daleko, że powinny pojawić się jakieś odpowiedzi. I skąd ten rudy wiedział kto to? A tak z innej beczki – od razu skojarzył mi się z najnowszym Bondem – tam też Q był młodym maniakiem technicznym.

„XIX – niebezpiecznie jest bać się psów”
W tym rozdziale (który notabene jest nie na swoim miejscu w spisie treści, popraw to) w końcu są jakieś odpowiedzi. Reakcja dziewczyny była odpowiednia, takiej się spodziewałam, z resztą nie tylko ja. Odkryła karty przed Q, ale jednocześnie musi dalej udawać. Coś wyjaśniasz, trochę emocji, podoba mi się.

„XX – nonsens absurdem”
Ostatni na razie rozdzialik utwierdza mnie w przekonaniu, że jest ona u swoich, a nie u Podpalaczy. N/X demonstruje nam piękne zdolności strzeleckie. Zastanowiło mnie jak je nabyła. W poprzednich częściach nie było nic o strzelaniu ani nauce. Swoją drogą tak sobie teraz myślę, że skoro zachowała umiejętności, a nie wspomnienia to nie powinna bać się psów. Jej lęk był związany z przeżytą traumą, a skoro o niej zapomniała to strach powinien ustąpić?

b)  Sposób zaparzenia 22/35
- ortografia – generalnie problemu nie masz 5/5
- zapis – i tu jest pies pogrzebany. Czasem z nienacka słowo przeskakuje ci do następnej linijki, czasem jest nielogiczny odstęp. Zdecydowanie utrudnia to czytanie, moja rada: zawsze sprawdzaj wygląd rozdziału po opublikowaniu, a ewentualne przeskoki popraw. Często brakuje również akapitów. 1/5
- język – masz bogate słownictwo, mało powtórzeń, ładne zbudowane zdania. 5/5
- styl – dynamiczny, czasem nawet za bardzo. Za bardzo skupiasz się momentami na akcji i łatwo się jest pogubić. Popracowałabym nad opisami. 3/5
- dialogi – tego jest dużo. W większości logiczne, niekiedy zagadkowe i bez późniejszych wyjaśnień, co bardzo irytuje. Niekiedy głupkowate i niepotrzebne (patrz latająca krowa) 3/5
- przecinki – czasem dobrze, czasem stawiasz jak chcesz. 3/5
- inne – często zapominasz o dużej literze na początku zdania. Literówki również się sypią. Pamiętaj też o drugim cudzysłowie, pod koniec cytowanej frazy. 2/5

Poniżej błędy, które wyłapałam. Pozwoliłam sobie pisać tylko numerki rozdziałów, w którym znalazłam dany błąd, a nie całe tytuły.

„Czy jeśli zniszczę świat, to czy to też zapomnę?”

„Armii nie mieli wrogów, ani za wiele” – niepotrzebny przecinek przed ani
„Włamał się po to, aby udowodnić im wszystkim, że potrafi to co prawdziwi żołnierze” – przecinek przed „co”
„Przeszkodą ostateczną, było hasło.” – zbędny przecinek

I
„Do tej pory nie udało nam się ochronić żadnego, z tych którzy poznali fragmenty Kodu.” – przecinek przed „którzy”
„Bawi się płomień” – chyba powinno być „płomieniem”

II
„Czerń,” – chyba kropeczka, a nie przecinek
„Ma kruczoczarnych włosach” – kruczoczarne włosy
III
„szerzej. ‘” – wkradł ci się apostrof niepotrzebnie

IV
„To takie niemożliwe, Nie mogli” – „nie” z małej litery

V
„czerwono-włosa” – czerwonowłosa

VI
„Zaciśnięta pięść  Pik”- Pika
„Dawka 11 dla niego i Dwaka-8 dla niej” – chyba miało być również „dawka” w drugim przypadku?
„Byłam zabrana na tę akcje” - akcję
„oczy błyszczą w półmroku Przez moment” – kropeczkę po „półmroku” zgubiłaś

VIII
„To co Trefl nie jest prawdą.” – zgubiłaś jeden czasownik, może „mówi”?

X
„„NIKT NIE MÓWI PRAWDY.” – zabrakło końcowego cudzysłowu
„spogląda mi prze ramię.” – przez

XI
„technice autora mamy.” – chyba mapy
„Zapalniczkę1) X” – zbędne 1 i )
„takim stoickim spokojnie,” – spokojem
„Słońce przebij się przez niebieskie zasłony” – przebija

XIV
„mi by iść na duł.” – dół
„- Jesteś dziwny – prosta uwaga wydaje się rozśmieszać go jeszcze bardziej.
- Jesteś dziwny – prosta uwaga wydaje się rozśmieszać go jeszcze bardziej.” – masz powtórzony ten fragment
„„Czy chcesz?” – brak końcowego cudzysłowu

XVI
„nakłada sobie na talerz czerwony stek usilnie nie patrząc w moją stronę.” – przecinek po „stek”
„Co raz lepiej się bawię.” – coraz

XVII
„Rym razem” – tym razem

XIX
„Dom pod, którym stajemy” – przecinek powinien być przesunięty za „dom”



c)    Intensywność smaku 8/10
Pomysłowość autora – tutaj nie mam zastrzeżeń, pełno zwrotów akcji, ciekawych rozwiązań i zagadek. Oby tylko znalazły szczęśliwe rozwiązanie. 5/5
Ogólny pomysł na opowiadanie – trochę zbyt chaotycznie. Mam wrażenie, że wszystko pisane jest na bieżąco, z myślą „E tam, później wszystko nabierze sensu”. Dla twórcy, który ma ten świat w wyobraźni, wszystko jest jasne. Dla czytelnika – nie. Proponuje przetrawić każdy rozdział, przespać się i przeczytać go na nowo przed publikacją. Może wtedy warto będzie coś dodać? 3/5

d)      Pojedyncze listki 3/5
Główną bohaterką jest bezsprzecznie N, jednak nie na miejscu jest tutaj wypisywanie jej cech, gdyż po prostu ona sama ma mętlik w głowie i ich nie zna. Rozumiem, że jest po działaniu Lotosu, ale  jest trochę zbyt nieogarnięta. Nie budzi mojej sympatii, z resztą tylko jeden bohater się na nią załapał, mianowicie Trefl. To pewnie przez te niebieskie włosy. Postaci jest trochę za dużo, co skutkuje rzadkością ich pojawiania się. Postaraj się też o więcej opisów uczuć (poza tymi N, bo tutaj jest w porządku). Wtedy może wzbudzą więcej emocji.

Cukiernica 7/10
Żeby było śmieszniej, podczas pisania tej oceny doszło parę nowych podstron, dobrze, że oceniałam wtedy treść, a nie cukiernicę. W „Aktach” mało, zaledwie jedno zdanko o bohaterach, aczkolwiek można spróbować się połapać. Niepotrzebnie zdradziłaś, że M jest szpiegiem, z treści jeszcze to nie wynikało, zrobiłaś niepotrzebny spoiler. „O mnie” jest przedstawieniem siebie z innej strony, bardzo szczerej i wyjaśnia jak powstała historia. „Spamownik” zawsze potrzebny. „O mieście” wprowadza więcej chaosu niż wyjaśnień. „Liebster Award” dodałabym do „O mnie”. W końcu pytania wkraczają w życie pozablogowe. Inni oceniają twój blog pozytywnie, ale dopiero od niedawna pod każdym rozdziałem jest garstka wiernych czytelników. Rozkręcasz się. Myślę jednak, że innych czytelników masz dużo więcej.

Aromat 2/5
Punkty dodatkowe przyznam dwa. Jeden za bohatera, którego polubiłam. Drugi za wytrwałość. Dwadzieścia rozdziałów to nie kij dmuchał, zwłaszcza, że nikt z blogosfery nie dopingował cię od początku.


Teraz czeka mnie mozolne procentowanie, bo liczę bez jednego kryterium.  Masz 71 punktów na 105 czyli 68%, co odpowiada zakresowi trochę gorzka ta czarna herbata, czyli dostateczny.

6 komentarzy:

  1. Witam, dawno wyczekiwałam tej oceny i strasznie się denerwowałam. Obiecuję skomentować porządniej jak tylko otrząsnę się z oszołomienia.
    Od razu chciałabym podziękować za świetną ocenę, która nareszcie dokładnie pokazała mi, gdzie i co trzeba wyjaśnić, bo wiem, że z tym mam największy problem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od początku wiem,że skoro główny zarzut to zbyt wielkie skomplikowanie tekstu to pozostaje mi się jedynie z tobą zgodzić i podziękować za pokazanie dokładnie, w których miejscach mam co poprawić. do tej pory wszystkie próby rozjaśnienia sytuacji czytelnikowi sprawiały, że tekst zaczynał brzmieć pretensjonalnie.
    Prolog, nie wyszedł mi ani trochę i świetnie zdaję sobie z tego sprawę. Funkcję miał jedną, przekazać, że Kod odpowiednio użyty niszczy Miasto.
    I - Naprawdę nie mogła przeżyć? Niestety moja wiedza w tym zakresie nie jest za wielka.
    III - jestem czuła na kolory, na pewno zmienię kolor oczu.
    IV - Uderzyła ją później w nos, a nie w szczękę? Mój błąd. Z pewnością poprawię.
    V - Zdecydowanie ironia. U niej był to bardziej odruch niż rozsądna decyzja. Dziewczyna ma też to, do siebie, że jest czasami lekkomyślna, krótko mówiąc.
    VI - Takie było zamierzenie Y. Y, krótko mówiąc wykorzystał Podpalaczy, aby odegrać się na X, którą szczerze nienawidził. Czy ja naprawdę nic nie umiem przekazać w teksie? Ech....
    VII - Niebieski. Na początku zaznaczę, że niebieskiego szczerzę nienawidzę. Niebieski, bo wszystko co tam mają - barwniki, jedzenie, leki, trucizny powstało z różnych odmian Lotosu, który niestety te barwę posiada. Te owoce, to owoce Lotosu - muszę przyznać, że trochę inspirowałam się matrixowską zielenią w tej kwestii.
    VIII - ten niebieski obrazek? Bez większego powodu, po prostu dowiedziałam się, że większa szansa, żeby ktokolwiek skusił się na przeczytanie tekstu, gdy ma oprócz tekstu zobaczy obrazek.
    IX - rzeczywiście mój błąd, a szkoda bo dużo opisów
    X - nie za bardzo coś się stało. Całe szczęście, że mam jak najbardziej logiczne wytłumaczenie, dlaczego w reakcjach N zdarzają się takie nieprawidłowości. Jest jedno większe, a drugie mniejsze, a ogółem to chyba mogę wytlumaczyć, bo wątpię, żeby udało mi się opublikować tak dalekie rozdziały. Nic tutaj nie jest prawdą, bo wszystko to życie z punktu widzenia schizofreniczki, dlatego nie byłam ograniczona możliwością wystąpienia. W drugiej części zamierzam opisać cały te czas, z punktu widzenia jej lekarza, co wieeele wyjaśni.
    XI - Tak nie wiedziały i mogę z całą przyjemnością oznajmić, że mam logiczne wytłumaczenie, które pojawi się gdzieś w połowie opowiadania. Ktoś zahipnotyzował X i N, bo uznał, że wzajemnie się ograniczają (a raczej N ogranicza X) pomieszał im trochę w mózgach. Stąd też niektóre reakcje mogą wydać się dziwne, ale w rzeczywistości mózg N blokował jej dostęp do wielu faktów.
    XII - Nie zapominajmy, że wszyscy chcieli, żeby zapomniała. T wiedział, że nie zrobi tego na ich zasadach i dał jej możliwość, żeby zrobiła to na swoich.
    XIV - Tutaj cię nie zrozumiałam. Nie widzę konsekwencji zapomnienia? No cóż konsekwencją zapomnienia jest brak wspomnień. I łapie się za głowę. Czyli z poprzednich rozdziałów nie wychodziło, że N została przechwycona?

    OdpowiedzUsuń
  3. Miało na to wskazywać głównie fakt, że T powiedział N wcześniej, że poznała już wszystkich wśród Podpalaczy. No i M, którego powinniśmy pamiętać z pierwszego rozdziału jak zabił ich wszystkich i uratował N. Jestem rozgoryczona własną nieudolnością w tłumaczeniu, ale cóż - to się poprawi. Mam nadzieję przynajmniej.
    XV - po co ten Kod? To miało być już w prologu. No tak, wciąż rozgoryczona własną nieudolnością w tłumaczeniu.
    Kod podpala bomby pod Miastem. Podam cytat:
    "Grunt jest przepełniony materiałami wybuchowymi w stopniu maksymalnym. Uruchomienie bomb wywoła apokalipsę. (...) Kod uruchamia bomby."
    Wydawało mi się, że to wszystko wyjaśni, ale niestety.
    XVI - Dlaczego nie może nosić ubrań X, och już tłumaczę. Posłużę się słowami M:
    "To nie są jej ubrania, nigdy by ich nie założyła. Wolałaby chodzić naga niż w cudzym mundurze."
    XVII - Nie jest pewna. Dlaczego udaję. Posłużę się slowami Q:
    "Wszystko opiera się na tym, że dezerterzy zabijają naszych zaraz po wyciągnięciu z nich Kodu. To, że X żyje daje nam nadzieję, że się nie poddała. To, że umarła znaczy, że garstka potrafi zniszczyć wszystkie, nasze, najlepsze zabezpieczenia. To, że umarła znaczy, że wybijają nas jak przeklętą plagę myszy. N byłaby szyderstwem. Nasz najlepiej chroniony żołnierz został zabity, a przeciętna kadetka, na którą nikt nie zwraca większej uwagi, uciekła? N byłaby dowodem naszej słabości. Uważaliby, że nie mogła przeżyć sama. Uznaliby, że jest zdrajcą. A karą za zdradę jest śmierć. "
    Wydawało mi się, że są jasne.
    Q wie wszystko! - to moja odpowiedź.
    XX - Jej lęk wbił się w psychikę, wątpię, żeby coś takiego zapomniała. Wciąż ma ślady, po zębach.

    Ogólny pomysł na opowiadanie - Tak wiem, że wydaję się z powodu licznych absurdów i nieprawidłowości, że nie myślę o rozwiązaniu, ale naprawdę mam je na każdą, absolutnie każdą zagadkę - tylko dajcie mi trochę czasu.

    Spróbuję popracować nad moją umiejętnością rozjaśniania sytuacji, niestety albo wpadam w jedną skrajność, albo w drugą. Może z czasem uda mi się złapać równowagę.
    Dziękuję jeszcze raz za ocenkę i obiecuję się poprawić. Dawno nie otrzymałam tak konstruktywnej krytyki, która w dzisiejszych czasach jest na wagę złota.
    Dziękuję jeszcze raz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to lubię. Człowiek nie psioczy na oceniającego tylko wszystko mu ładnie wyjaśnia i jeszcze dziękuje:) Oby było więcej takowych autorów!
      Co do zamierzeń Y - w końcu się domyśliłam, więc coś dobrego jednak przekazałaś:)
      Z tą konsekwencją zapomnienia chodziło mi o to, że N sobie bezkarnie wzięła Lotos i zjadła. Myślałam, że z racji swojego działania jest bardziej... ja wiem? niedostępny? Wyobraź sobie sytuację: masz więźnia, a on ci zżera ważne pigułki. Łącząc to z ich poprzednią brutalnością, dziwię się, że N wyszła z tego cało.
      Pardą, za ten Kod, faktycznie było takie zdanie w prologu, musiałam je przeoczyć, mój błąd.
      Nigdy nie bałam się psów, więc specjalistką nie jestem - mogę oddać ci rację.
      A słowa "Q wie wszystko!" są faktycznie naprowadzające:)
      Z chęcią poczekam, aż przyjdą lekarze i wtedy przeczytam co i jak.
      Dziękuję za miłą odpowiedź:)

      Usuń
    2. Dlaczego nie psioczę? Bo przeczuwałam od początku, że jak zwykle zbyt skomplikowałam fabułę i akcja dzieję się zbyt szybko. Trochę mnie zmartwiły niektóre nieporozumienia, ale zdaję sobie sprawę, że z innego punktu widzenia mogły być kompletnie niezrozumiałe.
      1. To nie ich brutalność. To brutalność Karo, a całą akcje przygotował T bez jej wiedzy. Wiem, że tego nie wyjaśniłam, ale podobnie jak w życiu - N nie musi wszystkiego wiedzieć.
      2. Skoro od początku chcieli, żeby wzięła Lotos to czym się tu martwić? Zapomniała Kod - odnieśli sukces.
      3. Lotos nie był wcale ważny, mają go w bród.
      Nie chciałam z tym Q wszystkiego zdradzać, ale on jest "genialnym dzieckiem". Ma manię wszechwiedzącego i robi wszystko, żeby kontrolować sytuacje.
      Raczej wątpię, żeby dotarła do punktu lekarzy na blogu. Co prawda całą książkę już właściwie skończyłam, ale raczej nie mam zamiaru jej w całości publikować.
      Aha i zdziwił mnie brak wzmianki o tym, że S,E i M najpierw giną w pierwszym rozdziale, a potem zmartwychwstają.
      O i to nie są rozdziały - podzieliłam na fragmenty, żeby nie zniechęcać czytelników zbyt dużą ilością tekstu. Ogółem cała książka ma 10 rozdziałów, a tylko cztery są z punktu widzenia N. Wiele się wyjaśni w innych perspektywach.
      Proszę bardzo, napisałaś samą prawdę. Ja dziękuję za poświęcony czas i pokazanie mi, gdzie powinnam rozjaśnić, a gdzie zwolnić. Wcześniej nie miałam szans domyślić się tego sama.
      Teraz pozostaje mi tylko napisać epilog i zabrać się do korekty i przeróbki Terapii na bardziej zrozumiałą wersję. Już wiem, że z pewnością zgłoszę się po tym poprawach do ponownej oceny, ponieważ z twojej wyciągnęłam naprawdę wiele.
      Nie mogę się nadziękować.

      Usuń
    3. Ach i zapraszam do przeczytania IX fragmentu, szybko poprawiłam tę małą anomalię systemu.

      Usuń