065.Ocena bloga Oszukać śmierć



         Po długiej bezczynności, zabiorę się za herbatę Nikumu, licząc na to, że zagrzeje mnie do dalszej pracy.

Sposób podania 10/10
Pewnego pięknego dnia, kiedy to moja kolejka zaparzania nie była jeszcze tak niemiłosiernie długa, przyszła osóbka o oryginalnym, japońskim pseudonimie, zgłaszając się do oceny. Było przed nią jeszcze parę innych herbat, ale tamte były obojętne dla moich kubków smakowych. Tutaj z kolei nie mogłam powstrzymać ślinotoku. Owa Nikumu, spisując chęć sprawdzenia swojego smaku, poinformowała, zgodnie z zasadami, że przygotowanie jej napoju jest oparte na Naruto. Jak najbardziej moje gusta, a ocenianie było tym przyjemniejsze, że dawno nie miałam chętnych w tej tematyce. Nazwa herbaty oszukac-smierc ładna i treściwa, w jakimś stopniu nakierowująca na ogólny zakres jej składników. Na pewno opowiadanie. Tytuł „W dwóch wrogich sobie szańcach stoimy ja i ty”. Motyw przewodni, zdążyłam to już rozgryźć. A jednak brak mi autora, choć wiem, że wymieniałaś go na którejś z podstron, dlatego nie rzucam się zbytnio. W takim wypadku mogłabyś zrezygnować z cudzysłowu, tak dla estetyki. Ładna, elegancka filiżaneczka, ciekawa atmosfera… bardzo dobrze. A kończąc już ten żargon herbaciany, swojego czasu uwielbiałam godzinami siedzieć przed komputerem i czytać fanfiki na podstawie anime, które oglądałam, a musisz wiedzieć, droga Nikumu, że Naruto było pierwszym poważniejszym, które pokochałam swoją, dziecięcą wtedy, miłością. Teraz też lubię jeszcze od czasu do czasu przeczytać coś porządnego z tej półki, choć mam ograniczone możliwości. I kiedy wchodziłam na Twojego bloga, naprawdę bałam się, że to jakieś amatorskie opowiadanie o miłości wyssanej z palca, bo Internet liczy ich naprawdę wiele, ale adres obudził we mnie nadzieję na to, że nie będzie źle. Bardzo nie lubię słów bez polskich znaków, dlatego zawsze szukałam takiego połączenia, które wyglądałoby co najmniej dobrze i nie zamieniałoby się z „łódź” w „lodz”. Na pewno rozumiesz, o co chodzi. Z drugiej jednak strony, jak najbardziej pochwalam polskie adresy, bo nasz język jest naprawdę wspaniały i daje szeroki wachlarz możliwości. Dlatego adres jest według mnie neutralny. Nie wiem, co jeszcze mogłabym powiedzieć o tytule, poza tym, co już padło. Na pewno wskazuje na konflikt. Ładnie łączy się z próbą oszukania śmierci, która mi kojarzy się z walką, przebiegłością i wytrwałością. Ogromnym plusem są także piękne twarzyczki braci Uchiha, które tworzą elegancki szablon i zawężają tematykę do tego konkretnego sporu. Ale o tym nie tutaj. Teraz powiem jedynie tyle, że całość naprawdę zachęca do dłuższego pobytu. Zarówno wygląd, jak i wszystkie inne elementy, tworzą tajemniczą, wciągającą aurę, która nie pozwala tak po prostu pozostać obojętnym. Blog jest też owionięty mgiełką profesjonalizmu, za co należy Ci się dodatkowa pochwała, bo naprawdę ciężko osiągnąć taki efekt. Wszystko jest poprawnie, oryginalnie i kreatywnie, czuć w tym Ciebie. A to jest, według mnie, najważniejsze.


Wygląd filiżanki 13/15
Teraz, droga Nikumu, mogę wychwalać dowoli wspaniały wygląd Twojego bloga. Doczytałam się już, że szablon zrobiłaś sama, za co bezsprzecznie należy Ci się uznanie. Mogę bez przeszkód powiedzieć, że Cię podziwiam. Z artystycznym wyczuciem połączyłaś te dwa obrazki i teksturę, więc wszystkie szabloniarnie mogą żałować, że nie mają Cię w swojej załodze. Szablon jest pomysłowy, powiązany z tematyką idealnie i w każdym calu. Wszystkie elementy są do siebie dokładnie dopasowane, nie wyłączając czcionki, która pozwala na długie czytanie i nie wywołuje halucynacji, a także wyrazistych, mocnych kolorów – czerni i czerwieni, do których bracia Uchiha idealnie pasują. Poziome menu robi wrażenie, zawsze mi się podobało. Potęguje wrażenie profesjonalnej ręki. Nie ma w zasadzie zbędnych elementów, dlatego blog wygląda estetycznie i przejrzyście. I wszystko byłoby pięknie, naprawdę. Szablon robi kawał dobrej roboty, tworzy klimat i przyciąga wzrok. Jest w nim swojego rodzaju szaleństwo, czego szczególnym przykładem jest obłąkany uśmiech Itachiego. Osobą Sasuke i jego kamienną twarzą prezentuje także wszelkie negatywne emocje. I Sakura, która wiąże ich dwoje poświęceniem i przejęciem, jakie maluje się na jej twarzy. Naprawdę wspaniale. Jest mrok, jest krew. I półprzeźroczyste, profesjonalne tło z zaokrąglonymi rogami. Musiałaś naprawdę dużo czasu poświęcić na rozgryzienie tych wszystkich kodów. Sama jestem dopiero w trakcie, ale to cholernie trudne. Więc, jak już wspominałam, wszystko byłoby idealnie, gdyby nie to, że ja zawsze mam jakieś ale. A bo to za ciemne, bo za krzywe, a tamto nie takie. Ale tym razem mam tylko kilka małych uwag i własną wizję tego wszystkiego, bo, powiem Ci, droga Nikumu, że swojego czasu byłam szabloniarką na Onecie. Początkującą, bo początkującą, ale byłam i choć moje umiejętności dopiero się kształciły, podobnie jak Ty mogę swobodnie nazwać się artystyczną, chaotyczną duszą. Moim plusem było to, że zawsze widziałam oczami wyobraźni efekt, jaki chciałam uzyskać. Nigdy takie nie wychodziły, ale to już inna sprawa. Zacznę od drobnostek. Takich jak to, że ramka wokół Sasuke jest postrzępiona po stronie jego nosa. Takich jak obramowanie głównej ramki, które ni stąd, ni zowąd, nagle wyskakuje tuż pod postami, zamiast objąć także komentarze, co wygląda co najmniej dziwnie. Wiem, skąd się to bierze (normalnie komentarzy nie widać, a ramka ma zaprogramowaną odpowiednią długość), dlatego radziłabym Ci całkiem zrezygnować z obramowania. Będzie wyglądało dobrze i żadnego czepialskiego jak ja nie będzie drażnić. Jeżeli chodzi o niedopatrzenia to tyle. Może jest więcej, nie przeczę, ale moje oko wyłapało tylko te. Jeśli zaś chodzi o moje wizje… Po pierwsze, napis. Nie jestem zwolenniczką napisów, a jeśli już, tylko tych półprzeźroczystych. Ale w ogóle nie czuję go w tamtym miejscu. Wiesz, po jednej stronie jest Itachi, a po drugiej Sasuke, Sakura i jeszcze napis. Wywaliłabym go stamtąd czym prędzej, a jeśli chcesz go koniecznie mieć, widziałabym go bardziej pod albo nad menu, oczywiście powiększając nieco odstęp między menu, a resztą bloga. No i ostatnie, tekstura. Uchiha są w porządku, Sakura też. Napis już omówiłyśmy, a teraz to, co w gruncie rzeczy od początku kłuje mnie w oczy najbardziej. Czy nie wydaje Ci się, że przejście między czernią, a teksturą jest zbyt gwałtowne? Radziłabym je zrobić bardziej stonowane, a najlepiej i tak, według mojego oka, byłoby, gdyby tekstura w ogóle nie zanikała, a co najwyżej stopniowo się ściemniała. Jest naprawdę ładna i mogłaby pokrywać bloga do samego dołu. Wydaje mi się, że wyglądałoby to lepiej, ale to tylko moja wizja. W każdym razie, podobają mi się skrajne emocje, jakie budzi Twój szablon, a także jego wykonanie, więc na tym możemy zakończyć.


Degustacja 74/80
a)  Smak 29/30
Omówię może każdy rozdział po kolei. Tak będzie prościej.
Nie mogę znaleźć słów, które opisałyby mój zachwyt po przeczytaniu prologu. Mogłabym go sobie wydrukować w ładnej rameczce i powiesić na ścianie, żeby zaczynać i kończyć z nim dzień. Jest tak tajemniczy, tak poetycki i wciągający, że ciężko się oderwać. Nazwałaś go rozmową z wierszem Edwarda Słońskiego i coś rzeczywiście w tym jest. Dwóch skłóconych braci i kobieta pomiędzy nimi. Tyle się dowiadujemy. I tajemnicza informacja, jakoby czytelnik już wkroczył do piekła. Nie wiem, czy znalazłby się ktoś, kto po przeczytaniu tego rozdziału nie czekałby z niecierpliwością na ciąg dalszy!
Przygoda w pierwszym rozdziale rozpoczyna się od spotkania z Sakurą. Poznajemy ją trochę, dowiadujemy się o tym, że Naruto został hokage. Ale nie jest taki, jak można by się spodziewać. Nie przejawia żadnego entuzjazmu, żadnej radości. Dopadają go wątpliwości, staje się pesymistyczny. Nie wierzy w to, że uda mu się obronić wioskę przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. A jednak poczucie obowiązku nie pozwala mu się poddać. To ten sam Naruto, a jednak nie jest już beztroskim marzycielem, ale mężczyzną, na którym spoczęła wielka odpowiedzialność. Podoba mi się to przejście, które w sumie ukazujesz przez cały czas w swojej historii. Ich wkroczenie w dorosłość. Wyszło Ci to bardzo realistycznie, zero sztuczności, zero jakichkolwiek sprzeczności. W tym rozdziale opisujesz też patrol Sakury i jej drużyny z ANBU, a także spotkanie ze starym przyjacielem, który wrócił ze względu na rozesłane listy. Pomagasz wdrążyć się czytelnikowi w zwykłe życie swoich bohaterów, których poznajemy, de facto, w czasie kryzysu. Post kończy się smutną rozmową Sakury z Naruto. Płacz, niechęć i zrezygnowanie. Pozwalasz to poczuć. Nie wiem, jak to robisz, ale pozostawiasz po sobie ślad. Tego nie da się tak po prostu przeczytać i zapomnieć. Póki co, jestem naprawdę miło zaskoczona.
Rozdział drugi rozpoczyna się walką. Nie będę tu mówić, że, o ile dobrze się czyta porządnie opisane momenty bitew, o tyle strasznie nie lubię ich pisać, więc przejdę może do samego sedna. Czuć poświęcenie, na jakie zdecydowała się Sakura, chcąc uratować Naruto i nie dając zabić Sasuke. Czuć determinację Utsukushiego i to nie pozwala patrzeć na niego, jak na zwykłego zdrajcę. Czuć wściekłość i dumę Naruto, jego wolę walki, jednocześnie ogarnięte ogromną rozpaczą. To w jakimś stopniu pozwala zrozumieć, że ogarnięty tymi emocjami, byłby w stanie pozwolić umrzeć przyjaciółce, ale czy aż do tego stopnia? Czuć chęć ucieczki Sasuke i to, jak bardzo chciałby zrzucić odpowiedzialność za wszystko, co się wydarzyło, na kogoś innego. Ale, co najważniejsze, czuć zjednoczenie, jakie nagle, dzięki zranieniu Sakury, zapanowało w drużynie siódmej. Uderzasz w najczulszy punkt czytelnika – w jego emocje. I powiem Ci, że robisz to niezwykle skutecznie.
W rozdziale trzecim możemy być świadkami walki Kakashiego i Obito. Przypadek czy przeznaczenie, że akurat w tej jednej chwili starli się ze sobą najlepsi przyjaciele? Dramatyzm. I wyższość, z jaką nauczyciel traktuje swojego byłego ucznia. Chwila chaosu, kto z kim i przeciwko komu. Czuć tutaj, że Sasuke staje się bardziej ich niż niczyj, ale nie da się nie zauważyć zmiany w zachowaniu wszystkich. Nie traktują go tak, jak był młody. Nie wybaczają mu wszystkiego tylko dlatego, że jest Uchihą i dużo przeszedł. Nie wpadają sobie w ramiona. Jest za to chłód i dystans. Podoba mi się to. Później nadchodzi czas na poniżenie i lochy. I wyrzuty do zdrajców. Dowiadujemy się, że Sakura nie chce, żeby Sasuke wrócił, choć przez cały ten czas jest pełna sprzeczności. Stara miłość nie rdzewieje, dlatego czuję, że prędzej czy później znowu w nią uderzy.
Rozdział czwarty to w dużej części odwiedziny Sakury w więzieniu, opis przeżyć wewnętrznych Utsukushiego i próba wynegocjowania sobie wolności w zamian za informacje. Wszystko byłoby jasne, ale jednego nie rozumiem. Dlaczego Sakura, zaraz po przebudzeniu, tak bardzo się wysilała, żeby dojść do więzienia, a potem jeszcze nalegała, żeby dostać się do środka, skoro ostatecznie i tak z nikim stamtąd nie zamieniła ani słowa, a Sasuke uparcie ignorowała? Tylko po to, żeby dać im odczuć swoją wyższość…?
W rozdziale piątym obserwujemy brutalne przesłuchanie Sasuke. Zgodnie z jego zamierzeniami, a może właśnie wbrew nim, drużyna siódma zawiera ugodę. Pomoc w zapewnieniu bezpieczeństwa wiosce za wolność. Nie wiem, czy to dobre podejście. Czy Sasuke, tak bardzo nienawidzący Konohy, zgodziłby się na pomoc w ratowaniu jej? Co z jego planami? Brak mi trochę tej zaradności i przebiegłości, jaką zawsze sobą reprezentował. Trochę jak dziecko, które jest zdane na łaskę dorosłego. Godzi się z tym nieco zbyt obojętnie. Zbyt potulnie? No nie wiem. Poznajemy również sekret Sakury dotyczący Itachiego. Wydaje mi się, że to ten moment jest rozpoczęciem właściwej akcji.
Więzi w drużynie siódmej zaczynają się znowu zawiązywać. Nie za szybko? Ostatecznie Sasuke zdradził. Naruto, nawet jak na niego, szybko puścił to w niepamięć. Podoba mi się relacja między Sasuke i Lee. Jest swojego rodzaju agresywna, wręcz niechętna, a jednak w sytuacji kryzysu obaj, a obaj są równie uparci, godzą się na współpracę. To dobre posunięcie. Poznajemy rozrywkową stronę Uchihy i legendę, która jest wstępem do jednego z ważniejszych wątków, jak sądzę. Podoba mi się to, że łączysz ze sobą kilka wątków, a nie skupiasz się tylko na jednym, a także sposób, w jaki je łączysz. Wychodzi Ci to niezwykle płynnie. Misje także opisujesz wspaniale, chociaż wydaje mi się, że mogłoby być jeszcze trochę bardziej pod górkę.
W rozdziale siódmym Itachi opowiada Sakurze historię o wszechwidzącym w tym samym czasie, kiedy to Sasuke i Lee dają się złapać Mirinowi i bratu Utsukushiego. Przy tejże samej wyroczni. Wspominałam o ładnym i płynnym łączeniu wątków? Chyba tak. Kończymy tajemniczą przepowiednią, którą słyszą od Oniego, chwilę przed tym, jak pozwolił im uciec. Nie wiem czemu, ale Oni budzi we mnie pozytywne emocje, chociaż niewiele o nim wiem.
O tym powinnaś się dowiedzieć dopiero za chwilę, ale nie wytrzymam. Ubóstwiam sposób, w jaki wykreowałaś Itachiego. Ubóstwiam jego samego, ale w Twoim opowiadaniu jest cyniczny, ironiczny i dumny. To mój ulubiony typ mężczyzn. Brakuje mi jednej informacji, mianowicie… dlaczego Itachi nagle zdecydował się walczyć po stronie Konohy, skoro wcześniej walczył dla Madary? Nie wyjaśniłaś tego w tekście, a nie chce mi to dać spokoju. Reszta rozdziału, zasadnicza większość, to rozmowy Sakury i Sasuke. Zrobił się dość rozmowny, nawet wylewny. I bardzo pewny siebie. Nie wiem, jak to jest, że mogę tak bardzo lubić Itachiego i tak strasznie nie trawić Sasuke…
Rozdział dziewiąty niewiele wnosi do akcji. W pierwszej kolejności ukazuje różnice w traktowaniu zwykłych obywateli i zdrajców. Bardzo realistyczne, choć niezbyt sprawiedliwe. Reszta postu to wspólna zabawa i rozmowy drużyny siódmej przy alkoholu. Choć właściwie to nic ważnego, ten rozdział przypadł mi do gustu. Potrafiłaś w nim udowodnić, że mimo upływu lat i tego, co się wydarzyło, niewiele się zmieniło w relacjach tej trójki. Może zbyt trywialne, może zbyt naiwne, ale z pewnością optymistyczne i pozytywne.
Pomijając już Twój lekki styl i bogate słownictwo, i nawet to, że prawie nie popełniasz błędów, bo nie o to w tym chodzi, najpiękniejsze, co dotknęło mnie w Twoim opowiadaniu, jest to, z jaką łatwością manipulujesz emocjami i wrażeniami. Potrafisz w jednej chwili sprawić, że udziela się optymizm bohatera albo wprost przeciwnie. Poruszasz serca czytelników łzami postaci i poczuciem osamotnienia, ich tęsknotą, żalem, strachem czy rezygnacją. Czułam to wszystko i naprawdę jestem zdruzgotana. Co będzie za dziesięć, za dwadzieścia rozdziałów? Jakie emocje wtedy wszystkich ogarną, skoro już teraz jest ich aż tyle? Masz naprawdę świetny pomysł na opowiadanie, wszelakie zdolności potrzebne do pisania, pomysłowość, oryginalność i przede wszystkim, co najważniejsze, zwykłą, ludzką empatię, która pozwala Ci opisywać uczucia prawdziwie i w najprostszy sposób. Mam nadzieję, że to nigdy nie ulegnie zmianie. Przynajmniej na gorsze! Wszystko łączysz w jedną, spójną całość, która jest realistyczna i możliwa do wytłumaczenia. Każdemu bohaterowi poświęcasz odpowiednią ilość czasu, nie koncentrujesz się tylko na Sakurze, jak zapewne zrobiłaby większość autorów. Wierzę, że gdybyś umieściła tę historię w swoim własnym świecie przedstawionym, mogłabyś napisać książkę i poruszyłabyś nią cały świat. Tego właśnie Ci życzę i będę czekać, aż wyląduje ona na mojej półce, droga Nikumu!

b)  Sposób zaparzenia 30/35
- ortografia 5/5 - z ortografią bezsprzecznie problemów nie masz,
- zapis 5/5 - jak najbardziej poprawny,
- język 5/5 - stanowczo bardzo bogaty,
- styl 5/5 - oryginalny, lekki, ułatwiający czytanie, przyjemny, ciekawy,
- dialogi 4/5 - tutaj odjęłam Ci punkt za zapis dialogów, ale więcej o tym za chwilę,
- przecinki 2/5 - było trochę braków, jeśli chodzi o przecinki, ale wszystko wyjaśnię niżej,
- inne błędy 4/5 - odjęłam jeden punkt za powtórzenia i błędy, które nie były związane z interpunkcją.

Introdukcja
„O ,ucisz się!” – O, ucisz się
„Ty jak moje odbicie z zaskoczoną patrzysz na mnie twarzą.” – Ty, jak moje odbicie, z zaskoczoną patrzysz na mnie twarzą
„Czuję jakbym sam umierał.” – Czuję, jakbym sam umierał

Rozdział I
 „Ta sama szyba odbijała obraz jej zamyślonych oczu. Odbijała każdą rzęsę, jaka otaczała zielone oczy.” – domyślam się, że „odbijała” jest zabiegiem przemyślanym, ale czy dwa powtórzenia to już nie za wiele?
„[…] każdy dzień od kiedy przyjaciel przekazał jej informację.” – każdy dzień, od kiedy…
„Mimo tego wszystkiego mężczyzna nie poruszył się nawet o cal.” – Mimo tego wszystkiego, mężczyzna nie poruszył się nawet o cal
„Powaga na jego twarzy dodawała mu lat. i rzeźbiła zmarszczkę pomiędzy brwiami.” – Dwa zdania czy jedno nieumyślnie oddzielone kropką?
„[…] ucichł by utrzymać powagę.” – ucichł, by utrzymać powagę
„ - Dość - przerwał, uśmiechając się niepewnie - zrozumiałem. Tylko...- zawiesił się i spojrzał prosto w smutne oczy - miałem też inne cele.” – to jest zapis, jaki stosowałaś bardzo często. Nie odejmowałam Ci za niego niewiadomo ile punktów, ale odjęłam jeden symboliczny. Wydaje mi się, że znasz zasady zapisywania dialogów. Powinno być:
- Dość – przerwał, uśmiechając się niepewnie. – Zrozumiałem. Tylko… - zawiesił się i spojrzał prosto w smutne oczy. – Miałem też inne cele.
Nie wypisywałam wszystkich rodzajów zdań tego typu. Wiem, że ktoś może mi zarzucić, że wersja, którą Ty napisałaś, także jest poprawna, dlatego odwołam się do tych stron i mam nadzieję, że pomogą Ci przy redagowaniu rozdziałów. Ostatecznie zapis dialogów też zależy tylko i wyłącznie od autora. Zaglądnij tu i tu, może to Ci w czymś pomoże
„Sakura wiedziała dokąd się udać.” – wiedziała, dokąd się udać
„Był to ciemny zagajnik, w którym zebrała się z niedawno powołanych drużyn ANBU.” – w którym zebrała się jedna z niedawno powołanych drużyn…?
„[…] bliskiej odległości.- Weźmie się w garść, ale póki co musimy działać.” – ale póki co, musimy działać
„Teraz Konoha angażowała każdego, kto był wstanie trzymać broń.” – w stanie
„Las wokół był wyjątkowo cichy, a biorąc pod uwagę sytuację wioski - niepokojące.” – przeanalizuj to zdanie, nie wydaje Ci się, że z deka nie ma sensu?
 „Tuż przed schodami zdjęła maskę, a następnie wbiegła po nich na samą górę. Obróciła się tuż przed drzwiami, by spojrzeć na twarze wykute w skale.” - powtórzenie
 „Nie chciała by wracał.” – Nie chciała, by wracał
„Zmienił się, więc nie wiem czy go poznałaś.” – Zmienił się, więc nie wiem, czy go poznałaś
„Nie wiedział od czego ma zacząć.” – Nie wiedział, od czego ma zacząć
„Spytałem jej, czy coś się stało.” – ją, nie jej
„- Mylisz się Naruto - wyszeptała, podając mu butelkę alkoholu wyciągniętą z lodówki.” – to zdanie również jest uniwersalnym przykładem. Za każdym razem, kiedy pisałaś zdanie i imię bohatera, nie wstawiałaś przecinka. Przywykłam do tego, że imię w środku zdania traktuje się jako wtrącenie, dlatego umieszcza się je po przecinku, czyli „Mylisz się, Naruto”
„Pokręciła głową odstawiając swój kieliszek.” – Pokręciła głową, odstawiając swój kieliszek

Rozdział II
„Krzyczeli głośno by zdezorientować przeciwnika.” – Krzyczeli głośno, by…
„Przeraziła się widząc Naruto.” – Przeraziła się, widząc Naruto
„Haruno odepchnęła od siebie tę myśl.” – tą myśl, odsyłam tu
„Tym samym krokiem co szedł do tej pory, wyszedł z wioski.” – Tym samym krokiem, którym szedł do tej pory, wyszedł z wioski
„Wystarczyłyby dwa słowa by został w wiosce.” – Wystarczyłyby dwa słowa, by został w wiosce
„Powiedz mi tylko jak daleko jest Naruto.” – Powiedz mi tylko, jak daleko jest Naruto
„Słyszała jeszcze, że ktoś woła jej imię, ale było już za późno by się obejrzała.” – za późno, by się obejrzała
„Sakura wyruszając, nie miała żadnego planu i nie liczyła, że te kilka minut biegu coś zmieni.” – Sakura, wyruszając, nie miała…
„Przegrałeś – powtórzyła, tak by mieć pewność, że w końcu zrozumie sens tych słów.” – bez „tak”
„– Przegrałeś... – wyszeptała tajemniczo nim czyjeś ręce złapały ją od tyłu.” – tajemniczo, nim czyjeś ręce…
„On patrzył bezczynie, On przyglądał się z jedynie lekkim uczuciem żalu w oczach.” – dwa zdania czy jedno? On przyglądał się jedynie z lekkim uczuciem żalu w oczach
„– Utsukushi... – wyszeptała wyrywając się jednemu z mężczyzn.” – wyszeptała, wyrywając
„Przeciwnik nie drgnął, widząc co planuje.” – Przeciwnik nie drgnął, widząc, co planuje
Jedne z ogonów uderzył tuż obok niej przewalając kilak drzew.” – Jeden z ogonów uderzył tuż obok niej, przewalając kilka drzew
„– Naruto – zaśmiała się przyciskając do siebie zakrwawiony miecz – Przyszedł jednak ten ostatni dzień...” – zaśmiała się, przyciskając
„Przymknęła powieki na chwilę, ale gdy je otworzyła dawno zapadł zmrok.” – gdy je otworzyła, dawno zapadł zmrok
„Nie widzieli też Sakury skrytej, jak złoczyńca za drzewem, ale ona widziała ich doskonale.” –
Nie widzieli też Sakury, skrytej jak złoczyńca za drzewem, ale ona widziała ich doskonale.
Lub:
Nie widzieli też Sakury skrytej jak złoczyńca za drzewem, ale ona widziała ich doskonale.
„Nie miała pojęcia z jaką siłą uderzy Naruto.” – Nie miała pojęcia, z jaką siłą uderzy Naruto
„Żaden z nich nie mógł uwierzyć w to co się stało.” – w to, co się stało
„Czyżby miał być znów bohaterem.” – Twierdzenie czy pytanie?
„– Skończ! – wrzasnął Uchiha złapawszy się za głowę – Co my najlepszego zrobiliśmy Naruto?!” – Skończ! – wrzasnął Uchiha, złapawszy się za głowę. – Co my najlepszego zrobiliśmy, Naruto?!
„Mógłbyś zabijać mnie po kawałku i błagałbym cię tylko o to bym mógł dalej nazywać cię przyjacielem.” – tylko o to, bym mógł dalej…

Rozdział III
„Teraz przez gorycz obserwował postać oszusta, […].” - tą
„Stał tam mężczyzna, pełen dumy.” – niepotrzebny przecinek
„Wiatr rozwiewał jego strój, w miejscu w którym tak stał – lekko splamiony czarną już krwią.” – w miejscu, w którym tak stał, lekko splamiony czarną już krwią
„Tak po prostu udowodnić, że słowo klanu Uchiha, jest warte tyle co zerwany guzik i można nim rzucać na prawo i lewo bez konsekwencji.” – słowo klanu Uchiha jest warte tyle, co zerwany guzik
„Przypomniał sobie co mu powiedziała, a to dodało mu odrobiny sił.” – przypomniał sobie, co mu powiedziała
Druga jego część kończyła się aż na ścianie, przymocowany wielkimi śrubami,
„Szarpnęło nogą, ale łańcuch naprężył się jedynie i zadrżał, a wibracje to spowodowały ból.” - te
„Sasuke wyjrzał za kraty, uważając by ich nie dotknąć.” – uważając, by ich nie dotknąć
„Nie nakarmią nas jeśli sami będą głodni.” – nie nakarmią nas, jeśli sami będą głodni
„– Nie wiem – przyznał szczerze – chciałbym żeby żyła.” – Nie wiem – przyznał szczerze. – Chciałbym, żeby żyła
„Wszystko, by mógł jeszcze raz zobaczyć brata i określić sens z jakim tuła się po świecie.” – i określić sens, z jakim tuła się
„Zaczął nerwowo postukiwać w kratę by znaleźć bezpieczny rytm przepływających impulsów.” – postukiwać w kratę, by znaleźć bezpieczny rytm
„Potem głośno wypuścił powietrze i skrył się w głąb celi.” – w głębi
„Budynek był, tym samym co zawsze, szybko naprawiano szkody, bo przecież wojna skończyła się kilka dni temu i od kilku już dni noszono jedzenie nielicznym jeńcom.” – pierwszy przecinek niepotrzebny
„Mimo że szpital wyglądał już tak samo, jak przed wybuchami, Naruto nie czuł się jakby była to ta sama lecznica, a jedynie coś co miało ją zastępować.” – pierwszy przecinek niepotrzebny, w zaznaczonych miejscach brak przecinków
„Wiedział jak to wyglądało – poszarpane, wielkości pięści...” – wiedział, jak to wyglądało
„Nie wiem czy mnie słyszysz.” – nie wiem, czy mnie słyszysz
„Palcem wskazał na chwilę na teczkę. Uniósł nawet na chwilę świstek cienkiego papieru tak, […].” – bez pierwszego „na chwilę”
„Przepraszam Naruto...” – przepraszam, Naruto

Rozdział IV
„I wiesz co jest najśmieszniejsze?” – I wiesz, co jest najśmieszniejsze?
„Nie wyglądał na rozgniewanego, jak zwykł Kiba, gdy tylko, któryś z więźniów się do niego odezwał.” – niepotrzebny przecinek
„Nie był też zniecierpliwiony wahaniem Uchihy, który przez chwile milczał z wciąż uchylonymi ustami.” - chwilę
„Budynki mieszkalne i te pierwszej potrzeby, odbudowywano w pierwszej kolejności.” – niepotrzebny przecinek

Rozdział V
„Ino – wysoka blondynka, którą jak przez mgłę pamiętał z czasów dzieciństwa, które minęły bezpowrotnie.” – powtórzenie
„[…] opuchlizn i rozdarci na skórze się pojawiło, nim ten zaczął mówić.” - rozdarć
„Był zmęczony i śpiący, bo siedział w sali od długich godzin, na co wskazywał zegar, którego wskazówki przesuwało się nadzwyczaj leniwie.” - przesuwały
„Przymknął oczy, które szczypały od brudnej krwi, która płynęła z łuku brwiowego.” - powtórzenie
„Wyszedłszy spomiędzy szarych, brudnych ścian, które zamieszkiwał przez długi czas, który przestał już dawno naliczać, nie wiedział dokąd się udać. – powtórzenie, nie wiedział, dokąd się udać

Rozdział VI
„Miała zamiar omijać wszelkie miejsca i osoby, które mogły jej się kojarzyć z Sasuke, który zirytował ją swoją obojętnością.” - powtórzenie
„Znała je doskonale, bo to ono zawsze zwiastowało nową wiadomości.” - wiadomość
„Każda plama od sake na biurku przypominała o tym, że zostali tak naprawdę w dwoje na tonącym statku, którym była wtedy Konoha.” - we
„Niestety choć wioska pękała w szwach pod wpływem ilości osób, które aktualnie tam przebywały, […].” – niestety, choć wioska pękała w szwach
Odpowiedzialność z pewnością Sasuke mógł obarczyć wczesną godzinę.” - odpowiedzialnością
„[…], z której wyodrębnić można było poszczególne instrumenty takie, jak skrzypce czy mandolina.” – instrumenty, takie jak skrzypce
„[…] pełnił tu funkcję ochroniarza od niemal zalania dziejów tej wioski.” – zarania
„[…] padło pytanie, a ta która je zadał mrugnęła znacząco do Uchihy.” – a ta, która je zadała, mrugnęła znacząco
„[…] wyjaśnił Uchiha częstując się papierosem z paczki, która jakiś czas temu została wyłożona na stół.” – wyjaśnił Uchiha, częstując się papierosem
„Choć te trzy rzeczy zdawały się być do siebie nie podobne, a tym bardziej nie podobne do Uchihy, postanowił sprawdzić ów zaułek.” – niepodobne
„[…] jaki i usta, z których toczył pianę zmieszaną z alkoholem.” - jak
„[…] to obaj zgodnie postanowili skupić się już tylko na niej.” – to obaj zgodnie postanowili…
„Mirin doszedł aż do mury, a tam, pod bluszczem, […].” - muru

Rozdział VII
„Wyszedł mniej więcej tak jak chciałam, by wyszedł.” – tak, jak chciałam
„Sakura zadrżała, rozpoznała go od razu tak, jak się tego spodziewała zmienił się w pewien sposób.” – Sakura zadrżała, rozpoznała go od razu. Tak, jak się tego spodziewała, zmienił się w pewien sposób
„Ściany pokryte były lepką, śmierdzącą słodką zgnilizną mazią, z którą właśnie zaznajamiał się Lee.” – proponuję dokładnie ustalić wersję
„Naruto pokiwał głową kładąc się bardziej na oparciu fotela.” – pokiwał głową, kładąc się
„Wyglądało to nieco komicznie, jak wijąc się w nielogicznych ruchach, traci siły, by po chwili zdać sobie sprawę z braku sensu swoich poczynań.” – jak, wijąc się w nielogicznych ruchach, traci siły
„Oboje jednak, bezwiednie dla siebie wzajem, w myślach przyrzekali i zarzekali, że nikt nigdy nie może się dowiedzieć, o takim schwytaniu, że zdać się musieli na wzajemne łaski.” – powtórzenie, niepotrzebny przecinek
„[…] pozwolić wam odejść, zamiast urządzić wrzawę w trakcie, której wróci nie tylko Mirin.” – wrzawę, w trakcie której wróci
„Wstał z zajmowane przez się kąta z sianem i podszedł bliżej, by z wyrazu twarzy odczytać szczerość rozmówcy.” - zajmowanego
„Także będąc już w gabinecie hokage, starali się ignorować wzjaemnie, co nieco utrudniało komunikację […].” - wzajemnie
„[…], gdy zamiast zdawać sensownie relacje, opowiadali bez ładu i składu, powtarzając, co chwilę to, co powiedział drugi z nich.” – niepotrzebny przecinek

Rozdział VIII
„Gdy przybyła, stał odwrócony do niej tyłem i udając, że nie wie o jej obecności, dał chwilę by mogła przyjrzeć mu się dokładnie.” – dał chwilę, by mogła
„[…] ogrom pracy jaki wkładali ci ludzie, by zapewnić sobie odrobinę szczęścia.” – ogrom  pracy, jaki wkładali
„Siedział na końcu lady, z dala od choćby cienia, którejś z osób tłumu.” – z dala od choćby cienia którejś z osób z tłumu
„Sasuke pokiwał niechętnie głową, a wzrok jego skierowany był w jedzeniu.” – w jedzenie
„Miała powody by przeklinać swoje niezamykające się usta […].” – powody, by przeklinać
„[…] który sprzeciwiał się nie tylko Madarze i jego wypaczonych ideałach […].” – wypaczonym ideałom
„Początkowo znaczenie tych słów nie dotarło nie niego.” - do
„[…] zawsze uważał, że Sakura będzie tą jedyną, ostatnią, która nie pozwoli mi na odejście.” - mu
„[…] ale żyjemy w czasach, gdy musimy poświęcić nasze własne dobro, dla dobra ogółu.” – niepotrzebny przecinek
„To co robi, robi także dla ciebie...” – to, co robi

Rozdział IX
„Niestety nie wyrobiłam się, jest mi z tego powodu bardzo, bardzo przykro, ale proszę nie pomijajcie tej przedmowy.” – niestety, nie wyrobiłam się
„Kilka miesięcy temu nie pamiętałam już czemu się to robiło.” – nie pamiętałam już, czemu się to robiło
„Dedykując wcale nie liczyło się na jakiś wyjątkowo pochlebny komentarz, […].” – dedykując, wcale nie liczyło się
„[…], nie mając kompletnie pojęcia, co robi, postawił zostać w wiosce za wszelką cenę.” - postanowił
„Dodatkowo ceny w wiosce podskoczyły – jako naturalny skutek wojny rzecz oczywista.” – skutek wojny, rzecz oczywista
„Oczy miał dzikie wpatrzone w przeciwnika, którym był nie kto inny jak ostatnio bliżej poznany Lee.” – oczy miał dzikie, wpatrzone w przeciwnika
„[…] odpowiedział inteligentnie, któryś z młodszych uczestników zajścia.” – niepotrzebny przecinek
„[…], a że sytuacja medyka była taka a nie inna, to tylko ten ponosił konsekwencje.” – taka, a nie inna
„Wystarczyło jedynie, by ta propozycja przypomniała mu jak bardzo jest głodny i jak bardzo pusta jest jego lodówka.” – przypomniała mu, jak bardzo jest głodny
„[…], sądząc, że jeśli uda mu się zając poprzednie miejsce, to spotka go tak samo szczera rozmowa, co wcześniej.” - zająć
„Kelnerka wciąż czekała, aż drugi z gości złoży zamówienia.” - zamówienie
„Opowiadam Sasuke co go ominęło, w czasie jego...” – opowiadam Sasuke, co go ominęło
„Wstał głośno szurając krzesłem i ulotnił się nieporadnym krokiem.” – wstał, głośno szurając
„Wiedział o niej zdecydowanie za dużo, niżby chciała.” – wiedział o niej zdecydowanie więcej, niżby chciała
„[…] spytała, próbując przywołać pierwsze skojarzenia jakie mogłyby budzić te słowa w postronnym słuchaczu.” – skojarzenia, jakie mogłyby budzić
„Medyk miał tak pacyfistyczne usposobienie, że stronił od wszelkich objawów agresji, co objawiło się zawodem jaki obrał, ale także niestety zdradą, której się podjął.” – zawodem, jaki obrał
„Sakura dostrzegła ambitna myśl, zbyt ambitną jak na Naruto i zbyt wzruszającą jak na nią.” - ambitną
„Uśmiechnęła się tylko przyznając mu w duchu rację.” – uśmiechnęła się tylko, przyznając mu w duchu rację
„Mimo to Oni jest nam potrzebny, nie tylko ze względu na twój stan psychiczny.” – mimo to, Oni jest nam potrzebny

c)  Intensywność smaku 10/10
- pomysłowość autora 5/5
- ogólny pomysł na opowiadanie 5/5
Wiele by można rozprawiać o Twoim opowiadaniu, ale na pewno nie można mu odmówić zaskakujących zwrotów akcji, pomysłowości, oryginalności i wszystkiego, co odróżnia je od innych. A wiele jest takich rzeczy, co sprawia, że ta historia jest naprawdę wspaniała i godna przeczytania. Również ogólny pomysł jest niepowtarzalny. Pierwszy raz spotykam się z opowiadaniem, w którym Sasuke powraca do wioski. W którym drużyna siódma znowu jest razem. Z opowiadaniem napisanym tak dobrze. Myślę, że najważniejsze rzeczy powiedziałam już przedtem i powiem jeszcze za chwilę. Tak czy siak, już teraz gratuluję pomysłowości!

d)  Pojedyncze listki 5/5
W tym miejscu, droga Nikumu, pobawię się z wykreowanymi przez Ciebie postaciami. Opowiem Ci o tym, jak je widzę, co mi się w nich podoba, a co denerwuje.
Jako pierwszą poznajemy Sakurę. W anime bardzo, ale to bardzo jej nie lubiłam. Była ślepo zapatrzona w Sasuke i tępiła Naruto, czym niezmiernie mnie irytowała. Później już mi tak zostało, że wywoływała u mnie dreszcz na plecach, choć trzeba przyznać, że w wersji shippuuden jest już dużo bardziej znośna, a nawet daje się lubić. W Twoim opowiadaniu jednak nie mogę narzekać, jak najbardziej przypadła mi do gustu. Jest pogrążoną w rutynie shinobi ze skłonnością do wspominania i nostalgii. Wykazuje się dużą empatią, potrafiąc rozpoznać nastrój Naruto czy odgadnąć przyczyny jego zmartwienia. Odpowiedzialna, punktualna, troskliwa. Potrafi postawić wszystkich do pionu i nie zawsze stosuje się do rozkazów. Nie potrafi odwzajemnić miłości Naruto, dlatego tak dobrze się rozumieją. Potrafi dowodzić oddziałami, jest na swój sposób władcza. Czuje się odpowiedzialna za Naruto i za wioskę. Wytrzymała, silna, odważna. Ratuje Sasuke życie, chociaż twierdzi, że nic do niego nie czuje. Uparta. Nie zważa na własne zdrowie. Nieufna wobec osób, które już raz zdradziły. Ma zbyt długi język. Jest zmęczona swoimi obowiązkami. Tak ja ją widzę. I podoba mi się to, bo jest zwykłą, najzwyklejszą shinobi, która, w gruncie rzeczy, ma tyle samo wad, co zalet. Nie jest żadną bohaterką i wcale nie zdziwiłabym się, gdyby przez to, iloma rzeczami naraz się zajmuje, w końcu nawaliła. Podsumowując, czuć, że to ta sama Sakura, co w anime, choć zmieniona przez czas. Kishimoto mógłby się bez problemu wzorować na Twoich postaciach, gdyby chciał wydać trzecią część Naruto!
Naruto z anime był właściwie moim numerem jeden. Optymista, który nigdy nie traci nadziei i nigdy się nie poddaje. W Twoim opowiadaniu te konkretne cechy uległy zniekształceniu. Często zdarza mu się wątpić, nie ze wszystkim sobie radzi. Ma żal do siebie, że przez chęć ratowania Sasuke naraził wioskę na niebezpieczeństwo. Kiedy go poznajemy, jest po prostu mocno zdołowany. Zakochany w Sakurze, nie potrafi odwzajemnić uczucia Hinaty. Zostawia Haruno samą, kiedy widzi jej łzy, jakby nie potrafił jej pomóc albo bał się, że może zaszkodzić. Potrafi poświęcić się w imię tego, co kocha. Na szczęście, bo to świadczy o tym, że to ten sam Naruto, którego znam. W imię dumy byłby skłonny pozwolić przyjaciółce umrzeć. Tego trochę nie rozumiem, czy nie wydaje Ci się, że to bardzo duża zmiana? Pała nienawiścią, złością, ale jednocześnie wydaje się ufny. Zbyt ufny. Widać na nim piętno Kyuubiego. Nie rzuca słów na wiatr, jest mniej gadatliwy, a bardziej konkretny. Z pewnością dojrzał do pełnionej funkcji, tak sądzę. I lubię go równie mocno, więc możesz czuć się spokojna.
Utsukushi. Mam mieszane uczucia co do niego. Zakochany w Sakurze, mam rację? Tak sądzę i z tego, co zrozumiałam, walczy z tym uczuciem, bo jej podobno nie da się kochać. Medyk, który przed wojną wraca do Konohy. Zdradził swoją wioskę, ale można to nazwać zdradą w imię wyższych celów. Dla ratowania brata, a to stawia go w dobrym świetle. Tak czy siak, póki co, dla mnie jest neutralny.
Sasuke – po tym, jak zranili Sakurę w czasie walki z Naruto, chce uciec. Jak tchórz. Ale to mi do niego pasuje. W końcu nie ma żadnych zobowiązań. Boi się, jest niepewny. Podziwia postawę Kakashiego. Nie zawsze panuje nad sobą, jest zdolny do tego, żeby się śmiać. Myśli logicznie bez względu na swoje położenie. Zawsze chce wyjść z sytuacji korzystnie dla siebie. Lubi się zabawić. Skory do współpracy. Rozmowny. Dziwny. Bardzo go zmieniłaś. I wiedz, że nie lubiłam go, nie lubię i pewnie już nie polubię. A jego zmiana pewnie albo okaże się oszustwem albo wkrótce ją uzasadnisz.
I Itachi. Jest zimny i przyzwyczajony do tego, że ludzie podchodzą do niego na dystans i nie ufają mu. Dumny, wzbudzający podziw i szacunek. Krzyczy, śmieje się, dyktuje warunki. Jest po stronie Konohy, co wydaje mi się najdziwniejsze. Tajemniczy. Ironiczny. Małomówny. Uwielbiam go. W anime i w Twoim opowiadaniu. Bo choć robi rzeczy zgoła dla niego nienaturalne, pasują mi w takich sytuacjach jak najbardziej. Mam tylko nadzieję, że z czasem będzie go więcej.
Poznajemy także Hinatę, Kakashiego, Obito, nieco porywczego Kibę i wyluzowanego Shikamaru, Choujiego, Ino i Lee, Suigetsu i Karin, a także Oniego i Mirina. Sądzę, że każda z tych postaci jest bardzo podobna do swojego odpowiednika z anime, pomijając te, które są Twojego autorstwa, a o których na razie niewiele wiemy. Nie poświęcałaś im dużo czasu, dlatego nie rozpisuję się na ich temat, jednak dla mnie są jak najbardziej w porządku.
Sposób, w jaki kreujesz bohaterów, jest z pewnością jedną z mocniejszych stron Twojego opowiadania. Naprawdę ciężko znaleźć postać, której nie dopieściłaś. Można się z nimi utożsamiać, są pokazani trójwymiarowo, wliczając w to ich problemy, ich przeszłość, poglądy i cele. Wspaniale!


Cukiernica 10/10
Zacznijmy może od podstron, bo na główną zamierzam trochę popsioczyć. Jest powrót, czyli strona główna. Zdarzyło mi się już parę razy dyskutować z innymi bloggerami na temat przydatności tego odnośnika, ale wciąż nie zmieniłam zdania na ten temat. Ja rzadko tego używam, ale nie uważam, żeby przeszkadzało. Niektórym prościej jest cofnąć się do samego początku tak, a nie inaczej, choć jest na to wiele innych, szybszych sposobów. Potem lucens, która nurtowała mnie od samego początku, a która jest swojego rodzaju wyróżnieniem dla czytelników. Za dokładne czytanie, za znajomość książek i wierszy. Jest plusem nie tylko ze względu na swoją oryginalność i niepowtarzalność, ale przez sam fakt istnienia. Używasz w tekście różnych cytatów, co świadczy poniekąd o Twojej wyższości intelektualnej nad dużą grupą pisarzy-amatorów. Jak najbardziej pochwalam. To ciekawe zadanie dla wszystkich czytających. Następnie prolegomena. Czyli podstawy bloga. Co, po co, na co, z czego i dlaczego – znalazłam tam odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania. W akapicie Czemu powstał blog? nie ma wcięcia wyodrębniającego, jak w przypadku pozostałych akapitów. Znalazłam też kilka braków przecinka:
„Serdecznie zapraszam do czytania, Konstruktywna krytyka najmilej widziana.”
„Fabuła opiera się na wojnach, konfliktach  i więziach jakie istnieją między postaciami.” - przecinek
„[…] postanawia opuścić rodzinną wioskę i przyjaciół, by stać się silniejszy; […].” – silniejszym brzmiałoby lepiej, a i gramatycznie byłoby chyba poprawniej
Tak zostańmy przy powieści i od tej pory już tak zwijmy ten twór, […].” - przecinek
„[…], a kto wie czy i nie zacząć coś nowego.” – przecinek
Nic strasznego, a podstrona jedna z ważniejszych. Wiele wyjaśnia. Dalej jest skryba, czyli to, co powinniśmy wiedzieć o Tobie. Ładnie opisane, a jednak zdradzające tylko tyle, ile czytelnik powinien wiedzieć. Nic prywatnego. No i kontakt, to też ważne. Polecane to oczywiście linki. Ładnie uporządkowane, z krótkim opisem. Jak najbardziej w porządku. Dobrze, że nie robisz przerw na reklamę w rozdziałach, bo i do tego może z czasem dojść! No i popularny ostatnio spam, czyli niespodzianka dla spamujących, bo takiej podstrony wcale nie ma. Jest tylko obrazek z informacją, że spamu nie uznajesz. I tutaj wracamy do punktu wyjścia. Wszystko robisz z pomysłowością, z oryginalnością, dając nam poznać siebie jako profesjonalistkę z własnymi zasadami. I dobrze.
Ale to jeszcze nie wszystko, teraz strona główna. Na środku są rozdziały, pod nimi zgrabne archiwum w formie szerokiej listy i jeszcze fragment prawny dotyczący kopiowania i przywłaszczania sobie elementów. Dotąd jest w porządku. Po prawej stronie znajduje się kilka dodatków. Jako pierwszy leci diariusz. Tekst się przesuwa i wygląda efektownie, chociaż nie wiem, czy nie lepiej wyglądałby jako zwykły kawałek tekstu z informacjami. Pod nim widnieje jeszcze śledzą, z czego ja w ogóle bym zrezygnowała. Nigdy nie podobało mi się to wizualnie. Niżej po macoszemu, czyli link do Twojego drugiego bloga. Stanowczo można by go wrzucić na podstronę o Tobie, albo nawet stworzyć nową, na której mogłabyś wypisać wszystkie miejsca, w których można Cię znaleźć. W menu masz na to jeszcze wystarczająco dużo miejsca. A na to wszystko jeszcze odnośnik do ocenialni. Też ostatecznie mógłby zostać, zwłaszcza, że jest tam zapewne tylko tymczasowo.
Summa summarum, właściwie większość jest potrzebna, przydatna i pomysłowa. Stanowczo dodaje swoje dwa grosze do efektu, jaki wywołuje całość.


Aromat 5/5
Za wspaniały całokształt, za motyw przewodni bloga, za Twoją twórczość, kreatywność i wszechstronność, za emocje, jakie we mnie obudziłaś, za profesjonalność, za wspaniale wykreowane postacie, za własną inwencję twórczą, za pomysłowość. Za wszystko!


Ilość uzyskanych punktów: 112/120
Ocena: poprawiająca nastój czerwona herbata, czyli bardzo dobry

Należą Ci się przeprosiny, droga Nikumu, za to, że tak długo czekałaś na ocenę. Przepraszam! Ale naprawdę nie chciałam, żeby była ona napisana po łebkach, dlatego wolałam zwlekać, niż sprawdzać na odczepnego. Twój blog wywarł na mnie naprawdę dobre wrażenie, dlatego możesz się spodziewać, że znajdzie się on w Najsmaczniejszych herbatach, czyli pośród najlepszych. Gratuluję.

8 komentarzy:

  1. Chyba 6, coś się pomyliłaś Muku ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak 6, jak 5? ;) nie widzę pomyłki, możesz mnie trochę nakierować? ;P

      Usuń
    2. No dziewczyna ma full punktów i ma 5? ;D Chyba powinna mieć 6, spójrz na punktację :P

      Usuń
    3. Nie, dziewczyna straciła 8 punktów... niestety! 6 w treści i 2 w szablonie. Ma całe 112 na 120, no nie? ;) któraś z nas zaczyna tracić zmysły... xD

      Usuń
    4. Nieważne, ja też już jestem na dobrej drodze ;D jako następny motyw proponuję wariatki!

      Usuń
    5. jak znajdziesz obrazki ;d

      Usuń