086.Ocena bloga Winduru


Do oceny zapraszam Winduru i pozostaje mi jedynie przeprosić za ten długi zastój!

Wrażenie ogóle 7/10
Jakie było moje pierwsze wrażenie? Ano dwojakie, muszę przyznać. Po pierwsze boję się blogów (tak – naprawdę się boję), na których jest wszystkiego po trochu. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale kojarzy mi się to po równo z amatorami, którzy pchają się do wszystkiego, choć niewiele im z tego wychodzi, i z profesjonalistami prezentującymi wysoki poziom, pewnie za wysoki jak na moje pojęcie świata i rzeczywistości. I sama już nie wiem, która opcja bywa gorsza. Co mogę stwierdzić po przeczytaniu części Twoich postów? Z pewnością to, że należysz raczej do tej drugiej grupy, choć opisywane przez Ciebie tematy są przedstawiane w sposób przystępny i bardzo ludzki, ale to już było drugie wrażenie. Natomiast wcześniej mogłabym przypuszczać, że tak właśnie będzie. Co się na to złożyło? Na pewno adres winduru, który już po zapoznaniu się z Twoim pseudonimem kazał przypuszczać, że blog ten będzie się kręcił wokół tego, co się dzieje w Twoim otoczeniu czy też w Tobie. Niezbyt się pomyliłam. Odnośnie tytułu na belce miałam nieco wątpliwości – Windurowa pisalnia brzmi profesjonalnie i nakierowuje na tematykę, choć z drugiej strony wydaje się to zbyt proste. Ale w gruncie rzeczy pasuje on do całości, bo Twoja strona jest właściwe skomplikowana w swojej prostocie – spisywane raczej prosto teksty przedstawiają sobą skomplikowane myśli. Za prostym Windurowa pisalnia kryje się Twoja wszechstronność i oryginalność, a także inne Twoje cechy. Wydaje mi się, że tak powinno zostać, mimo wszystko. Ostatnim kryterium w tym punkcie jest szablon. Ano właśnie, tutaj będę mieć do powiedzenia nieco więcej, ale o tym za moment. W każdym razie wywołał on u mnie chyba więcej dystansu i niechęci, niż fascynacji. I jest on właściwie jedynym czynnikiem, tworzącym pierwsze wrażenie, który bym przemyślała, bo poza tym moja opinia jest bardziej na plus, niż na minus.

Wygląd 11/15
A teraz tych słów parę o wyglądzie. Powiem tak – na początku mnie odstraszał, bardzo bardzo odstraszał. Zepsuł dość dotkliwie pierwsze wrażenie, nie będę ukrywać. Co dokładnie? Już mówię… po pierwsze, połączenie bieli i czerni zawsze wydawało mi się jakieś suche, bez wyrazu. Teraz jednak moja opinia powoli ewoluuje, dzięki czemu ta kompozycja wydaje się raczej poważna i dojrzała, dlatego w tej sytuacji nie mam zastrzeżeń. Do tematyki Twojego bloga jak najbardziej pasuje, przynajmniej według mnie. Jeśli chodzi o kota w Nawigacji… jest on dość osobliwy i zauważyłam już, że chyba masz do kotów słabość, jako że często się w Twoich tekstach przewijały. Kocur ów ma przyciągające spojrzenie fioletowych oczu (nie wiem, skąd pomysł na fiolet, ale pasuje do tytułów, więc pewnie tak ma być), a jego ogon wystający poza ramkę jest intrygujący na swój sposób i dodaje całemu szablonowi jakiegoś dynamizmu. Nie mam nic także do układu – na stronie głównej umieściłaś dużo informacji, ale sposób, w jaki je ułożyłaś, nie obciąża aż tak mojego mózgu. Dodatkowego plusa postawiłabym za Twoje czarno-białe zdjęcia, które jakoś ożywiają duże ilości tekstu, a także za inne obrazki i za fioletowe elementy, które są chyba jedyną kolorową u Ciebie rzeczą. Czcionka jest według mnie dobra, niby prosta, ale jednak dająca się czytać przez dłuższą chwilę, w odpowiednim kolorze i rozmiarze. A teraz przejdźmy do tego, co mi się nie podoba. Tło – te czarne kropki w wielu miejscach są nieostre, rozmazane i kiepskiej jakości. Chamsko i nieestetycznie zasłaniają pasek nawigacyjny. Psują właściwie całe wrażenie estetyczne, jakie wywarła na mnie reszta szablonu. I w tym miejscu namawiałabym Cię, abyś zastanowiła się nad zmienieniem go. Niekoniecznie na coś zupełnie innego, bo - jak wspominałam - połączenie czerni i bieli jest u Ciebie w porządku, a też nic bardziej skomplikowanego mi się nie widzi. Ale jednak nie te maziaki.

Treść 75/80
a)                      Ogólna kompozycja 29/30
Zastanawiałam się, czy pisać podsumowanie tego, co zawarłam w opisach poszczególnych rozdziałów, ale myślę, że bez sensu byłoby to przepisywać jeszcze raz. Tak tylko od tyłu zacznę i ujmę krótko to, co ewentualnie bym dopracowała – ilość opisów w niektórych tekstach (na przykład w opowiadaniu Światło w Podziemiach) i wyrazistość uczuć (chociażby w reportażach ze snów). I to chyba moje jedyne zastrzeżenia. Jeśli chodzi o inne cechy - długość rozdziałów, tytuły, poruszaną przez Ciebie tematykę i wszystko inne – wyłapiesz je w poniższych opisach.

Mika, którą mylą ze staruszką
Ten dwuczęściowy przedsmak historii o Mice jest jedynie zalążkiem tego, co możemy znaleźć na innej Twojej stronie, z tego co wywnioskowałam. Jest to jednak opowiadanie niezwykle przyjemne, zwyczajne i niezwyczajne jednocześnie, z niebanalną postacią główną. Szkoda, że w dzisiejszych czasach ludzie tacy jak ona są gatunkiem wymierającym…
Mika znajduje wiersz
Mika, Mika… to moje pierwsze spotkanie z tą dziwną, jakby wyrwaną z innej rzeczywistości dziewczyną. Rozpoczynając proces poznawania jej, byłam bardzo ciekawa, na jaką osobę ją wykreowałaś. Cóż mogę powiedzieć… właściwie zapamiętałam głównie to, że była w związku z kobietą i ma popielate włosy. To były najwyraźniejsze myśli, tak mi się wydaje. Poza tym wszystko było jakby za ścianą mgły, sporo magii w tę historię zamieszałaś, pojawiło się dużo znaków zapytania, niepewności i tajemnicy. No bo właściwie nie wiadomo na przykład, skąd notes dziewczyny nagle znalazł się pod latarnią. To pierwszy rozdział, jaki mam przyjemność czytać, więc zwróciłam uwagę także na Twój styl pisania – niezwykle poprawny i dopieszczony, wydaje się, jakbyś wszystko miała z góry przemyślane, choć w gruncie rzeczy Twój język wydał mi się raczej prosty, za to niezwykle obrazowy. Niemal widzę to granatowe niebo, ładnie kontrastujące z żółtym światłem latarni. No i wiersz… w nim także sporo jest niedopowiedzenia, ale bardzo podobają mi się porównania, których użyłaś, zwłaszcza „Noc nieznośnie ciepła jak wnętrze dłoni”. Na podsumowanie tej części chciałabym też powiedzieć, że Mika wydaje mi się marzycielką z duszą dziecka, dlatego cieszę się, że zaczęłam swoją przygodę z Twoim blogiem właśnie z nią – powroty do dzieciństwa niemal zawsze są miłe.
Wypadało by teraz napisać, że podeszła do tej ostatniej kierowana nieznaną siłą […].” - wypadałoby
Mika wędruje z kotami
Na początku muszę przyznać, że ten rozdział przygód popielatowłosej Miki przypadł mi do gustu chyba jeszcze bardziej od poprzedniego. Więcej w nim było codzienności wprawdzie, ale też miał w sobie coś z beztroski i dziecinności, jakiś spokój może, nieco dziecięcej naiwności. Polubiłam od razu Kota o kruczoczarnych włosach i miodowych oczach, i oczarowało mnie jego zamiłowanie do sardynek. Na swój sposób poruszyła mnie także końcowa scena, kiedy dziewczyna rozpuściła włosy. No i uroczy był zbieg okoliczności, w którym to nagle z jednego kociego towarzysza, dziewczyna zyskała dwóch. Co jeszcze jest niewątpliwą zaletą Twojego stylu… używasz wielu potocznych określeń, no i brak w tych rozdziałach jakiegoś patosu czy ciężkości, co stwarza raczej lekki obraz rzeczywistości. Podoba mi się także ta niedosłowna magia, którą nas raczysz, bo ja widzę to tak, że każdy z nas ją w sobie ma, ukrytą może pod wieloma maskami i warstwami.
„Przedramieniem otarła po z czoła, a jej nozdrza ogarnął smród chemicznej czystości.” - pot
„Ciekawe, czy chlor uzna moją skróę za formę skażenia i wypali ją do kości […].” - skórę
„To będzie rytualne obmycie, dla mnie mnie bardziej, bo przy okazji pozbędę się chloru.” – powtórzenie?
„Przeczesał smukłymi palcami swoje długie, czarna włosy z pojedynczym białym pasemkiem przy twarzy.” - czarne
„[…] a kiedy odsunęła się Kot mruknął pod nosem parę niecenzuralnych określeń.” – przecinek

Światło w podziemiach
Czyli kobieta z brodą i dziwne stworzenia, co zdradza opis. Moja pierwsza myśl – o co chodzi (tak naprawdę brzmiała inaczej, ale nieco ją ocenzurowałam)?
Burza w Naziemiu
Pierwsze, co widzę po włączeniu rozdziału to podziękowania za betowanie. No popatrz, a już myślałam, że jesteś polonistycznym geniuszem! Naziemie, Podziemie, brody, topory i duże dłonie, które są za małe. Skłamałabym, gdybym nie powiedziała, że mnie to nie zaciekawiło. Co mi to przypomniało? Czwartą część Opowieści z Narnii, tam także były podziemia, o ile dobrze pamiętam, choć mój mózg ostatnio często płata mi figle, i zapewne to skojarzenie nie jest ani trochę trafne. W każdym razie połączone z tym zagubione, tajemnicze dziecko, może dać całkiem ciekawy rezultat. Podoba mi się także to, że wprowadzasz symbole – imię dziewczynki jako coś, co ma głębsze znaczenie, a nie jest dobrane przypadkowo. I chciałam jeszcze zauważyć, że rozdziały na Twoim blogu są króciutkie, co z jednej strony nie pozwala się znudzić, a z drugiej irytuje, bo nim zdążę się dobrze wczytać, już kończę. I teraz nie wiem, czy powinnam to uznać za zaletę czy wadę, naprawdę… Po pierwszym rozdziale z tej serii muszę przyznać, że póki co Mika zyskała u mnie większą sympatię, ale to tylko ze względu na mój gust.
„W jej głosie słychać było jakim szacunkiem darzy to miejsce […].” - przecinek
„Czy pani wie jak mogę wrócić do Domu?” - przecinek
„Może uda mi się ustalić gdzie mieszkasz.” - przecinek
Zapłata za Słońce
Z rozdziału na rozdział w mojej głowie zaczyna wzrastać myśl, że ta historia jest niedorzeczna. Może to tylko przez moją niechęć do tego typu opowiadań, ale jak na mój gust, akcja rozgrywa się zbyt szybko, za mało tu tajemniczej dziewczynki i za mało kobiety z brodą, tak jakby rozgrywające się wydarzenia wszystko przesłoniły. Może odbierałabym to inaczej, gdybyś opisała to jakoś rozleglej, poświęciła wszystkiemu trochę więcej czasu. Tymczasem w jednej chwili była sytuacja z jeleniem, w drugiej z Wielkim Kamieniem, a potem już nagle dziewczynka odjechała z ludźmi z Naziemia. I to nie tak, że jakoś strasznie krytykuję tę historię, bo w gruncie rzeczy pomysł jest naprawdę świetny, Twój styl także nie pozostawia wiele do życzenia, ale wydaje mi się, że to powinno być rozegrane nieco inaczej.
 „Tutaj przydało by się słowo wyjaśnienia od narratora […].” - przydałoby
„[…] wyrwała się Joanho z radosnych rykiem.” - radosnym
„- Coś ty robisz! - wrzasnęła Joanho. - Chcesz nas pozabijać?” - co
„Nie wiedziała co zrobić.” - przecinek
„Nie bardzo rozumiała dlaczego sam cesarz żąda wydania Cahayi.” - przecinek
Cela dla ignorantów
Joanho wyrusza za dziewczynką, atakuje jednego z mężczyzn, którzy się nią opiekują, bo podejrzewa, że są oszustami. Później zostaje złapana, pojawia się myszoczłowiek z eliksirem snu i różne inne stwory, a kończy się na tym, że na kobietę zostaje wydany wyrok śmierci. Jak na tyle wydarzeń i tyle ciekawych postaci, stanowczo za mało tekstu.
„Nie obchodziło jej, co się teraz stanie […].” - ją
„[…] pomyślała Joanho i poczuła jak gniew zaczyna krążyć jej w żyłach.” - przecinek
„[…] rechocząc zamknęło kraty, po czym pokierowało się do wyjścia z lochów.” - przecinek
„[…] zaczęła Joanho czując swoje spękane usta.” - przecinek
Myszoczłowieczeństwo
W tym miejscu czuję się zobowiązana przyznać, że ta historia naprawdę ma sens i morał, i na pewno poruszyłaby mnie bardziej, gdyby nie to zastraszające tempo akcji. Podoba mi się ten baśniowy charakter i wydaje mi się, że z powodzeniem mogłabyś pisać bajki dla dzieci. Zarówno łaskawy król o magicznych mocach, jak i Rinpi, zrobili na mnie ogromnie wrażenie i obu ich polubiłam od razu. Wspaniale by było, gdybyś kiedyś poświęciła tej historii nieco więcej czasu. Ach, no i muszę pochwalić Twój dobór tytułów – są nie tylko dopasowane, ale też intrygujące i oryginalne.
„Zdaję sobie sprawę z tego jakie nieporozumienie wynikło […].” - przecinek

Instalacja
Jak się doczytałam, króciutka seria wierszowana. Najwspanialszą rzeczą w wierszach według mnie jest wolność interpretacji. W szkole mogą mi narzucić tok myślenia, mogą mnie nauczyć postrzegać pewne rzeczy tak, jak chcą, by je postrzegano. Tak było, jest i będzie. Ale tutaj, w tej dobrowolnie poświęconej chwili na interpretację i zachwycanie się zabawą słowem, jestem zupełnie wolna. Ty także, i to już jeden element, który nas zbliża i który pozwala mi choć w niewielkiej części pojąć sens pierwszego wiersza. Rozgrzewka jest, jak sądzę, Twoją rzeczywistością – pisaniem, muzyką, zamieszaniem wokół… i subtelnym zakończeniem o pustej szklance. Utwór niby wydaje się prosty, a jednak wiem, że za prostymi tekstami często kryją się skomplikowane myśli. Smutne jest to, że czytelnicy blogów rzadko poświęcają czas wierszom. Instalacja mieści w sobie nieco wyrzutu do świata i w nie wzięłabym jej za wiersz, gdyby nie forma zapisu. Wbrew przyjętym normom pojawiły się wulgaryzmy, mocniej oddające uczucia. Jakikolwiek nie byłby to wiersz, jest wierszem prawdziwym, dopóki budzi emocje. Po przeczytaniu go czuję rozgoryczenie. Instalacja cz.2 to chyba moja ulubiona część do tej pory. „Jak uciec z ciała nie umierając?” – życiowe uczucie rozdzierające serce, które często trudno nazwać. Koniec instalacji raczy mnie kolejną porcją rozmyślania. Jakie jabłko, o co chodzi? Wiersz najkrótszy, najwięcej w nim jednak niedomówień, choć koniec wydaje się zupełnie jasny – „znów wygrało życie”. Moje przesłanie – nie rezygnuj z pisania wierszy.

Kroniki Oka Mgły
Próba poszukiwania „krainy wiecznej szczęśliwości”. Myślę, że ta seria będzie klimatem podobna do historii o Mice, dlatego zabieram się za nią z zapałem. Swoją drogą, czy popielate włosy są Twoją słabością?
Babula
Tak, jak przypuszczałam, opowiadanie to jest utrzymane w dziwnym klimacie. Jest tu tajemniczo i intrygująco, jest też spokojnie. To miła odskocznia od szarej codzienności. Uspokajająca mgła… jak bardzo chciałoby się ją mieć wokół siebie, choć w gruncie rzeczy nawet zwykła mgła na swój sposób koi nerwy. I tajemnicza postać, która chwyciła Chmurkę za dłoń. Bardzo jestem ciekawa, co z tego wyniknie. To, co jeszcze mnie zachwyciło, to sam pomysł na świat przedstawiony – czas akcji i miejsce, no i oczywiście tytułowa Babula, za sprawą której dzieją się niezwykłe rzeczy. Cieszy mnie to, że ta seria jest dłuższa od pozostałych, naprawdę.
„Chmurka nie była pierwszą osobą, która przyszła szukając spokoju.” - przecinek
„[…] poleciła starowinka wkładając Chmurce pierścień na palec.” - przecinek
„On będzie wiedział co robić […].” - przecinek
„[…] ale nawet tego czy nad jej głową świeci księżyc, czy już może słońce.” – przecinek

Reportaż z paraliżu sennego. Zmora się uśmiecha
Hmm… muszę przyznać, że post bardzo ciekawy. Nie spotkałam się wcześniej z terminem paraliżu sennego, więc czuję się teraz o jedno pojęcie mądrzejsza. „Zapalczywy na to samo pytanie odpowiedział: Może tam w środku masz jednak poukładane.” – rozbroiło mnie to zdanie, muszę przyznać. Przez chwilę jeszcze cieszyłam się do siebie. No ale do rzeczy… rozdział dobrze zbudowany – najpierw podałaś krótką, ale treściwą i obrazową definicję, później opowiedziałaś o swoim przeżyciu, a na końcu to wszystko podsumowałaś. Jaki jest mój wniosek z ostatniej chwili? Musisz mieć bardzo ciekawy mózg i sama już nie wiem, czy powinnam żałować, że mój nie płata mi takich figli, czy raczej się z tego cieszyć. No i ogromny plus dla Ciebie za dodanie do postu obrazu, dość znanego chyba, bo pamiętam, że już go gdzieś widziałam i skrupulatnie się mu przyglądnęłam. I nie wiem, czy nie był to właśnie podręcznik do języka polskiego. W każdym razie pomaga to tworzyć klimat mistycyzmu i buduje nieco grozę, tak sądzę. I ciekawie kontrastuje z Twoim, delikatniejszym od przedstawionej wizji, doznaniem. To, o czym chyba jeszcze nie wspominałam, a może byłoby warto… Fajnie, że pod rozdziałami dyskutujesz z czytelnikami – to sprawia miłe wrażenie dobrego kontaktu między obiema stronami, a i można czasem wyczytać coś ciekawego.
„W sieci namnożyło się grafik straszących paraliżem sennym, a ja nadal nie wiem co jest w tym takiego przerażającego.” – brak przecinka
„Jeżeli wierzyć mniej, lub bardziej, naukowym opracowaniom porażenie przysenne zdarza się wtedy, gdy śpimy na plecach, […].” – brak przecinka
„Chwilę zastanawiałam się jak to możliwe, aż nagle ktoś wszedł do pokoju.” – brak przecinka

Reportaż ze snu. Na ratunek chomikom
Muszę przyznać, że z każdym przeczytanym postem czuję się coraz bardziej zaskoczona. Na ratunek chomikom wywołało we mnie dziwne uczucie… (żebym to ja je umiałam nazwać)…otępienia? Sen ten wydaje mi się jednym z tych tworów wyobraźni, które wywołują niepokój, martwią, rażą bezsilnością, choć jednak zjawia się ktoś, kto biednym, małym chomikom daje nieco więcej czasu i budzi płomyk nadziei. I po raz kolejny stwierdzam, że jestem pełna podziwu dla Twojego genialnego mózgu, który w ogóle ułożył sobie nocą taką historyjkę… no bo kto biegnie z małymi chomiczkami do schroniska, i kto w ogóle je rejestruje? No i pomysł z nadmuchaniem woreczka… także rażąca obojętność polskiej obsługi była zadziwiająca, podejrzanie realna. Ciekawą rzeczą jest także synchronizacja mózgów Twojego i Pana Whoopera, który to wyśnił ciąg dalszy. Szkoda, że także i on nie doprowadził właściwie do rozwikłania całej tej sprawy. Co mi się jeszcze nasuwa na myśl, to to, że Twoje reportaże ze snów są ładnie napisane – właściwie nie są całkiem suche, choć daleko im do bardzo rozbudowanych opisów i upiększania wszystkiego. Wydaje mi się, że są nastawione w większej mierze jedynie na opisanie wydarzeń. Choć może warto by było dodać do nich nieco towarzyszących Ci we śnie uczuć?
„- […]. Może pani spróbować w naszej wewnętrznej przychodni, ale wątpię, czy ktoś tam jeszcze jest - wskazała kciukiem korytarz po prawej.” – „…jest. – Wskazała kciukiem…”
Poczułam jak wzbiera we mnie panika.” – brak przecinka
„Nie wiem do czego były im potrzebne.” – brak przecinka

Reportaż ze snu. Nie zabijaj wampira
Bardzo osobliwy sen, i teraz sama już nie wiem, czy moim ulubionym jest ten, czy może raczej ten o chomikach. Ten w każdym razie na pewno był dłuższy, no i miał ręce i nogi. I chociaż było w nim też wiele paranoi, wszystko właściwie zdawało się mieć logiczne wyjaśnienie i nic nie działo się bez przyczyny. No ale jak to w snach, stałe elementy są – mężczyzna, któremu coś zleciłaś, jest kompletną tajemnicą i niedokończonym wątkiem. Jest także miejsce bliskie sercu – plac zabaw. I trochę niedorzeczności, no bo co to niby za kara za siedzenie na huśtawce? Scena z różnymi stworzeniami trochę zbiła mnie z pantałyku, utwierdzając w przekonaniu, że to wciąż sen… No ale najbardziej podoba mi się samo przesłanie, muszę przyznać – to, że rozwścieczonego wampira wystarczyło za wyrządzoną krzywdę przeprosić, żeby wszystko naprawić. No i smutne też było to, że wampir został zaatakowany właściwie tylko dlatego, że był wampirem. W tym miejscu warto przytoczyć jedną z wypowiedzi czytelników: „Czasami czuję się jak taki inny gatunek wśród wielu gatunków”, naprawdę mądrze powiedziane. I w sumie nie przypomina mi ten sen ani trochę True Blood, jako że serial ten kojarzy mi się jedynie z orgiami i ćpaniem. Na tyle odcinków, ile oglądnęłam, w żadnym nie znalazłam niczego mądrego, chyba że mowa o książce. U Ciebie jak najbardziej morał sobie dopowiedziałam, dlatego sen ten można stanowczo uznać za sen pouczający. No i ładnie napisany, oczywiście, choć wciąż wydaje mi się, że emocje są w reportażach opisane jakoś sucho.
„Chwilę zajęło mi, zanim przypomniałam sobie po co tu właściwie jestem.” – brak przecinka
„Mojemu partnerowi "biznesowemu" nic nie mógł zarzucić, bo nie widział jak podaję mu pieniądze, natomiast na mnie znalazł paragraf.” – brak przecinka
„- Proszę się stawić na komisariacie o dwudziestej - wypisał mi jakiś kwitek.” – „…o dwudziestej. – Wypisał…”
„- O rety, patrzcie, tam idzie wampir - ostatnie słowo kobieta z głową lwa wypluła, jakby ją zniesmaczyło.” – „…tam idzie wampir. – Ostatnie słowo…”
„- Pokażę wam jak się takich załatwia - szepnęła.” – brak przecinka
Jednakże chodząc po chatce zauważyłam, że w pewnym konkretnym miejscu podłoga ugina się pode mną, […].” – braki przecinków
„Popatrzyli na mnie jakbym postradała zmysły, i tak też się poczułam.” – brak przecinka

Reportaż ze snu. Kolonia na Księżycu
Chcę się wziąć za czytanie, połykam pierwsze zdanie i… zbieram się z podłogi. „Zostałam wyznaczona na kapitana samobójczej misji na Słońce.” – no i jak do takich snów można podejść na trzeźwo? Mózg to naprawdę dziwny twór. Tak, ja wiedziałam, że ten reportaż będzie dziwny, wiedziałam od samego początku i wcale się nie pomyliłam. To, co najbardziej mnie denerwuje w tej kategorii tekstów, to ich nagłe urywanie się. Pozostawia to same pytania i niepewność, choć z drugiej strony zmusza do myślenia i pozwala sobie dopowiedzieć końcówkę. Opis rozdarcia chłopca dość kiepsko opisany, mało obrzydliwie – mogło być lepiej, bo w takiej postaci cała ta sytuacja raczej średnio zrobiła na mnie wrażenie. Pomysł świetny, kłaniam się przed Twoim mózgiem. Z tego by mogła wyjść całkiem ciekawa historia, choć wszystko działo się za szybko (po raz kolejny), a opis całej tej tragicznej podróży jakoś mnie nie przekonał – zapewne przez niewielką ilość uczuć, o czym już wspominałam. Rozwalił mnie na atomy wątek z Radiem Maryja, do czego też nie jest zdolny ludzki umysł…
„Trafiając naszą rakietą w Słońce mieliśmy wywołać odpowiednią reakcję w jego koronie.” – brak przecinka
„A żywe mięso na pokładzie było niezbędne, aby reakcja przebiegała właściwie. Potem już, na pokładzie, pomyślałam, że może chcieli […].” - powtórzenie
„Zaczynam się zastanawiać czy nie przemianowano Luny na kolonię karną […].” – brak przecinka
„- To moja powinność - chłopak spoważniał.” – „…moja powinność. – Chłopak spoważniał.”
„- Na Ziemi już nas przekreślili, ja to wiem - pokiwał smutnie głową.” – „…to wiem. – Pokiwał…”
„Za deską, którą robiła za ladę, siedziała pomarszczona staruszka.” - która
„- Wy, bojtanicy, nie wiecie na co się porywacie - szepnęła babuleńka, a chłopak ją zignorował.” – brak przecinka

Największa przygoda rogatej kocicy
Coś czuję, że nie powiem wiele nowego przy okazji tego postu. Trochę pojechałaś mi po ambicji w kwestii fanfików, sama mam ich trochę w czeluściach komputera, a nawet dwa opublikowane na blogu, choć opowiadań autorskich też się chwytałam. Rzeczywiście jest nieco łatwiej pisać fanfik, choć nie uważam, że jest to zło ostateczne. Zgodzę się z jednym z czytelników, że niejednokrotnie fanfiki okazują się lepsze od oryginałów, a i są dobrym sposobem na doszlifowanie swoich umiejętności pisarskich. No ale nie o tym miałam pisać. To, co szczególnie podoba mi się w Twoich tekstach, to to, że bez względu na ich gatunek (opowiadanie, reportaż ze snu czy chociażby komentarz), wszystkie niosą swojego rodzaju przesłanie i z większości można wyciągnąć jakiś morał. Także i z tego, nawet jeśli świat przedstawiony jest dość osobliwy. Po raz kolejny Twój mózg serwuje nam niemałą niespodziankę. Ładnie to opisałaś, choć wciąż uważam, że trochę mało w tych tekstach uczuć, są niezbyt wyraźne, a w takiej historii uczuć na pewno nie brakowało. Trochę mało mowy ciała. Tylko słowa i wydarzenia.
„Do rzeczy, jednak.” – niepotrzebny przecinek
„Dzięki sprzyjającym okolicznościom czasowo-sprzętowym od niedawna gram w Guild Wars 2, która jest MMORPG […].” – brak przecinka
„Wpadła do środka, a ja mogłam swobodnie obserwować następującą scenę przed otwarte na oścież odrzwia.” – przez, z „odrzwia” miałam delikatny problem – to raczej nietypowy synonim drzwi, choć znalazłam wersję głoszącą, że jest to jakaś duża, zabytkowa odmiana, więc jeśli użyłaś tego w tym kontekście, to jest w porządku
„- Ta tutaj dobra... - chwilę szukał odpowiedniego słowa - ...dusza uratowała mi życie.” – Chwilę, kropka po „słowa”
„Pobiegłam więc do pobliskiej karczmy, bo wiedziałam gdzie znajdę moich obowiązkowych kolegów.” – brak przecinka
„- Za napaść na funkcjonariusza Seraph** - zaczął Logan z ogniem w oczach - i za naruszenie traktatów międzynarodowych […].” – „…w oczach. - …i za…” lub „…w oczach. – I za…”
„- Niech pani ją ratuje. Oni ją zabiją, ja to wiem... - głos uwiązł mu w gardle.” - Głos
„Nie wiedziałam co odpowiedzieć, ponieważ nigdy nie spotkałam się z tym określeniem.” – brak przecinka
„Ale wytrzymam, zrobię to dla niej, tylko niech jej pani pomoże! - dziwny człowiek znów zaniósł się kaszlem.” - Dziwny
„Być może wieśniacy, przejęci strachem do mieszania się w rozgrywki kapitana, nie przyjdą tu od razu by wciskać swoje ciekawskie nosy w trupi odór.” – brak przecinka
„- Czekaj. On cię przysłał. Pomożesz - zabrzmiało to bardziej jak stwierdzenie, niż pytanie.” – „Pomożesz. – Zabrzmiało to bardziej jak stwierdzenie niż pytanie.”
„Bardziej psychicznie, niż fizycznie, w końcu sięgałam jej do muskularnych ramion, a ważyłam może jedną trzecią tego, co ona.” – niepotrzebne przecinki
- Wiedziałam, że istnieją - aż klasnęła w ręce i zaoferowała pomoc.” – „…istnieją. – Aż klasnęła…”
„Po chwili obserwacji, zrozumiała, że to nie eksplozje, […].” – niepotrzebny przecinek
Biegnąć w jego kierunku, potknęła się o coś na swojej drodze.” - biegnąc

Niestankowe bajania. Tajemnica rdzawych drzew
Dobre współautorstwo nie jest złe, że tak powiem. Sama jestem współautorką na stronie o podobnej tematyce, więc znam to zjawisko bardzo dobrze. No a Ty, śmiem przypuszczać, dobrze trafiłaś. Niestanka także ma bardzo ciekawy styl i myślę, że tworzycie osobliwy duet humanistycznych dusz. Nie widzę też, żeby miała problemy z poprawnością, więc dlaczego pomysł o współautorstwie miałby być zły? Na pierwszy rzut oka widać różnicę między Waszymi stylami. I jedyne, co można zarzucić pomysłowi współautorstwa to ograniczenie, że przecież ta blogowa przestrzeń miała być tylko moja, że miała być moją wizytówką, a teraz już trzeba ją dzielić między dwie. Ale to jest kwestia indywidualna, tylko Wasza. Jeśli się z tym dogadacie, to nikt przecież nie ma Wam prawa zabronić. A tekst… ciekawy i pomysłowy, zastanawiam się, ile z niego jest prawdą, a ile wymysłem autorki. W każdym razie pomysł bardzo mi się podoba, a ostatnie zdanie jest zaskakującym zakończeniem, które jednak budzi swojego rodzaju bezsilność i zmusza do myślenia. Obie jesteście naprawdę bardzo ciekawe!
„Zanim jeszcze ziemia, o której opowiem, znalazła się granicach miasta Wrocławia, driady zamieszkujące las na tym miejscu przeczuły zagładę.” – znalazła się w granicach
„Zgodnie z wolą najstarszej z driad pnie pokryły się rdzą, podobnie jak ziemia i strumyk nieopodal.” – brak przecinka

Powiedz, że jestem piękna
Nie wiem teraz już sama, od czego zacząć. Rozdział i przeczytałam, i odsłuchałam. Chciałaś wiedzieć, co sądzę o nagrywaniu tekstów... Sądzę, że to świetny pomysł. Masz ładny głos, no i całkiem dobrze Ci to idzie. Nie licząc naśladowania męskiego głosu, który akurat w tym konkretnym nagraniu wyszedł Ci dość zabawnie, bardzo mi się podobała ta manipulacja tonów. Ogólnie rzecz biorąc, moja opinia na temat audiobooków jest bardzo przychylna, uwielbiałam słuchać nagrań z Sherlocka Holmesa, ściągnęłam sobie także Hannibala. To ciekawy sposób na każdą wolną chwilkę, więc dlaczego miałabyś tego nie robić? Jeśli dojdziesz do perfekcji, może akurat znajdę kiedyś jakieś Twoje nagranie w Empiku… A jeśli chodzi o sam pomysł – bardzo życiowy i podoba mi się stanowisko Bereniki w całej tej sytuacji. Kobiety powinny znać własną wartość i nie mówię tu o tym, że mają być zapatrzone w siebie i nie widzieć swoich niedoskonałości – ale pewność siebie i odrobina samokrytyki, no i oczywiście chęć do pracowania nad sobą (jak w przypadku Bereniki), są już właściwie połową sukcesu. Szkoda z drugiej strony, że tak mało osób wdało się pod postem w dyskusję na ten temat, no ale, jak widać, okazał się on może nie tak kontrowersyjny jak inne, budzące większe zainteresowanie. W każdym razie dobrze, że pojawiło się także coś takiego, bo wszechstronność poruszanych przez Ciebie tematów to naprawdę jedna z największych zalet Twojego bloga.
„[…] pani swoje ciało? - przyjazny uśmiech wypluł z siebie pytanie jak karabin.” – „…swoje ciało? – Przyjazny uśmiech...”
„- No nie - jej rozmówczyni zachichotała nerwowo.” – „- No nie. – Jej rozmówczyni…”
„- […]. Ale pracuję nad tym - wzruszyła ramionami.” – „…nad tym. – Wzruszyła ramionami.”
„[…] pani operator daje mi o tym znać - studentka przyjrzała się obrośniętej gębie wystającej nieco poza obrys kamery.” – „…mi o tym znać. – Studentka przyjrzała się…”
„- Że co? - prezenterce rozmarzony uśmiech spełzł z twarzy.” – Prezenterce
„[…] no to jak to inaczej nazwać? - studentce zadrżały kąciki ust.” - Studentce
„- Chyba ma pani w tej kwestii do powiedzenia więcej niż ja - Nika uśmiechnęła się przyjaźnie.” – „…więcej niż ja. – Nika uśmiechnęła się…”

Nie róbcie z nas pederastów czyli o gender słów kilka
O proszę, to już jest idealny przykład kontrowersyjnego tematu, który jest dla wielu ludzi podnietą i każe im głosić swoje poglądy na lewo i prawo. Zacznę jednak od strony poprawnościowej, bo o tym będzie króciutko. W tytule przed „czyli” nadałby się przecinek. A teraz wróćmy do tematu! No co mi tam, jak wszyscy to wszyscy. O gender wiele nie wiedziałam i w sumie dalej wiem niewiele, choć Twój post i tak bardzo moją wiedzę na ten temat wzbogacił. Właściwie takie ludzkie wybryki mnie nie interesują, no ale jeśli już poruszyłaś ten temat, i nawet podałaś różne ciekawe linki, co jeszcze bardziej uatrakcyjniło ten wpis, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ludzie to idioci, a delikatne, nieprzesadzone stereotypy nie są złe, a odważę się nawet powiedzieć, że całkiem dobre. Ja naprawdę rozumiem równouprawnienie, choć pod wieloma kątami także ono jest niedorzeczne, no ale równość dla wszystkich, wyrażona tym, że jestem dziewczynką i rzekomo powinnam trzymać nogi razem, kiedy siedzę? Czy jest mi z tym dobrze? Ano nie, bo latem lepią się do siebie, nie powiem też, żeby to było jakoś bardzo wygodne. No ale patrząc na to z drugiej strony, mając chłopaka, chcę wyglądać i czuć się przy nim jak dziewczyna. Czy to źle? Ano nie. Jeśli jednak zechcę siedzieć jak chłopczyca i mi będzie z tym dobrze, to czy może mi zabronić tak siedzieć? Ano nie, po raz drugi. Jak chce, to niech bierze mnie taką, jaka jestem. I wydaje mi się, że to tyle w tym temacie z mojej strony. Po raz kolejny też muszę przyznać, że bardzo podoba mi się w tej sprawie Twoje stanowisko, a z kolei bardzo irytujące jest ukazywanie kobiety jako osoby zależnej od mężczyzny lub niższej rangą. A humorystyczne zakończenie dodało temu tekstowi nieco lekkości, jako że to temat sam z siebie dość ciężki, więc dobrze, że poświęciłaś mu dłuższą chwilkę.
„Nie rozumiem dlaczego nie można by skupić się na dodaniu wartości "kobiecym" czynnościom i atrybutom.” – brak przecinka

Bądź grzeczny na moim terenie, czyli po co nam blogowe regulaminy
Komentarz bardzo humorystycznie napisany, krótki i treściwy. Otwarcie wyraziłaś w nim swoją opinię, a poprzez pytanie do czytelników wykreowałaś obraz siebie jako osoby, która nie zamyka się na poglądy innych, co w dzisiejszych czasach wydaje mi się bardzo ważne. Jeśli zaś chodzi o stanowisko, które zajęłaś w tej sprawie… nigdy nie zastanawiałam się nad psychologicznym, ukrytym dnem regulaminów, ale w zupełności się z Tobą zgadzam w kwestii wytycznych na blogach prywatnych. Bardzo ciekawe są także opinie czytelników na ten temat. Rozbawił mnie zwłaszcza komentarz o grzybie pod parapetem. A piosenki z Kubusia Puchatka są świetne, jarałam się nimi, kiedy moja siostra była jeszcze pchłą i oglądała takie rzeczy.
„Czy ktoś, kto chce pospamować albo poobrażać naprawdę będzie zerkał na podstronę z zasadami, sprawdzając czy jego zamiary nie łamią przypadkiem mini-prawa w granicach tego bloga?” – braki przecinków

Wielka tajemnica równości społecznej
I znów dość kontrowersyjny temat, o czym świadczą chociażby dyskusje pod postem. Zacznę może od tego, że zaskoczyło mnie odniesienie się do anime, pozytywnie oczywiście. To tylko potwierdza moje przekonanie, że jesteś naprawdę bardzo wszechstronną osobą. W tych wszystkich tekstach podoba mi się przede wszystkim to, że nie powtarzasz popularnych opinii, a wyrażasz w sposób rozbudowany własne zdanie. W trakcie czytania pogubiłam się parę razy, przyznaję, jednak po podsumowaniu Twojej opinii, mogę stwierdzić bez problemu, że całkowicie się z Tobą zgadzam, po raz kolejny.
„Nie od dzisiaj zadajemy sobie pytanie czy jesteśmy równi czy równiejsi.” – brak przecinka
„Zastanawia mnie dlaczego imperator, i parę innych osób na tym świecie, zakłada, że brak równości to brak szacunku.” – brak przecinka

b)                      Sposób sadzenia 32/35
- ortografia 5/5 – błędów nie znalazłam żadnych
- zapis 5/5 – poprawny i estetyczny, także nie mam zastrzeżeń
- język 5/5 – bogaty
- styl 5/5 – prosty i obrazowy, ciekawy
- dialogi 4/5 – popracuj nad zapisem, poza tym są wspaniałe
- przecinki 3/5 – nie są jakąś straszną zmorą, ale zdarzały się nieścisłości
- inne błędy 5/5 – nie zauważyłam

c)                       Pomysłowość 10/10
- pomysłowość autora 5/5
- ogólny pomysł na treść 5/5
W tym miejscu mogę jedynie napisać, że pomysłowości stanowczo Ci nie brak – poruszasz różne tematy, jesteś wszechstronna, oryginalne i pomysłowe są nie tylko tytuły, ale także świat przedstawiony w każdym z opowiadań, i sama tematyka. No i wszystko sprawiało wrażenie przemyślanego.

d)                      Pojedyncze kwiaty 4/5
Nie będę tu opisywać z osobna wszystkich postaci, które przewinęły się przez Twoje teksty, ponieważ jest ich po prostu zbyt dużo. Niektórymi jedynie posłużę się, podając przykłady. Ogólnie bohaterowie są tak różnorodni, jak Twoje teksty – jest marzycielka Mika, kobieta z brodą, jaśniejące dziecko, łysi chłopcy w czerwonych krawatach, są postacie z gier i ze snów, są też normalni, zwyczajni ludzie. Co ich wszystkich łączy? Ano z pewnością płytkość ukazywania uczuć – to chyba jedyne, co mi w Twojej twórczości nie leży. Na tyle różnych sytuacji, w jakich owi bohaterowie byli stawiani, powinien im towarzyszyć cały wachlarz świetnie opisanych uczuć, a tymczasem były tam jedynie suche fakty. Także o ich wyglądzie nie było wiele – jedynie nieliczne, sucho rzucone informacje jak na przykład to, że Mika ma siwe włosy, a wielka kocica rogi. Dobrze by było, gdybyś nad tym popracowała, bo choć ten styl pisania pasuje do komentarzy czy bardziej naukowych czy społecznych tekstów, o tyle w opowiadaniach zabija uczucie głębi i trójwymiarowości. A same postacie naprawdę są bardzo ciekawe i wydają się świetnie przemyślane, dlatego szkoda, żeby takie niedopatrzenie zniszczyło ich wizerunki.

Zaplecze 10/10
Odnośniki do różnych stron. O nas, o blogu, czyli krótkie informacje o autorkach, z których można też co nieco wyciągnąć o samym blogu, choć niewiele tego jest. Spis rzeczy – moja ulubiona podstrona, czyli ładnie posegregowany spis treści, z ciekawie opisanymi kategoriami. No sama nie zrobiłabym tego lepiej! Nie bardzo rozumiem, skąd w tej zakładce Twoje zdjęcia, ale muszę przyznać, że wcale mi tam nie przeszkadzają, a nawet nieco ją ożywiają. Kontakt, Nadaj temat lub rysunek, Posłuchaj moich tekstów, Popularne posty, Powody do uśmiechu, Moje inne miejsca, Windurowe bazgroły, Linkownia, Tekstoteka i jeszcze obrazek. No i ogłoszenia drobne. Więc, jak każdy widzi, całkiem sporo tego, aż nie wiadomo, w co wkładać ręce najpierw. I sporo z nich jest na głównej stronie, ale wydaje mi się, że w takiej formie, jaką przybiera Twój blog, wcale mi to nie przeszkadza, choć natłok informacji bywa przytłaczający. Popularne posty przeniosłabym trochę niżej, z kolei Linkownię i Tekstotekę pchnęłabym do góry. Tak dla ogólnego porządku.

Szczególne upodobania 5/5
Za to bogate menu, za Twoją wszechstronność i oryginalność, za poruszane przez Ciebie tematy i Twój styl, za Mikę, która do samego końca była moją ulubioną postacią, za nagrywane teksty… gdyby zliczyć to wszystko, z pewnością zabrakłoby mi tu punktów.

Podsumowując, przemyśl szablon, popraw te nieliczne przecinkowe braki, przyglądnij zapis dialogów i rozważ poświęcenie większej uwagi uczuciom, a tymczasem ja już wrzucam Twojego bloga do naszych polecanych (podstrona Najpiękniejsze).

Suma punktów: 108

Ocena: Ładny, zadbany ogród, czyli bardzo dobry

2 komentarze:

  1. Na początek chciałabym ładnie podziękować za ocenę.

    Jeśli chodzi o wygląd - teraz już został zmieniony, ale przyznaję, że miłości do kontrastów się nie wyzbyłam. ;) Przyznaję jednak, że zastanawiam się nad zmianą kolorystyki.

    Cieszę się, że nie znajdujesz w moich tekstach ciężkości stylu.

    "Moja pierwsza myśl – o co chodzi (tak naprawdę brzmiała inaczej, ale nieco ją ocenzurowałam)?" Haha, to się cieszę, że swoje zamierzenie zrealizowałam.

    Jeśli chodzi o moją przesadnie szybką akcję w opowiadaniach - staram się nad tym pracować, ale obawiam się, że najlepsze, co mogę zrobić, to po prostu pisać lepszą akcję.

    Bardzo mnie cieszy, że poczułaś moje wiersze. Rozgoryczenie, w przypadku Rozgrzewki, to jak najbardziej trafna "trasa". Reszta jest nieistotna. Bo w wierszach skupiam się na przekazaniu uczucia, a nie treści samej w sobie.

    Popielate włosy mam na głowie (popielaty blond), więc to pewnie kwestia tego, że lubię utożsamiać się z bohaterkami historii mi bliskich.

    Dyskusje to jeden z głównych powodów, dla których prowadzę bloga. To moje hobby. :)

    Mój mózg czuje się pochwalony i się rumieni.

    Z uczuciami we śnie u mnie jest tak, że ich prawie nie ma. Działa tylko rozsądek. Nie wiem, dlaczego tak jest.


    Jeśli chodzi o Niestankę... to chyba Cię rozczaruję (?). To ja. Tak po prostu.

    Super, że spodobały Ci się nagrania. Swoją droga, ostatnio trochę odpuściłam z nimi, trzeba będzie wrócić do "biznesu". ;)

    Postaram się popracować nad opisywaniem uczuć, obiecuję.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pomóc! A obecny szablon trafia do mnie o wiele bardziej od poprzedniego!
      Pozdrawiam i dziękuję, że nie zostawiłaś oceny bez odzewu!

      Usuń